Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Memoriał A. Gołasia: Wkręt-met AZS – Jastrzębski Węgiel 3:1

Memoriał A. Gołasia: Wkręt-met AZS – Jastrzębski Węgiel 3:1

Wynikiem 3:1 dla AZS Częstochowa zakończyło się pierwsze spotkanie w II Memoriale im. Arkadiusza Gołasia. Po bardzo równej grze, gospodarze turnieju pokonali Jastrzębski Węgiel.

Arek Gołaś był bardzo dobrym zawodnikiem, wspaniałym kolegą, zdecydowanie za wcześniej zasilił Niebieską Drużynę – tymi słowami prezes AZS-u SSA Andrzej Szewiński otworzył w piątek wieczorem II Memoriał imienia tragicznie zmarłego przed piętnastoma miesiącami siatkarza.

Arkadiusz Gołaś zginął we wrześniu ubiegłego roku, podróżując do Włoch, gdzie w klubie Lube Banca Macerata miał kontynuować swoją wspaniałą karierę. Jego śmierć była szokiem dla całego środowiska. Jeszcze większym dla kolegów z reprezentacji Polski, którzy cenili go za skromność i niezwykłe umiejętności. Przed tygodniem właśnie jemu zadedykowali srebrne medale mistrzostw świata. Wchodząc na podium w Tokio, zrzucili reprezentacyjne stroje i odebrali medale w koszulkach z numerem 16 i nazwiskiem Gołaś na plecach.



Czy dotarło do mnie, że gram w memoriale swojego kolegi, chłopaka, który zginął w wieku 24 lat? Nie chciałbym tutaj przyjeżdżać w takich okolicznościach, ale musiałem tutaj być. Takie jest życie – mówił w piątkowy wieczór Grzegorz Szymański, jeden z trzech srebrnych medalistów, którzy zjawili się w hali Polonia. Drugim był owacyjnie przyjęty przez częstochowskich kibiców Piotr Gacek, a trzecim Michał Bąkiewicz. Ten ostatni wystąpił w roli „siatkarskiego cywila”. Pokręcił się trochę wśród kibiców i przyjaciół, potem zniknął jak kamfora. Nie odebrał nawet wyróżnienia i upominku, jakie bohaterom z Japonii wręczał prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona. Ale nikt nie robił mu z tego powodu wyrzutów. Reprezentanci mają jeszcze wolne. Szymański zagrał przeciwko Wkręt-Metowi tylko dlatego, że chciał. Zresztą większość spotkania przestał obok boiska. Wchodził tylko na krótkie zmiany, ale zaimponował skutecznością. To on zdobył zwycięski punkt dla swojej drużyny w trzecim secie i próbował poderwać kolegów do walki w końcówce czwartego. Wkręt-Met wygrał jednak 25:22 i całe spotkanie 3:1. Spotkanie, które momentami mogło się podobać – ze sporą liczbą długich, emocjonujących wymian i udanych ataków środkowych.

Częstochowianie zagrali przeciwko drużynie Ryszarda Boska w najsilniejszym aktualnie składzie. Bez kontuzjowanego Gacka, ale z Rileyem Salmonem, który podróżując przez Stany Zjednoczone (pojechał tam po rodzinę), w piątek w południe wrócił z mistrzostw świata. Salmon miał prawo czuć się zmęczony. Wszedł na boisko praktycznie z samolotu, nie mając czasu na aklimatyzację i odpoczynek. Wypadł nieźle, tak jak cała drużyna Wkręt-Metu. W sobotę nasi siatkarze mają wolne. Rano wybiorą się na Jasną Górę, gdzie o godz. 10.20 oprawiona zostanie msza w intencji Arka Gołasia, a po południu (początek o godz. 18) będą oglądać spotkanie Jastrzębskiego Węgla z PZU AZS-em Olsztyn. Na boisko wyjdą w niedzielę w południe. Zmierzą się z olsztynianami, którzy mają wystąpić w pełnym składzie, z medalistami z Japonii Pawłem Zagumnym, Wojciechem Grzybem i Michałem Bąkiewiczem.

Wkręt-met AZS Częstochowa – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:22, 25:23, 23:25, 25:22)

Składy zespołów:

Wkręt-Met: Woicki, Billings, Gawryszewski, Szczerbaniuk, Gierczyński, Wika, Salmon (libero)

Jastrzębski Węgiel: Iwanow, Judin, Kamiński, Stępień, Siezieniewski, Murek, Rusek (libero) oraz Szymański

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved