Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Zagumny: Może zła passa się skończyła?

Paweł Zagumny: Może zła passa się skończyła?

- Czołówka europejska to sześć drużyn i każda kolejność jest tu możliwa. Możemy być na pierwszym, ale też na szóstym miejscu - prorokuje zawodnik PZU AZS-u Olsztyn, Paweł Zagumny, będący również najlepszym rozgrywającym mistrzostw świata 2006 z Japonii.

Panna Wiktoria Zagumna (2 lata i 3 miesiące) była w nieco kapryśnym humorze. Dla niej tata nie jest „najlepszym rozgrywającym mistrzostw świata”, tylko „najlepiej układającym w łóżeczku do snu”.

– Stęskniła się za panem?



Paweł Zagumny: Tak. W ostatnich miesiącach widziała mnie rzadko. Teraz sobie odbija.

– Każdy młody siatkarz, którego natura obdarzyła 2-metrowym wzrostem, chce przede wszystkim atakować. Jak pan został rozgrywającym?

Po pierwsze, kiedy zaczynałem, miałem najwyżej 1,80 m, po drugie – byłem rodzinnie zdeterminowany, mama siatkarka, tata siatkarz i trener. Odbijałem „od małego” i rozgrywanie nieźle mi szło. Dopiero potem okazało się, że 200 cm nie przeszkadza, a może pomóc.

– Najlepszy rozgrywający świata, to… czytałem, że typuje pan Brazylijczyka Ricardo.

Jest najlepszy.

– A kto po nim? Żekow, Grbić, Suxho, Pujol, Vermiglio… Gdzie w tym towarzystwie jest miejsce dla Zagumnego?

Takiej hierarchii nie da się ustawić, bo klasa rozgrywającego jest sprzężona z klasą całego zespołu, odbierających i atakujących. Jest wielu dobrych.

– Jak to było z prześladującym pana pechem? Przypomnijmy: Atlanta – i sportowa katastrofa, MŚ w Argentynie – kontuzja kręgosłupa, Ateny – kontuzja kolana, ubiegłoroczne ME – łamie pan palec i kości śródręcza. Już mówiono, że idzie ważna impreza, więc „Gumie” musi coś strzelić. A tu w Japonii – nic.

Może zła passa się skończyła? A może to kwestia innego systemu przygotowań? Inna siłownia? Nie wiem… Ale do sposobu pracy z Lozano mam zaufanie.

– Jeden z pana byłych trenerów określił pana trzema słowami: flegmatyk, analityk i rekordowy śpioch. Trafnie?

Pewnie tak. Co do spania, to każdy siatkarz lubi się zdrzemnąć, a ja… może bardziej niż inni.

– Co pan lubi robić poza grą w siatkówkę i spaniem?

Jak wszyscy: obejrzeć dobry film, poczytać, pobawić się komputerem. Ale czasu na to jest mało, bo jeszcze są studia.

– Co pan studiuje?

Stosunki międzynarodowe, jestem na III roku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

– Czuje się pan olsztyniakiem?

Nie. Tam gram i tam mieszkam, ale dom buduję w Warszawie. A urodziłem się w Jaśle. Tam rodzice akurat pracowali.

– Pański serwis długo irytował, a teraz budzi zachwyt swoją skutecznością. Lekki, precyzyjny i – jak twierdzą odbierający – wyjątkowo wredny.

Taki ma być. Taka już rola rozgrywającego, że ma mylić, oszukiwać przeciwnika. Na stosowanie „brazylijki” wpadłem jeszcze podczas gry w Morzu Szczecin. Wiele w tym serwisie zmieniałem – strefę, rodzaj podrzutu, ale w końcu jest niezły.

– Tylko niezły?

Można w nim wiele poprawić. Zresztą w siatkówce tak jest, że nie ma doskonałości. Każdy element można poprawiać, wszędzie są rezerwy. To dotyczy naszej reprezentacji, mamy świetny brazylijski wzorzec, który warto gonić.

– Jak będzie za rok w mistrzostwach Europy?

Czołówka europejska to sześć drużyn i każda kolejność jest tu możliwa. Możemy być na pierwszym, ale też na szóstym miejscu.

– Wiktoria to doskonałe imię dla córki ojca zwycięzcy.

Zgadzam się.

* Z Pawłem Zagumnym rozmawiał Tomasz Bielecki

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved