Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Trener, który odmienił polską kadrę

Trener, który odmienił polską kadrę

Przez ostatnie lata z kadrą narodową siatkarzy pracowało kilku trenerów. Polscy szkoleniowcy - Waldemar Wspaniały, Ireneusz Mazur, Raszard Bosek, nie osiągnęli jednak dużych sukcesów. Dopiero Argentyńczyk Raul Lozano wprowadził Polaków na światowe salony.

Przez niespełna dwa lata ze średniej europejskiej drużyny, zrobił on wicemistrzów świata.

Przygoda Raula Lozano z kadrą rozpoczęła się w styczniu 2005 roku. Argentyńczyk przystąpił do ogłoszonego przez Polski Związek Piłki Siatkowej konkursu na selekcjonera męskiej reprezentacji. Choć miał bardzo utytuowanych rywali, m.in. Serba Zorana Gajića, Łotysza Borisa Kolczinsa, to jego koncepcja pracy z polskimi siatkarzami zyskała największe uznanie. W maju Lozano zadebiutował w meczu towarzyskim ze Słowacją, a kilka dni później w oficjalnym meczu Ligi Światowej Argentyną. Oba mecze wygraliśmy, ale wyniki pracy Argentyńczyka zweryfikowały dopiero kolejne występy w Lidze Światowej. Były one nadspodziewanie dobre – Polacy po raz pierwszy w historii startów w tej prestiżowej imprezie awansowali do finałowej czwórki. Byli nawet od krok, od wejścia do ścisłego finału, ale prowadząc 2:0 w setach i 22:17 nie potrafili pokonać Serbii i Czarnogóry. Ostatecznie w tej edycji LŚ zajęli 4 miejsce. Kilka dni później Polacy po zwycięstwie nad Bułgarią zapewnili sobie awans do finałów mistrzostw świata. W 2005 roku wystartowali jeszcze w mistrzostwach Europy, ale nie zrobili tam furory. Odmłodzony zespół zajął w Portugalii 5 pozycję.



Cały rok 2006 podporządkowany był przygotowaniom do mistrzostw świata. Na wniosek Lozano inaugurację rozgrywek ligowych w kraju przesunięto na grudzień. Kadrowicze zamiast walczyć o ligowe punkty mogli zatem spokojnie przygotowywać się do najważniejszej imprezy. W Lidze Światowej dopracowywali elementy taktyczne i ogrywali się z silnymi rywalami. Choć nie wywalczyli awansu do finałowego turnieju Lozano nie robił z tego problemu.

Przed mistrzostwami świata argentyński szkoleniowiec o medalowych szansach wypowiadał się bardzo ostrożnie, ale od pierwszych spotkań widać było, że doskonale skompletował zespół. Nasi siatkarze grali pomysłowo, szybko i skutecznie. Kolejnych rywali odsyłali bez straty seta. Dopiero decydujący o awansie do półfinału mecz z Rosją nie przebiegał już tak gładko. Polacy przegrali dwa sety, a mimo to potrafili przełamać rywali i rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Kolejne sety podopieczni Raula Lozano oddali Serbii i Czarnogórze i w półfinale Bułgarii. Przed finałowym meczem z Brazylią Polacy mieli na koncie 10 zwycięstw na mistrzostwach. Mecz o złoty medal naszym nie wyszedł, ale w niedzielę z świetnie dysponowaną Brazylią nie wygrałby raczej nikt.

Metody pracy Lozano z kadrą i podejmowane przez niego decyzje wzbudzały przez ostatnie miesiące sporo kontrowersji. Krytykowany był wspomniany już pomysł przesunięcia o ponad dwa miesiące inauguracji siatakrskiej ekstraklasy. Głośnym echem odbiły się także decyzje o wyrzuceniu z kadry (w 2005 roku) trójki siatkarzy, którzy podczas zgrupowania zbyt długo zabawili w nocnym klubie i wprowadzeniu na obozach obowiązkowej kontroli alkomatami. Kolejny raz opinię publiczną Argentyńczyk zaszokował w dniu ogłoszenia kadry narodowej na mistrzostwa świata – w kadrze zabrakło etatowego Ignaczaka, a jego miejsce zajął niedoświadczony Gacek.

Mistrzostwa świata pokazały że metody pracy Lozano sprawdziły się w 100%. Kadrze bardzo potrzebny był szkoleniowiec o twardej ręce, który potrafił wpoić siatkarzom, że osiągnięcie najwyższych celów wymaga wyrzeczeń. Dziś nasi wicemistrzowie świata nie mają wątpliwości, że warto było poddać się rygorystycznym regulaminom i reżimowi treningowemu.

Po tych mistrzostwach, aż chce się pracować. Po dwóch latach pracy Raula Lozano mamy srebrny medal mistrzostw świata. Lozano przekonał nas, że możemy stawać na podium. Zaufaliśmy mu, zaufaliśmy jego mądrości. Teraz najlepsza na świecie jest Brazylia, ale my czaimy się tuż za nią. Możemy ją pokonać. Może na olimpiadzie w Pekinie? – mówi jeden z najbardziej doświadczonych siatkarzy w kadrze Piotr Gruszka.

Autor tekstu: W. Taczalski (Kurier Szczeciński).

źródło: Kurier Szczeciński

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved