Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo

Zawodnicy Jadaru Radom w meczu z mistrzem Polski BOT Skrą Bełchatów nie zagrali tego, co umieją, bo przygniotła ich presja związana z siłą przeciwnika i inauguracją ligi.

Wyczekiwana przez kibiców Jadaru inauguracja sezonu w Polskiej Lidze Siatkówki minęła bezpowrotnie. Chwilami była może przykra, ale w pełni ukazała sportową rzeczywistość, z jaką przez najbliższe miesiące przyjdzie się mierzyć radomskim siatkarzom.

To oczywiste, że nadkomplet kibiców w hali MOSiR-u w meczu z BOT Skrą Bełchatów spodziewał się więcej emocji. Siatkarze Jadaru chyba zbyt mocno uwierzyli w to, że z mistrzem Polski nie da się powalczyć jak równy z równy, choć zaprzeczeniem tej opinii było kilka efektownych i skutecznych akcji w trzecim secie.



Jadar na inaugurację ligi miał najtrudniejszego przeciwnika, ale to właśnie tego typu konfrontacje pozwalają poznać autentyczną wartość i charakter drużyny. Momentami można było odnieść wrażenie, że niektórzy zawodnicy poddali się już w szatni, a to świadczy o nie najlepszej odporności psychicznej. Nie jest to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami, bo nawet jeśli siatkarze będą przekonani o tym, że następny rywal jest teoretycznie słabszy, to szanse na jego ogranie przy takiej mentalności wcale nie będą większe.

Ze Skrą – podobnie jak w okresie przygotowawczym – trener Dariusz Luks zagrał niemal pełnym składem. I dobrze, bo jak wielokrotnie podkreślał, ma bardzo wyrównaną drużynę. Paradoksalnie tym razem zmiennicy zaprezentowali się znacznie lepiej, co w równej mierze cieszy i niepokoi. Wśród trenerów funkcjonuje bowiem czasami zły stereotyp przywiązania do nazwisk. Szkoleniowiec Jadaru jak do tej pory dawał wyraźny sygnał, na kogo stawia. Tymczasem pomeczowe statystyki nie wypadły najlepiej dla tych, którzy powinni „ciągnąć” grę.

Nie ma wątpliwości, że Luks dokonał trafnych zmian, choć w opinii obserwatorów mogły i powinny one nastąpić nieco wcześniej. Jarosław Macionczyk czy Sebastian Pęcherz w okresie przygotowawczym na ogół oglądali grę kolegów z perspektywy ławki rezerwowych. Podobnie można powiedzieć o Krzysztofie Makaryku. W trudnej sytuacji meczu ze Skrą wszyscy trzej pokazali się jednak z dobrej strony, co powinno wzmocnić ich pozycję w drużynie, a niewykluczone, że również i w oczach trenera.

Radomianom nie udało się zdobyć punktów w pierwszej kolejce, ale jej przebieg i wyniki pokazały, że nie wszyscy uwierzyli przed meczem w mit silniejszego rywala.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved