Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Przed startem PLS: Skra Bełchatów

Przed startem PLS: Skra Bełchatów

Zrealizowali wszelkie założenia poprzedniego sezonu: obronili mistrzostwo Polski i Puchar Polski, bardzo dobrze wypadli w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Mimo to w sezonie transferowym w zespole BOT Skry Bełchatów było gorąco… Czy po tych zmianach mistrzowie zachowają tytuł?

Gwoli przypomnienia…

24 kwiecień 2006 to data historyczna dla zespołu BOT Skry Bełchatów. To w tym dniu wywalczyli drugi z rzędu tytuł Mistrza Polski, na trudnym terenie w Jastrzębiu. Jest to o tyle ważniejsze trofeum, iż zawsze łatwiej zdobywa się je niż broni. – Stale musieliśmy coś komuś udowadniać. I udowodniliśmy, że jesteśmy najlepsi – mówił po finale Krzysztof Stelmach. – Ten krążek jest dla mnie szczególnie ważny. To złoto i to mistrzostwo dedykuję Arkowi Gołasiowi – mówił wzruszony libero zespołu Skry, Krzysztof Ignaczak.



Po dniach radości przyszedł czas na kalkulacje i podsumowanie sezonu. W kuluarach spekulowano o powodzie tak dobrej passy bełchatowian. Dobre przygotowanie fizyczne, silna psychicznie i zgrana drużyna oraz wszelkie udogodnienia, które zapewniał klub. Nie zabrakło także wielkich osobowości, jak chociażby Mariusz Wlazły czy Robert Szczerbaniuk. To wszystko złożyło się na sukces Skry.

Ciepło, cieplej, gorąco… czyli okres transferowy

Wydawało się, że po sukcesie jaki osiągnęła w zeszłym sezonie drużyna BOT Skry Bełchatów, wszyscy będą chcieli utrzymać wszystko w niezmienionej formie. Jednak już dwa dni po finale pojawiły się głosy, że czołowi zawodnicy – Mariusz Wlazły czy Michał Winiarski opuszczą bełchatowski klub. I po części tak się stało. Najgłośniej było o Mariuszu Wlazłym – najlepszym sportowcu Polskiej Ligi Siatkówki według Przeglądu Sportowego, kiedy na światło dzienne wyszła informacja, że drugi trener reprezentacji Alojzy Świderek namawia go do wyjazdu do Włoch. Sam zawodnik odciął się od sprawy i postanowił zająć się życiem osobistym. I takie rozwiązanie wyszło na dobre nie tylko jemu, ale i pozostałym osobom, które były w tą sytuację zaangażowane. Sprawa przycichła i Skra mogła dalej kontynuować interesy transferowe.

Pierwszym, który przedłużył kontrakt ze Skrą był rozgrywający Maciej Dobrowolski. Tuż po nim do drużyny dołączył środkowy reprezentacji Bułgarii – Evgeni Ivanov. W tym samym czasie do klubu dotarły wspaniałe wieści wprost z Afryki, gdzie na urlopie przebywał Mariusz Wlazły. Najlepszy zawodnik Skry zdecydował się na pozostanie w szeregach klubu. Jednak kilka dni później humory zdecydowanie się pogorszyły. Skuszeni propozycjami z AZS Częstochowa decyzję o nieprzedłużaniu kontraktów oznajmili Andrzej Stelmach i Robert Szczerbaniuk. Widząc że sytuacja wymyka się spod kontroli zarząd klubu zaczął poszukiwania nowych twarzy. Jednak zanim pozyskano kogokolwiek, z zespołu odszedł Michał Winiarski. „Winiar” po długich konsultacjach z drużyną z Bełchatowa postanowił podpisać kontrakt z włoskim Itas Diatec Trentino.

W maju rozwiązała się kwestia środkowych. Do Radosława Wnuka i Evgeni Ivanova dołączył Fin – Janne Heikkinen. Kilka dni później kontrakt podpisał, świetnie znany w Bełchatowie, Piotr Gruszka. Tuż po tym wydarzeniu z prowadzenia zespołu zrezygnował Ireneusz Mazur, co wywołało komentarze o konflikcie na linii Gruszka – Mazur. Jednak w klubie spokojnie kontynuowano poszukiwanie wzmocnień. Na miejsce Mazura zatrudniono Argentyńczyka – Daniela Jorge Castellaniego, który dwukrotnie z zespołem Origenes Bolivar zdobywał mistrzostwo kraju. Na celowniku mistrza Polski pojawili się m. in. Dawid Murek, Joao Paolo Bravo, Idner Faustino Lima Martins Idi, jednak ostatecznie żaden z nich nie podpisał kontraktu.

Na miejsce Michała Winiarskiego pozyskano ostatecznie Kanadyjczyka – Dana Lewisa. – Od niego rozpoczynały się rozmowy o Kanadyjczykach – mówił Jacek NawrockiZaimponował mi dynamiczną grą w obronie i walecznością. Odniosłem wrażenie, że ma charakter prawdziwego sportowca. W szeregi pierwszego zespołu powrócił także perspektywiczny Bartłomiej Neroj, znany z częstych agresywnych ataków z drugiej piłki.

„Energia” przyniesie szczęście?

W połowie sierpnia otwarto w Bełchatowie nową halę, której nazwę wyłonił konkurs. „Energia”, bo tak właśnie nazywać się będzie ten obiekt, uzyskała certyfikat CEV. Hala spełnia wszystkie wymogi europejskiej federacji. Wyposażona jest w siłownię, saunę z gabinetem odnowy biologicznej oraz salę audio-video. Na własnym obiekcie mistrzowie Polski rozpoczęli przygotowania do zbliżającego się sezonu. 21 sierpnia wyjechali natomiast na jedyne zgrupowanie do Spały, gdzie odbywali trening pod okiem Daniela Castellaniego i Jacka Nawrockiego. Przygotowaniem atletycznym zajął się natomiast Marcelo Magliarella, z którym trener Castellani współpracował w zespole Origenes Bolivar.

Jedynym zmartwieniem trenera Castellanego był fakt, iż część zawodników nie może trenować z klubem. Gruszka, Ignaczak i Wlazły byli na zgrupowaniu reprezentacji, Dan Lewis przygotowywał się do mistrzostw świata z kadrą Kanady, zaś Ivanom grał z Bułgarią w finale Ligi Światowej. Na koniec sierpnia cały zespół był już w komplecie, aby wznowić przygotowania do sezonu we własnej hali. – Jestem pod wrażeniem postawy zawodników na treningach. Są otwarci na współpracę, ciężko pracują podczas treningów – mówił o swoich podopiecznych Castellani. We wrześniu rozegrano sparing z zespołem Wkręt-metu AZS Częstochowa. Wygrali gości spod Jasnej Góry 3:1, jednak w obu zespołach nie było podstawowych zawodników. Kilka dni później bełchatowianie zagrali również m.in. z warszawską Politechniką w Rzeczycy (3:0), a następnie z DHL Ostrava (3:1).

Liga Mistrzów…

Pierwszym poważnym sprawdzianem był dla zespołu BOT Skry Bełchatów mecz z Olimpiakosem Pireus w Lidze Mistrzów. Po zaciętym pięciosetowym pojedynku zwyciężyli bełchatowianie. Jednak to nie sam mecz przysporzył wszystkim największych emocji. W końcówce czwartego seta kibice w hali Energia zamarli. Po jednym z ataków Mariusz Wlazły złapał się za usztywnioną nogę i z grymasem bólu został zniesiony przez kolegów z boiska. Był to poważny sygnał dla Daniela Castellaniego, aby przyjrzeć się bliżej problemom zdrowotnym Wlazłego. W czasie meczu z Levskim Sofia atakującemu Skry pobierano krew z ucha, aby sprawdzić zachowanie organizmu poddanego wysiłkowi. Po wnikliwych badaniach okazało się, że Mariuszowi brakuje elektrolitów i podczas meczów powinien dostarczać organizmowi więcej wody.

Po zwycięstwie z Olimpiakosem Pireus bełchatowianie rozpoczęli przygotowania do spotkania z belgijskim Knack Roeselare. Zespół, o którym praktycznie nic nie było wiadomo, zwycięstwem 3:1 nad Skrą wyszedł na prowadzenie w grupie C. W trzeciej kolejce do Bełchatowa zawitali siatkarze Levskiego Sofia. Po zaciętym czterosetowym pojedynku górą byli gospodarze. Po tej kolejce dla wszystkich zespołów grających w Lidze Mistrzów nadeszła przerwa. Wszystko to spowodowane było przygotowaniami poszczególnych reprezentacji do Mistrzostw Świata w Japonii.

Puchar Polski, czyli pięć minut dla zmienników

W trakcie gdy najlepsi trenowali w Spale pod wodzą Raula Lozano, zespoły przystąpiły do rozgrywek Pucharu Polski. W szeregach Skry Bełchatów szansę na pokazanie swoich umiejętności dostali więc Paweł Maciejewicz, Michał Chadała oraz młodzi siatkarze z SMS Spała: Paniończyk czy Zatorski. Ten ostatni zastąpił na pozycji libero Krzyśka Ignaczaka i trzeba przyznać, że zrobił to znakomicie. Niestety w ostatnich spotkaniach nie mógł wystąpić kontuzjowany Michał Chadała, zaś w ani jednym spotkaniu nie zagrał Robert Milczarek, który cały czas przechodzi rehabilitację.

W pierwszych sześciu spotkaniach bełchatowianie ulegli jedynie raz – w pierwszej kolejce w dwumeczu podzielili się punktami z Mostostalem Azoty Kędzierzyn-Koźle. Nieco gorzej wypadli w drugiej rundzie, jednak nic nie stało się bez przyczyny. W połowie rozgrywek fazy grupowej z kontuzjami borykali się środkowi: Radek Wnuk i Janne Heikkinen oraz Michał Chadała. Poważnie osłabiona Skra przegrała 0:3 z Mostostalem, zaś w drugim spotkaniu zwyciężyła zaledwie 3:2. Problemów nie było w meczach z Chemikiem Bydgoszcz, oba spotkania wygrali bełchatowianie 3:1.

Na koniec zmagań BOT Skra rozegrała dwa mecze z KPS Skrą Bełchatów. W pierwszym meczu górą były rezerwy, w których składzie znajduje się kilku utalentowanych zawodników: Waldemar Kaczmarek, Mikołaj Sarnecki czy Radosław Kolanek. Z pewnością zawodnicy Ci stanowią mocne zaplecze dla drużyny mistrza Polski. Spotkanie rewanżowe bez problemów wygrała pierwsza drużyna 3:1.

Perspektywy…

BOT Skra Bełchatów to zespół z dobrym zapleczem, świetnymi zawodnikami, doświadczonym i mądrym trenerem oraz wszelkimi dobrami zapewnionymi przez klub. Dodatkowo bełchatowianie dobrze sobie radzą na europejskich arenach, a zmiennicy dostali szansę na rozegranie się w Pucharze Polski. Wydaje się zatem, że Skra ma wszystko co potrzebne, aby obronić tytuł mistrza kraju. Jednak siatkówka to sport nieprzewidywalny, w którym dobra passa może skończyć się tak szybko jak się zaczęła. Dlatego też odpowiedź na pytanie, czy bełchatowianie obronią tytuł, musimy poczekać jeszcze kilka miesięcy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved