Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Prywatna wojna Wlazłego z Miljkoviciem

Prywatna wojna Wlazłego z Miljkoviciem

- Miljković powiedział, że ja nie poradzę sobie w lidze włoskiej. Chciałem mu udowodnić, że nie miał racji - mówi Mariusz Wlazły, atakujący BOT Skry Bełchatów, srebrny medalista tegorocznych mistrzostw świata z Japonii.

Siatkarze BOT Skry Bełchatów, mistrzowie Polski, dokonali wielkiego wyczynu, pokonując we wtorek w Lidze Mistrzów najlepszą włoską drużynę – Lube Bancę Macerata. Najlepszym zawodnikiem na boisku był Mariusz Wlazły, który zdobył 29 punktów. Słynny Serb Miljković – o osiem mniej.

– Włoskie portale twierdzą, że Skrę poprowadził do zwycięstwa Wlazły – nowa gwiazda siatkówki.



Mariusz Wlazły: Bez przesady. To Macerata zagrała dużo słabiej, niż myślałem. My zresztą też wypadliśmy bardzo słabo.

– To strach pomyśleć, co będzie, gdy zagracie choćby średnio…

Nie wiem, co będzie, ale naprawdę dużo brakuje nam do normalnej dyspozycji. O słabszej formie świadczy choćby mnóstwo moich „plasów” zamiast mocnych zbić. Gdybym skończył chociaż 20 proc. z nich, wygralibyśmy dużo łatwiej.

– Co było powodem aż tylu lekkich ataków?

Już przed wyjazdem do Włoch mówiłem, że musi upłynąć trochę czasu, zanim zgram się z naszym rozgrywającym Maćkiem Dobrowolskim. Przecież przez ostatnie 40 dni grałem w kadrze z Pawłem Zagumnym, który wystawia inaczej od Maćka. Było jednak lepiej, niż się spodziewałem.

– Przed spotkaniem z Maceratą mówiłeś, że kluczem do sukcesu będzie powstrzymanie Ivana Miljkovicia, który sam potrafi wygrać mecz. Okazało się, że łatwiej poradzić sobie ze słynnym Serbem niż z Mariuszem Wlazłym.

Michał Winiarski [gra w Itas Diatec Trentino] opowiadał mi, że gdy Miljković wrócił do zespołu, Macerata zaczęła grać rewelacyjnie. Fajnie, że już drugi raz z rzędu udało mi się mu pokazać, że jest do zatrzymania. Na mundialu pokonaliśmy Serbię.

– Prywatna wojna Wlazłego z Miljkoviciem?

Chciałem mu udowodnić, że nie zawsze ma rację. Bo powiedział w wywiadzie, że nie poradzę sobie w lidze włoskiej.

– Miljković już pod koniec trzeciego seta sprawiał wrażenie bardzo zmęczonego. Ty od początku do końca grałeś tak, jakbyś dopiero rozpoczął sezon.

Nie mam kłopotów ze skurczami mięśni, ale już od mistrzostw świata w Japonii bolą mnie plecy. Coś naciągnąłem, dlatego muszę grać, stosując środki przeciwbólowe. We Włoszech trochę się oszczędzałem, bo cały czas czułem lekki ból. Starałem się jednak grać ekonomicznie, nie biegałem do trudnych piłek, spokojnie zachowywałem się w obronie. Koncentrowałem się przede wszystkim na ataku.

– W trzecim secie przegrywaliście już 20:24. Wtedy zdobyłeś punkt z ataku i poszedłeś na zagrywkę, dzięki czemu Skra zdobyła pięć punktów i wygrała partię. Czy trener kazał Ci mocno serwować?

Pomyślałem sobie: wóz albo przewóz. Albo wyjdzie, albo będzie koniec seta. I udało się [Wlazły zaserwował dwa asy].

– Teraz Skra jest faworytem grupy?

Na pewno wygrana z tak silnym przeciwnikiem nas podbuduje, ale z drugiej strony inne drużyny będą się na mecze z nami bardziej mobilizować.

* Z Mariuszem Wlazłym rozmawiał Jarosław Bińczyk.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved