Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PZU AZS nadal liczy się w PLS

PZU AZS nadal liczy się w PLS

Najlepszy rozgrywający na świecie - Paweł Zagumny i trener, który na krajowym podwórku zdobył wszystko, co było do zdobycia - Ireneusz Mazur. To przepis PZU AZS Olsztyn na sukces w PLS-ie. W sobotę pierwszy mecz sezonu w hali Urania - z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle.

Niemal osiem miesięcy czekali na ten moment kibice siatkówki. Dziś rusza sezon 2006/2007 Polskiej Ligi Siatkówki. I gdyby wierzyć zapowiedziom, będzie to najciekawsza w historii edycja krajowych rozgrywek. Dyscyplina ta takiego zainteresowania jak obecnie nie przeżywała bowiem od trzydziestu lat, kiedy to reprezentacja Polski pod wodzą Huberta Jerzego Wagnera wywalczyła złoto na igrzyskach olimpijskich w Montrealu. Na szczęście tamtych czasów nie musimy już rozpamiętywać po ostatnim sukcesie biało-czerwonych. Przypomnijmy, reprezentacja Polski prowadzona przez Raula Lozano na mistrzostwach świata w Japonii zdobyła srebrne krążki, ustępując jedynie fenomenalnym Brazylijczykom. Z tego też powodu rozgrywki mimo wielu sprzeciwów zostały po raz pierwszy w historii przesunięte z października na grudzień. Co jednak ważniejsze, aż dziewięciu z dwunastu siatkarzy (wśród nich Paweł Zagumny, Wojciech Grzyb, Michał Bąkiewicz – wszyscy PZU AZS Olsztyn), którzy tego dokonali, kibice będą mogli podziwiać właśnie podczas zmagań Polskiej Ligi Siatkówki.

Olsztyn nadal wśród faworytów



Podobnie jak w poprzednim sezonie w gronie pretendentów do sięgnięcia po najcenniejsze trofeum, prócz Skry Bełchatów (obrońca tytułu), Jastrzębskiego Węgla (aktualny wicemistrz), AZS Częstochowa (czwarta drużyna PLS), nie zabraknie brązowych medalistów ze stolicy Warmii i Mazur. Siatkarze PZU AZS Olsztyn po raz pierwszy prowadzeni przez Ireneusza Mazura mają dokonać tego, czego nie udało się osiągnąć w poprzednich trzech sezonach – zdobyć upragniony tytuł mistrza Polski. A warto dodać, że Olsztyn to jeden z najbardziej utytułowanych klubów (pięciokrotny złoty medalista), który czeka na tę chwilę bardzo cierpliwie – już piętnaście lat. Po spektakularnych transferach, które PZU AZS przeprowadził w ostatnich sezonach, ostatnie zmiany w klubie powinno się nazwać raczej skromnymi. Najpoważniejsze wzmocnienia akademików z Olsztyna to Amerykanin Richard Lambourne, podstawowy libero reprezentacji USA, który ostatnio bronił barw Noliko Maaseik, oraz podpora kadry Turcji przyjmujący Sinan Cem Tanik. Co ciekawe, to właśnie ściągnięcie do PZU AZS mało znanego Turka (pierwszy w historii polskiej ligi) wydaje się strzałem w dziesiątkę. Siatkarz, który początkowo miał wypełnić lukę po Marku Siebecku (Niemiec przeszedł do AZS Politechnika Warszawa, ponieważ PZU AZS nie mógł zapewnić mu gry w pierwszym składzie), może okazać się objawieniem ligi. Leworęczny przyjmujący nie zna bowiem litości dla piłki, którą z całej siły uderza w każdym ataku, nawet na treningach. – Miałem bardzo dobre oferty z Rosji, ale obecnie to dla mnie zbyt silna liga – szczerze przyznaje Sinan Cem Tanik. – W PZU AZS moja rola będzie polegała przede wszystkim na poprawieniu przyjęcia w zespole, ale mam również odciążyć w ataku Pawła Papke. Myślę, że stać mnie na to i przydam się w Olsztynie.

Sukces nie uderzy im do głowy?

Po sukcesie w Japonii, gdzie Paweł Zagumny dodatkowo został uhonorowany tytułem najlepszego rozgrywającego, w mediach pojawiła się jego zaskakująca wypowiedź. Według niej Zagumny stwierdził, że żaden z reprezentantów biało-czerwonych, którzy zdobyli w Japonii srebro, po zakończeniu sezonu PLS w Polsce nie zostanie. – Nie pamiętam tej wypowiedzi, nigdy tak nie powiedziałem, dlatego nie przywiązuję nawet do tego uwagi – tłumaczy Paweł Zagumny, rozgrywający PZU AZS, którego kontrakt obowiązuje do końca sezonu 2006/2007. – Gra w Olsztynie to jest moja praca, i muszę ją wykonywać bardzo dobrze. Dzięki występom w mistrzostwach świata być może będę pewniejszy w moich poczynaniach na boisku, a to przełoży się na lepsze wyniki klubu. Po wywalczeniu srebra w Japonii, mój kolejny cel to zdobycie mistrzostwa Polski dla Olsztyna. Zdaję sobie sprawę, że będzie to trudne, ponieważ w PLS są cztery bardzo mocne drużyny. Jeśli miałbym wymienić moim zdaniem najlepszych rozgrywających w lidze, to są nimi Bułgar Nikolay Ivanov (Jastrzębski Węgiel), Słowak Pavel Chudik (AZS Politechnika Warszawa) oraz Polacy Andrzej Stelmach, Paweł Woicki (obaj AZS Częstochowa), którzy reprezentują wysoki poziom.

Z Mostostalem w sobotę

Pierwszym rywalem, który sprawdzi formę podopiecznych Ireneusza Mazura, będą siatkarze Mostostalu Kędzierzyn-Koźle. Ósma drużyna poprzedniego sezonu PLS, w rozpoczynających się rozgrywkach mierzy znacznie wyżej. Wzmocniona doskonale znanymi w Olsztynie środkowym Marcinem Nowakiem (poprzednio PZU AZS), libero Marcinem Mierzejewskim (wychowanek PZU AZS) oraz Niemcem Eugenem Bakumovskim – ma sprawić kłopoty najlepszym. Czy ta sztuka uda się im w starciu z PZU AZS, przekonamy się w sobotę w hali Urania o godz. 17:00. Bilety w cenie 20 zł można nabywać codziennie od 8-16 w siedzibie klubu w Kortowie.

Ireneusz Mazur: Trzeba wrócić na ziemię

Nie nazywam się Kaszpirowski, który dokonywał cudów, a kiedy czegoś dotykam, to nie zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Złośliwi twierdzą, że w Olsztynie jest najwięcej trenerów na metr kwadratowy – mówi Ireneusz Mazur, trener PZU AZS Olsztyn.

Oprócz nowych zawodników w PZU AZS pojawił się także Ireneusz Mazur, który od tego sezonu będzie zasiadał na ławce szkoleniowej. W przeszłości trener olsztynian był drugim selekcjonerem żeńskiej i męskiej reprezentacji Polski. Z juniorami natomiast wywalczył mistrzostwo świata (1997) i mistrzostwo Europy (1996). Przez dwa lata był pierwszym szkoleniowcem reprezentacji seniorów (1998-2000). Następnie prowadził AZS Częstochowa – siatkarzy spod Jasnej Góry poprowadził do dwóch srebrnych medali w lidze (2000/01, 2001/02). Największe klubowe sukcesy świętował jednak ze Skrą Bełchatów – dwa mistrzostwa (2004/05, 2005/06) i dwa Puchary Polski. Mazur rozpoczął przygotowania z zespołem PZU AZS na początku sierpnia

Ireneusz Mazur: – Przygotowania do ligi trwały ponad cztery miesiące – prowadziliśmy zajęcia tylko z częścią drużyny podczas, gdy inni z różnych względów nie mogli z nami przebywać. Z Mariuszem [Sordylem – drugim szkoleniowcem PZU AZS – red.] w tym czasie mieliśmy do dyspozycji tylko kilku zawodników z podstawowego składu. W tak okrojonym zestawieniu musieliśmy występować w grupowej fazie Pucharu Polski – jak wiemy, dwa pojedynki rozgrywaliśmy w ciągu dwóch dni i czasami nie mieliśmy skąd brać siatkarzy na poszczególne pozycje. Do tego doszły kontuzje Pawła Kucińskiego i Marcina Lubiejewskiego. Kiedy dowiedziałem się, że Marcin nie będzie mógł grać przez siedem tygodni, znacznie podniosło mi się ciśnienie. Oznaczało to, że Paweł Papke na pozycji atakującego będzie podwójnie obciążony. Spotkania w Pucharze Polski traktowaliśmy jako kolejny etap przygotowań do ligowego sezonu i dlatego nie trenowaliśmy specjalnie pod ich kątem. Lwią część pracy wykonaliśmy podczas zgrupowania w Zakopanem, gdzie stawialiśmy przede wszystkim na elementy siłowe. Przystępujemy do ligi przygotowani, ale trzeba brać też poprawkę, ponieważ w ostatniej chwili dołączyli do nas czterej zawodnicy. Nie jest żadnym problemem wpuścić ich na boisko, oni muszą stanowić jedność, a do tego potrzebny jest czas. Nie można mówić, że Paweł Zagumny, czyli najlepszy rozgrywający świata, przyjdzie i rozłoży wszystkich na łopatki. Psychicznie zawodnicy, którzy brali udział w mistrzostwach świata w Japonii, „ulecieli” gdzieś w powietrze, ale trzeba teraz szybko wrócić na ziemię.

Zobacz także:

Wyniki i tabela PLS

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved