Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Przełamać włoski kompleks

LM: Przełamać włoski kompleks

We wtorek BOT Skra zagra czwarty mecz w tej edycji LM. Od poprzedniej potyczki minęły dwa miesiące. W tym czasie trenerzy tylko dwukrotnie mieli na zajęciach całą drużynę.

Dlatego nikt nie wie, w jakiej jesteśmy formie – mówi Jacek Nawrocki, drugi trener mistrzów Polski.

Po trzech kolejkach bełchatowianie zajmują w swojej grupie trzecie miejsce za Lewskim Sofia i Knack Ranstad Roeselare. Największą niespodzianką jest dopiero czwarta pozycja mistrza Włoch Lube Banca Marche Macerata, która przegrała wcześniej z Belgami i Bułgarami. To właśnie mistrz Włoch będzie we wtorek o godz. 20.30 rywalem BOT Skry. – Mimo słabszego początku to Macerata wciąż jest głównym faworytem do awansu – uważa Mariusz Wlazły, wicemistrz świata z Japonii



Mistrzostwa świata bardzo skomplikowały jednak pracę szkoleniowcom bełchatowskiej drużyny. W Japonii występowało aż czterech zawodników BOT Skry: Wlazły, Piotr Gruszka, Bułgar Ewgeni Iwanow i Kanadyjczyk Daniel Lewis. Najwcześniej, bo w czwartek, w klubie pojawili się Polacy, dzień później dołączył bułgarski środkowy, a Lewis ćwiczył z kolegami dopiero w niedzielę.

Wlazły martwi się o współpracę z rozgrywającym Maciejem Dobrowolskim. – Przez ostatnie 40 dni grałem z Zagumnym, dlatego trudno będzie od razu się przestawić – przypomina. – Ale nasi przeciwnicy będą mieli podobne problemy. Ja jadę do Włoch wygrać – zapewnia.

Według Wlazłego receptą na sukces w Anconie, bo w tym mieście odbędzie się mecz, będzie powstrzymanie Serba Ivana Miljkovicia. – Jeśli będzie miał swój dzień, za dużo nie zdziałamy. Ale skoro w Japonii poradziliśmy sobie z nim, to w Lidze Mistrzów też powinno się udać – zapowiada reprezentant Polski. W Maceracie też gra czterech uczestników mistrzostw świata. Oprócz Miljkovicia są to Serb Andrija Gerić, Brazylijczyk Rodrigao (w kadrze był trzecim środkowym) i włoski libero Mirko Corsano. Wszyscy zagrali w spotkaniu ligowym, wygranym przez Lube Bancę 3:0 z ostatnią w tabeli Marmą Vicenza.

Bełchatowska drużyna od wczoraj jest już w Anconie, gdzie dziś o godz. 20.30 rozpocznie się mecz. Jak już informowaliśmy, w Polsce został leczący kontuzję Radosław Wnuk. Zastąpił go młody Maciej Zajder. Drugi rekonwalescent – Michał Chadała – poleciał tylko dlatego, że potrzeba 12 zawodników, bo z powodu niedawnego urazu nie może atakować. Na szczęście pozostali zawodnicy mogą zagrać, choć chyba nikt nie wie, w jakiej formie są uczestnicy mistrzostw świata. – Tak naprawdę Piotrek Gruszka, Mariusz Wlazły i Ewgieni Iwanow po powrocie z Japonii wzięli udział tylko w dwóch treningach taktycznych – przypomina Jacek Nawrocki, drugi trener BOT Skry. – Na dodatek zupełnie nie wiemy, na co stać Dana Lewisa, który w mistrzostwach występował jako libero.

Trzeba wreszcie przełamać włoski kompleks – mówi Konrad Piechocki, wiceprezes BOT Skry. – W poprzedniej edycji Ligi Mistrzów dwukrotnie pokonała nas Perugia, od której nie byliśmy słabsi. Wtedy jednak przegraliśmy w głowach zawodników. Mam nadzieję, że teraz wykorzystamy euforię wywołaną dobrymi występami w mistrzostwach świata.

Ten mecz to dla nas duży znak zapytania. Moi zawodnicy dopiero od kilku dni trenują razem. Ich forma po mistrzostwach świata jest dla mnie niewiadomą – mówi Daniel Castellani, argentyński trener BOT Skry Bełchatów. – To może być w naszym wykonaniu dobry albo bardzo zły mecz – dodaje. – Nieważne, w jakim gramy składzie i z kim. Zawsze walczymy o zwycięstwo – zapewnia jednak Piotr Gruszka, przyjmujący Skry.

źródło: gazeta.pl, Życie Warszawy

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved