Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Kłótnia małopolskich działaczy

Kłótnia małopolskich działaczy

Finansowe nieprawidłowości i niegospodarność oraz rodzinne układy w związku - zarzucili prezesowi Małopolskiego Związku Piłki Siatkowej Stanisławowi Litwinowi delegaci walnego sprawozdawczego zgromadzenia.

Gdybym był prezesem, to po takich zarzutach rzuciłbym mandatem o stół – powiedział jeden z delegatów.

To było starcie rodziny Litwinów (Jacek, syn prezesa, jest szefem wyszkolenia) z ich przeciwnikami. Podczas zeszłotygodniowego Walnego Sprawozdawczego Zgromadzenia Delegatów MZPS najpoważniejszy zarzut malwersacji finansowych prezes Litwin szybko obalił. – W ciągu trzech lat urzędowania wydano 233 278,20 zł. W kasie zabrakło 84 zł. Mam na to kwity. Życzyłbym takiego wyniku prezesowi Januszowi Biesiadzie – bronił się Stanisław Litwin. Zapewnia, że może wpłacić do kasy brakujące pieniądze.



Z innymi zarzutami już tak łatwo nie poszło. Dlaczego prezes zatrudniał swoją żonę Michalinę w charakterze opieki medycznej, syna Jacka i jego żonę Ewę jako instruktorów na zawodach lub zgrupowaniach? – Za ośmiogodzinny turniej żona pana Litwina dostawała jako pielęgniarka 300 zł brutto. Sprawdziłem: dyplomowana pielęgniarka na nocnym, ciężkim dyżurze w szpitalu zarabia 60-80 zł – mówi sędzia Andrzej Lemek, członek komisji rewizyjnej. I porównuje: za miesięczne prowadzenie biura sekretarz związku Mieczysław Kulig dostaje 435 zł. – To albo pan Mieciu ma za mało, albo pani Michalina za dużo? – nie ustępuje Lemek.

Nie zgadza się z tym prezes Litwin. – Sędzia w Polskiej Lidze Siatkówki zarabia za spotkanie 1100 zł, ale ile na to pracuje?

W tym roku Litwinowie pojechali jako opiekunowie na obóz małopolskiej młodzieży do Świnoujścia i Bukowna. – Moja żona ciężko pracowała. Wie pan, jak trudno prowadzić młodzież w wieku gimnazjalnym? – denerwuje się Jacek Litwin. – Mam w nosie te 600 zł, nieadekwatne do włożonej pracy na obozie.

Zwróciliśmy się z propozycją pracy do 26 trenerów. Wszyscy odmówili – przypomina Stanisław Litwin.

A czy Litwinowie dorabiali się na siatkarskim dokształcaniu nauczycieli wf? – Szkoliłem 20 nauczycieli przez ponad 10 godzin. Po odliczeniu wydatków, za godzinę zarobiłem 24 zł. Poza związkiem jako ekspert od siatkówki dostaję 120 zł – informuje prezes Litwin.

Najbardziej kuriozalne zarzuty dotyczą niegospodarności, a właściwie niepodłączonego telefonu i nieczynnego komputera. Przez dwa i pół roku MZPS płacił abonament za stacjonarny telefon, którego nikt nigdy nie podłączył do sieci! Trzy lata temu Kraków tak jak i inne związki w Polsce otrzymał komputer. Do dziś nie został nawet rozpakowany.

To stary grat przysłany jeszcze przez Biesiadę – bagatelizuje sprawę prezes Litwin. – A na same znaczki wydano 1000 zł, przecież w tych czasach każdy ma e-maila – nie daje za wygraną delegat Lemek.

To woła o pomstę do nieba – wtóruje mu delegat Tomasz Gomółka. – Mieciu [Kulig, sekretarz związku – red.] ma całe biuro w domu, tego się ludzie boją – nie ukrywa Lemek.

Jacek Litwin przyznaje, że „pan Kulig prowadzi biuro po swojemu i każda ingerencja w papiery to poważny problem”. Krytykujących sytuację działaczy nazywa jednak pieniaczami i wysyła do solarium.

Delegaci chcieli sytuację w małopolskiej siatkówce uzdrowić, więc podjęli kilka decyzji personalnych. Za permanentne nieobecności na zebraniach zarządu MZPS (powyżej 50 proc.) wyrzucili wiceprezesa Krzysztofa Murzyna, szefa siatkówki plażowej, pracownika katedry siatkówki AWF Kraków Tomasza Klocka („niczym się nie przejmuję, dalej robię swoje”) i byłego szefa działu marketingu Pawła Wójcika.

Tym ludziom zrobiono krzywdę, a nikt z głośno krzyczących nie przeczytał statutu. Gdyby to zrobili, dowiedzieliby się, że to jest niemożliwe! – grzmi prezes.

Na miejsce usuniętych nie powołano następców. Dlaczego? – Zabrakło czasu. Musieliśmy opuścić pomieszczenia ogródków działkowych przy ul. Przybyszewskiego, które wynajęto tylko na trzy godziny obrad – tłumaczy mocno tym zdziwiony Tomasz Gomółka.

Czy struktura małopolskiego związku nie jest aby skostniała? Prezes Litwin rządzi nim od 1980 roku. – Niech pan znajdzie mi człowieka, który przez 30 lat jeździ prywatnym samochodem i załatwia sprawy, w domu bezpłatnie prowadzi sprawy związku. To praca charytatywna, trzeba znaleźć społecznika, a tych w Polsce już nie ma – broni ojca Jacek Litwin. – To klepanie biedy i duża robota za żadne pieniądze.

A gdybym ja był prezesem, po takich zarzutach rzuciłbym mandatem o stół. Ale do tego trzeba mieć honor – kończy twardo delegat Lemek.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved