Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > W Płomieniu coraz głośniej mówią o awansie

W Płomieniu coraz głośniej mówią o awansie

Jeden z bardziej zasłużonych klubów siatkarskich w naszym kraju po cichu stał się faworytem do awansu do PLS-u. Trenerzy i działacze smutnie konstatują, że boom związany ze zdobyciem wicemistrzostwa świata ich nie dotyczy...

Zespół z Sosnowca pożegnał się z elitą po ostatnim sezonie. Trzykrotny mistrz Polski i zdobywca Pucharu Europy znalazł się wtedy na ostrym zakręcie.

Firmy związane z branżą energetyczną, dotychczas główni sponsorzy klubu, zaproponowały, by zespół przenieść do Jaworzna i połączyć z miejscowym Energetykiem.



Na szczęście Piotr Hałasik, wielki entuzjasta sosnowieckiej siatkówki i honorowy prezes klubu, zdecydowanie przeciwstawił się fatalnym pomysłom. Polska Energia wróciła do historycznej nazwy Płomień, zmieniły się też władze.

Siatkarską firmą kieruje teraz 25-letni Paweł Kaczmarczyk, prawdopodobnie najmłodszy prezes klubu siatkarskiego w Polsce. – Faktycznie młodszego nie spotkałem. W klubie działam już jednak od wielu miesięcy, tak więc poznałem wszystko od podszewki – uśmiecha się Kaczmarczyk, który jest też jaworznickim radnym.

Przed sezonem w Sosnowcu nikt nie mówił o awansie, tymczasem gdyby Płomień nie przegrał kilka dni temu w Zduńskiej Woli, byłby dziś liderem. Najważniejsze jednak, że nasz zespół rozbił (dwa razy po 3:0) Jokera Piła i AZS Nysa (lider), z którymi prawdopodobnie stoczy decydującą walkę o awans. – Ostatniego seta z Nysą wygraliśmy do 11. To był prawdziwy nokaut. To zostaje w głowach. Ważne, że z najlepszymi gramy też najlepszą siatkówkę – mówi Jakub Łomacz, przyjmujący drużyny.

Mirosław Zawieracz, 41-letni trener z Iławy, który chce przywrócić dawny blask sosnowieckiej siatkówce, podkreśla, że jego drużyna nie jest nawet w połowie drogi do PLS-u. – Na razie cieszę się, że udało się dotrzeć do mentalności graczy, którzy po dwóch fatalnych sezonach stracili wiarę w to, co robią – mówi.

W drużynie nie ma siatkarzy z nazwiskami. Najbardziej rozpoznawalny jest 37-letni Rafał Legień, który pamięta jeszcze blask złota z roku 1996. – Jest nas tylko 11, i to łącznie z libero. Chciałbym jeszcze jednego środkowego i atakującego. Latem chciałem jednak też trzy obozy, a nie miałem żadnego… Ale nie narzekam – zaznacza szkoleniowiec.

Pewnie, że są dziury w składzie. Pieniądze są dużo mniejsze niż w poprzednim sezonie, nie stać nas na gwiazdy – rozkłada ręce Łomacz. – Będą wzmocnienia, pracujemy nad tym – zapewnia Kaczmarczyk i dodaje, że więcej na ten temat będzie wiadomo już na początku nowego roku.

Zainteresowanie meczami siatkarzy Płomienia też jest dziś mniejsze niż wtedy, gdy zespół rywalizował w PLS-ie. Sukces reprezentacji Polski także nie ma takiego przełożenia na funkcjonowanie klubu jak w elicie. – Sponsorzy się do nas nie garną. Mówią: OK, damy pieniądze, ale najpierw awansujcie. W serii B nie jest tak kolorowo, nie ma też telewizji – dodaje Zawieracz. – Wysłaliśmy ponad sto ofert do różnych firm. I to nie byle jakich ofert – z filmami, zdjęciami… Odpowiedzi przyszło dziesięć, wszystkie negatywne. Większość firm woli być dziesiątym sponsorem w PLS-ie niż pierwszym w Serii B. Jestem pełen podziwu dla Piotra Hałasika. Gdyby nie on i ludzie mu podobni… Nawet nie chcę myśleć. Spałbym spokojnie, gdybyśmy mieli długoterminowy, pewny budżet. Na razie mamy pieniądze na dwa, trzy miesiące do przodu. To jednak nie zmienia faktu, że właściciele i sponsorzy klubu coraz głośniej mówią o awansie – kończy Kaczmarczyk.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved