Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Pliński: Byłem średniakiem

Daniel Pliński: Byłem średniakiem

- Dyscyplina sportowa którą uprawiam, jest dla mnie, oczywiście oprócz rodziny, najważniejsza. Zakochałem się tak bardzo mocno, że bez niej nie potrafię już żyć - powiedział w wywiadzie dla "Sportu" Daniel Pliński.

Daniel Pliński jest jednym z najbardziej utalentowanych polskich siatkarzy. Był podporą reprezentacji na mistrzostwach świata. Bez niego zdobycie srebrnego medalu nie byłoby możliwe. Sympatyczny zawodnik Jastrzębskiego Węgla mocno stoi na nogach, a ogromna popularność, jaka go spotkała, nie przewróciła mu w głowie.

Odpowiedziałem już chyba na kilkadziesiąt, może sto pytań, ale to mnie nie męczy. Zawsze jestem do dyspozycji dziennikarzy i kibiców. Może Pani pytać – zaczął rozmowę ze „Sportem” polski środkowy.



Dlaczego wybrał pan siatkówkę?

Zawsze lubiłem sport. W podstawówce wszyscy kojarzyli mnie wyłącznie z piłką… nożną oczywiście. Jak miałem 8, 9 lat to dostałem swoją pierwszą piłkę – tzw. biedronkę. To był szczyt marzeń każdego chłopaka. W szkole średniej zafascynowała mnie siatkówka. Stałem się jej maniakiem. Trener Ryszard Bosek powiedział kiedyś, że interesuję się wszystkim co jest z nią związane, każdym elementem. To prawda. Siatkówka, oprócz rodziny, jest dla mnie najważniejsza. Zakochałem się w niej tak mocno, że bez niej nie potrafię już żyć.

Czy postrzegano pana jako wielki talent?

Nigdy nie byłem wielkim talentem. Do wszystkiego doszedłem ciężką pracą. Tylko moja żona wie, ile czasu poświęciłem na dodatkowe treningi. Jak tylko była jakaś przerwa, dzień wolny to wybierałem się do siłowni albo do hali. Trenowałem sam, a żona podawała mi piłki. Dużo zawdzięczam też pierwszemu trenerowi, Piotrowi Kozakiewiczowi. Powiedział kiedyś, że mogę być niezłym zawodnikiem ligowym. Wtedy nie wierzyłem, że mogę zostać wicemistrzem świata. To też jego zasługa.

Rodzice podzielali pana miłość do sportu?

Nigdy nie uprawiali sportu, w ogóle się nim nie interesowali. Do czasu aż zacząłem odnosić pierwsze małe sukcesy. Moja mama śledziła wszystko w telewizji, interesowała się do tego stopnia, że kupowała gazety sportowe, a kiedyś nie było to aż tak popularne. Jak miałem 13, 14 lat denerwowała się strasznie, szczególnie tym, że cały czas przynosiłem do domu brudne rzeczy. Teraz rodzice są ze mnie bardzo dumni. Z tego, że przywożę srebrny medal do Pucka, do małej miejscowości, z którą się utożsamiam i w której chcę się kiedyś osiedlić na stałe. Szukam spokoju, a tam ten spokój jest.

Był taki moment, w którym chciał pan wszystko rzucić?

Nigdy nie zwątpiłem w siebie, ale był taki czas, kiedy myślałem, że już nigdy w reprezentacji nie zagram. Wtedy grałem w Sosnowcu. Na środku występowali Marcin Nowak i Damian Dacewicz. Graliśmy wszyscy po równo, ale żaden trener nie widział mnie w kadrze, a ich wręcz przeciwnie. To mnie bolało. Mówiłem sobie: „Ty, Plina, nigdy już w reprezentacji nie zagrasz. Daj sobie spokój. Graj o miejsca 5-8. Będziesz dalej łączyć plażówkę z halą, czyli będziesz średniakiem”.

Aż przyszedł Raul Lozano.

Tak. On mi zaufał i mam nadzieję, że dalej tak będzie. Mogę mówić o nim tylko w superlatywach.

Co zmienił argentyński selekcjoner?

Przede wszystkim skonsolidował środowisko, wszystkich siatkarzy. W reprezentacji nie ma żadnych grupek ani podgrupek. Jest jedna wielka grupa, wielka rodzina. Każdy siebie szanuje i lubi. Oczywiście teraz świętujemy sukces i nikt nie powie żadnego złego słowa, ale ja wiem jak ciężko pracowaliśmy na ten wynik i cały czas panowała w zespole dobra atmosfera. To zasługa trenera Lozano. Spędziliśmy ze sobą sześć miesięcy i nigdy nie było żadnych spięć. Ale jest jeszcze jedna rzecz: kiedyś nie wierzyliśmy, że można wstać i rano trenować. Argentyńczyk planował treningi na 9.00, a każdy przychodził na salę już o 8.30 i rozciągał się indywidualnie. Kolana bolały, plecy bolały, ale nikt nie narzekał. Ta wiara przyniosła nam ten sukces.

Pomógł też surowy regulamin?

Nie ma już żadnych kar. Oczywiście każdemu może się zdarzyć o czymś zapomnieć, ale nie dzieje się to często. Bardzo dobrze wywiązuje się ze swojej roli Piotrek Gruszka. On zawsze kontroluje szczegóły, na przykład jak kto ma być ubrany.

Co trzeba zrobić, by na igrzyskach w Pekinie pokonać Brazylijczyków?

Przede wszystkim… więcej trenować. Do tej pory na sali spędzaliśmy 5-6 godzin dziennie, teraz trzeba z 7-8, żeby się poprawić. Po drugie wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, czyli nie grać tak jak w ostatnim finale, tylko jak Brazylia – na maksa. Trening, ciężka praca, trochę szczęścia i dużo zdrowia – to wystarczy, żeby grać jak równy z równym z takim zespołem jak Brazylia.

Brazylia dyktuje teraz rytm gry?

Tak, ona wyznacza cel. Żeby ją pokonać trzeba grać tak szybko jak oni i uderzać tak mocno. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę. Brazylijczycy wcale nie zagrywali w meczu z nami mocno, tylko taktycznie. To uzmysławia, że w siatkówce wcale nie jest potrzebna nadzwyczajna siła tylko umiejętności techniczne i taktyczne.

Teraz czeka pana liga.

Jastrzębski Węgiel zdobył w ubiegłym sezonie wicemistrzostwo Polski. W tym roku jeszcze się wzmocnił. Dawid Murek, Nikołaj Iwanow to jedni z najlepszych zawodników na świecie. Będziemy walczyć o tytuł mistrzowski, ale wiem, że nie będzie łatwo. Są cztery bardzo mocne drużyny, które też będą chciały wygrać.

Trener Bosek już ma szczegółowo opracowany plan treningowy.

Tak… (śmiech) Po przyjeździe wysłałem do trenera SMS-a i odpisał mi, że mam wracać do ciężkiej pracy, do klubu. To były oczywiście żarty. Trener Bosek jest wyrozumiały i dostaniemy tyle wolnego czasu, ile tylko będzie możliwe, byśmy odetchnęli, odpoczęli. Wie co to są mistrzostwa świata, jedenaście spotkań rozegranych w ciągu 17 dni. To jest także ciężar psychiczny.

Z Danielem Plińskim rozmawiała Katarzyna Kajzerek (Sport).

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved