Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Joanna Mirek: Zrobiono z nas czarownice

Joanna Mirek: Zrobiono z nas czarownice

Drużyna polskich mistrzyń Europy w siatkówce, stała się przedmiotem ostrej nagonki ze strony niektórych działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej, wściekłych, że one chcą pracować z trenerem Andrzejem Niemczykiem.

Nikt nie spodziewał się, że list siatkarek skierowany do PZPS-u wywoła taką burzę. „Złotka”, które prosiły zarząd, aby dał Niemczykowi szansę pracy z nimi do igrzysk olimpijskich w Pekinie, zostały ukarane rozwiązaniem całej kadry. – Nigdy już nie będzie tak jak dawniej. „Złotka” to już historia – mówi kapitan polskiej reprezentacji Joanna Mirek. – To się już nigdy nie wróci. Atmosfera, nasz dorobek, dwa złote medale mistrzostw Europy. To wszystko zostało zdeptane. Tego mi najbardziej żal.

Kapitan reprezentacji nie ukrywa, że ma żal do związku. Niektórzy działacze PZPS (szczególnie wiceprezes Bogusław Adamski) twierdzili, że siatkarki skompromitowały się…, pluły na związek, który dał im wszystko, co chciały, po mistrzostwach świata w Japonii nie powiedziały nawet słowa samokrytyki.



Zrobiono z nas czarownice – wyznaje Joanna Mirek. – To my jesteśmy teraz te najgorsze. A przecież każda z nas otwarcie po mistrzostwach w Japonii przyznała, że ta impreza nam nie wyszła, przeprosiłyśmy kibiców. Pytam się: która z nas i kiedy opluła związek. Czegoś takiego nigdy nie było. Joanna Mirek obawia się, aby związek nie zaczął wyciągać konsekwencji wobec siatkarek, które podpisały się pod słynnym już listem. – Żal mi szczególnie młodych dziewczyn, których przygoda z kadrą dopiero się rozpoczynała – mówi siatkarka.

Pod listem podpisały się m.in.: Anna Podolec, Magda Saad, Paulina Maj, Anna Barańska, Natalia Bamber, Sylwia Pycia, Iza Bełcik. – Przecież to jest przyszłość. Oby tylko nikomu nie przychodziło do głowy, aby zamykać przed tymi zawodniczkami drzwi do reprezentacji. To byłaby dla nich wielka krzywda – dodaje Mirek. Sama nie wyklucza, że być może mistrzostwa świata w Japonii były jej pożegnaniem z biało-czerwonymi barwami. – Tyle złego dzieje się wokół reprezentacji, że szkoda słów – wzdycha. – Powiem tyle. Wiele zależy od nowego trenera. Jeżeli mnie powoła – przyjadę, porozmawiam z nim i zobaczymy. Ale może się okazać, że nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Biorę to pod uwagę i nie wykluczam, że nie zadzwoni do mnie.

Rozwiązanie kadry to także koniec z wypłatami stypendiów. Te w przypadku mistrzyń Europy wynosiły prawie 4 tys. zł miesięcznie. – Pieniądze w tym przypadku nie były najważniejsze – dodaje Joanna. – Złotych medali, wspaniałej atmosfery w kadrze – tego się nie przeliczy na złotówki. Oczywiście, że stypendia były ważne, ale najważniejsza w tym wszystkim była kadra

źródło: Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved