Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wkręt-Met Domex gra w Kędzierzynie

Wkręt-Met Domex gra w Kędzierzynie

Mostostal Kędzierzyn i AZS Częstochowa do niedawna rządziły siatkarską ligą w Polsce. Jeszcze trzy lata temu mecze między nimi decydowały o mistrzostwie kraju.

Spotkania zespołów z Kędzierzyna i Częstochowy na trwałe zapisały się w historii naszej siatkówki. Nic dziwnego, że piątkowy mecz w Kędzierzynie reklamowany jest na klubowej stronie internetowej Mostostalu jako „Siatkarskie wydarzenie sezonu”. – Musisz to zobaczyć – piszą organizatorzy.

Oczywiście, sporo w tym marketingowej przesady, ale jednocześnie jest to świadectwo, że mecze obu klubów ciągle odbierane są jako wyjątkowe. Widać, że na dobre widowisko liczą także w TV Polsat Sport, skoro zdecydowali się transmitować mecz z Kędzierzyna (godz. 17).



W pierwszej kolejce Mostostal przegrał w Olsztynie 0:3 (18, 21, 18) i gdyby wyciągać wnioski na tej podstawie, nie świadczyłoby to najlepiej o kędzierzynianach. Trzeba jednak pamiętać o tym, że PZU to rywal wyjątkowo mocny i nie wolno zapominać, że drużyna z Częstochowy także nie wypadła w pierwszej kolejce zbyt dobrze (3:2 z Resovią Rzeszów).

Jeżeli ktoś twierdzi, że ten mecz był gładko przegrany, to jest w błędzie. Stał na bardzo wysokim poziomie – mówił jednak o spotkaniu w Olsztynie, w którym zadebiutował jako szkoleniowiec w PLS-ie, Andrzej Kubacki z Mostostalu.

Kędzierzynianie mają w składzie kilku obiecujących graczy. Przecież nawet trener Raul Lozano powoływał do kadry nastolatków Bartosza Kurka i Jakuba Jarosza. Za duże talenty uchodzą niewiele starsi Marcel Gromadowski i Damian Domonik (ten drugi nie zagra dłuższy czas z powodu kontuzji). Jednak doświadczonych graczy także im nie brakuje. Jest przecież dobrze nam znany Marcin Nowak, były reprezentant Niemiec Eugen Bakumovski, Wojciech Serafin i Ukrainiec Mykola Karzow, który dołączył do zespołu w ostatniej chwili.

Cel Mostostalu to walka o miejsce 5-6 i sprawianie niespodzianek w meczach z faworytami. Trener Mostostalu nie chce jednak słyszeć o nawiązywaniu do jakichś świętych wojen częstochowsko-kędzierzyńskich. – To zabawa dla statystyków i dziennikarzy. Tamte mecze pamiętają u nas Marcin Nowak i Wojciech Serafin, a w Częstochowie Krzysiek Gierczyński i Robert Szczerbaniuk – mówi. – Sam mecz dla mnie ma takie same znaczenie jak z Wrocławiem czy Rzeszowem, bo gra się o punkty, a nie o mistrzostwo Polski, choć bardzo bym chciał. Jestem jednak realistą. Częstochowa na pewno ma większe możliwości niż my, ale mecz z Rzeszowem pokazał, że można z nimi ugrać punkty – zauważa Kubacki.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved