Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Słaba Gwardia w lidze siatkarskich gwiazd

Słaba Gwardia w lidze siatkarskich gwiazd

W gwiazdorskiej lidze siatkówki Gwardia Wrocław nie odegra żadnej roli. Takie są brutalne fakty. Ale nowy sezon i tak będzie atrakcyjny dla kibiców z Wrocławia. Przynajmniej zobaczą w hali Orbita dziesięciu medalistów mistrzostw świata.

Tak silnej ligi nie było w Polsce od lat… Co prawda, na żużlu ścigają się nad Wisłą byli, obecni i przyszli mistrzowie świata, ale w żaden sposób nie można tej dyscypliny zestawiać z siatkówką. Popularność speedwaya na świecie jest znikoma, wręcz żadna, a skoro ligi z tradycjami istnieją tylko w trzech krajach (Polska, Szwecja, Anglia), nietrudno jest pozyskać dla nich gwiazdy. Inna sprawa, że żużel sam nie chce się wypromować przez brak ligi zawodowej, strategicznego sponsora i rzetelnych, profesjonalnie przygotowanych ludzi od tzw. marketingu sportowego.

Co innego liga siatkówki, która właśnie po ostatnich mistrzostwach świata w Japonii wyrasta na ligowy superprodukt numer jeden. W Europie największe gwiazdy grają we Włoszech i Grecji, a najwyższe kontrakty podpisuje się w Rosji (Siergiej Tietuchin zarabia 700 tys. euro za sezon). Na tle tych krajów, uchodzących dotychczas za potentatów w ligowej siatkówce, Polska nie ma się już czego wstydzić. Aż dziewięciu srebrnych medalistów mistrzostw świata zagra w nowym sezonie w: Olsztynie (Zagumny, Bąkiewicz, Grzyb), Bełchatowie (Wlazły, Gruszka), Częstochowie (Gacek) i Jastrzębiu (Szymański, Kadziewicz, Pliński). Do tego doliczyć wypada „brązowego” Bułgara Jewigienija Iwanowa (Bełchatów), co sprawia, że liczba dziesięciu medalistów naprawdę robi wrażenie.



Inna sprawa, że władze polskiej ligi (PLS) były przygotowane na ten sukces i najpewniej zdyskontują go, pozyskując nowych sponsorów czy przyciągając na trybuny nowych fanów (mecze beniaminka Delecty Bydgoszcz w hali Łuczniczka chce oglądać nawet 7 tysięcy kibiców). W przeciwieństwie do przywoływanych już wcześniej „władz żużlowych”, skupionych w ostatnich latach w skostniałym prezydium GKSŻ, gdzie nawet terminologia w nazwie jest z minionej epoki… Owa GKSŻ (Główna Komisja Sportu Żużlowego) nie potrafiła sprzedać produktu pod nazwą speedway ligowy. Co roku za to zmieniała przepisy, raz ograniczając liczbę obcokrajowców w składzie, raz otwierając rynek na zachodnich przeciętniaków. I tak w kółko, od dziesięciu lat. PLS (Polska Liga Siatkówki) jest bardziej konsekwentna (czytaj profesjonalna). Wprowadziła ostatnio przepis pozwalający klubom na wystawianie w meczu jedynie trzech zawodników zagranicznych. Polskich parkietów nie czeka więc zalew średniej klasy siatkarzy, którzy zablokują miejsca w składach utalentowanej młodzieży.

Niestety, w megagwiazdorskiej PLS zespół z naszego miasta nie odegra żadnej kluczowej roli. Trener Jacek Grabowski powiedział ostatnio, że mistrzostwem świata dla jego zespołu będzie… utrzymanie w lidze. Nie ma sensu zatem porównywać siły Gwardii do takich tuzów jak BOT Skra Bełchatów, Jastrzębie czy PZU AZS Olsztyn. Gwardię dzieli od tych zespołów przepaść finansowa (najniższy budżet w lidze), organizacyjna i kadrowa. Dlatego jeszcze przed startem ligi złośliwi ironizują, że dla wrocławskiego klubu zaszczytem jest już sam start w elitarnej PLS. A być może po ewentualnej i – niestety – wielce prawdopodobnej degradacji na wiosnę 2007 roku tegoroczna zima to ostatnia szansa, by zobaczyć w hali Orbita wicemistrzów świata. W efekcie przynajmniej o frekwencję szefowie Gwardii nie muszą się w najbliższych miesiącach martwić.

Autorem artykułu jest Jakub Michalak

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved