Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Zdrowie ważniejsze od odznaczeń

Mariusz Wlazły: Zdrowie ważniejsze od odznaczeń

- Wiem, że powinienem być na spotkaniu z prezydentem, ale moje zdrowie jest ważniejsze od odznaczeń - mówi Mariusz Wlazły, jeden z trzech najlepszych siatkarzy świata. - Gdybyśmy nie zdobyli w Japonii medalu, nikt by nas nie zapraszał, ani premier, ani prezydent - dodaje

Jarosław Bińczyk: Chce Ci się jeszcze grać w siatkówkę?

Mariusz Wlazły: Chwilami mam dosyć. Ale nic nie mogę zrobić, bo to mój zawód. Wróciłem z Japonii i teraz znów gram w klubie.



Liczyłeś, ile dni w tym roku spędziłeś na zgrupowaniach?

Nie, ale to będzie dużo ponad 100. Przecież już w maju rozpoczęliśmy przygotowania do Ligi Światowej. Ja byłem w trochę lepszej sytuacji od kolegów, bo dostałem dwa tygodnie wolnego na ślub. Licząc pobyt w Japonii i wcześniejsze przygotowania, tylko ostatnio nie było mnie w domu przez 37 dni.

Dlatego budzisz się rano i myślisz: znów muszę iść na trening…

Ja wcale nie jestem wyjątkiem. Przecież każdy ma takie dni, także dziennikarze. Nie wierzę, że codziennie wstajesz i z chęcią jedziesz do redakcji.

Ale nie uwierzę, gdy powiesz, że po powrocie z mistrzostw nie masz problemów z motywacją…

-Mam, ale nic na to nie poradzę. Na razie nie mam czasu na odpoczynek, bo we wtorek gramy w Lidze Mistrzów. Później będzie trochę więcej wolnego.

Będziecie grać rzadziej niż na mistrzostwach świata, bo tylko co trzy dni…

-Może trenerzy nie w każdym spotkaniu będą mnie wystawiać. Przyznam, że czuję w kościach te wszystkie mecze w mistrzostwach świata.

A jak z twoimi skurczami mięśni. W Japonii miałeś kłopoty?

Po jednym spotkaniu miałem małe problemy. Gorzej było z plecami, które mnie trochę bolały.

Dlaczego po powrocie nie poszedłeś na spotkanie z prezydentem?

Dla mnie ważniejszy od oficjalnych spotkań był wypoczynek. Miałem świadomość, że już w czwartek mam trening klubowy ze Skrą. A będąc dwa dni w Warszawie, na pewno bym nie wypoczął, bo we wtorek w planie był wyjazd na spotkanie z kibicami na placu Zamkowym, następnego dnia wizyta w prezydenta i dopiero po niej powrót do domu. To było dla mnie za duże obciążenie po 40 dniach harówki. Wiem, że kibicom należy się podziękowanie, ale ja jestem w trudniejszej sytuacji od reszty chłopaków. Oni mieli wolne do soboty czy niedzieli, dlatego mogli poświęcić dwa dni na świętowanie.

Ale Piotr Gruszka, który też gra w Skrze, został do środy.

Bo jest kapitanem drużyny. Dlatego jego obowiązkiem było uczestniczenie we wszystkich spotkaniach. Ja wolałem wypocząć, bo w Japonii rozegrałem 11 meczów i organizm to odczuł. Nie da się zregenerować, chodząc ze spotkania na spotkanie i wracając do hotelu dopiero wieczorem.

Ale wyjeżdżając we wtorek z Warszawy nie dostałeś odznaczenia od prezydenta.

Trudno. Wiem, że powinienem tam być, ale moje zdrowie jest ważniejsze od odznaczeń. Ja oprócz reprezentacji gram jeszcze w klubie, który mi płaci.

U kogo się zwalniałeś? U Raula Lozano?

Już na lotnisku powiedziałem trenerowi, że we wtorek rano wracam do domu. Nie miałem nawet zamiaru iść we wtorek do premiera. Gdybyśmy nie zdobyli medalu, nikt by nas nie zapraszał, ani premier, ani prezydent. Wszyscy zainteresowali się siatkówką po sukcesie, wcześniej nawet nie wiedzieli, że istniejemy.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Z Mariuszem Wlazłym rozmawiał Jarosław Bińczyk – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved