Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Sebastian Świderski: Niedosyt pozostaje

Sebastian Świderski: Niedosyt pozostaje

Nadzieja umiera ostatnia, a w trenerze Raulu Lozano żyła do końca. Dzięki sile perswazji Argentyńskiego szkoleniowca polscy siatkarze uwierzyli we własne siły. O nadziei i medalowym niedosycie opowiada Sebastian Świderski.

To, że jedenasty mecz na mistrzostwach był dla was przegrany oznacza, że teraz 11-stka będzie dla ciebie pechową liczbą?

Na pewno nie. Nie jestem przesądny. Świadczy o tym chociażby numer na koszulce, z którym gram. To jest trzynastka. Poza tym mam czarnego kota i w żadne przesądy nie wierzę. To jest sport. Tutaj ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Niestety w tym jedenastym meczu trafiło na nas. Z takim rywalem jednak, przegrać nie jest wstyd.



Jak żyjesz ze świadomością, że w gorzowskich szkołach zdarzały się notoryczne wagary, bo uczniowie chcieli zobaczyć wasze mecze?

Mam nadzieję, że uczniowie nie będą mieli problemów, ponieważ z tego, co wiem i nauczyciele są wielkimi kibicami. Proszę o wielką wyrozumiałość dla tych uczniów. Cieszymy się, że dzieci i młodzież mogły śledzić nasze poczynania i cieszyć się tym sukcesem razem z nami.

Stojąc na podium w Japonii z srebrnymi medalami na szyi nie czuliście niedosytu, że to jednak mogło być złoto?

Zawsze to jest to drugie miejsce. Niektórzy mówią nawet, że z psychologicznego punktu widzenia lepiej wygrać mecz o brązowy medal niż przegrać o złoty. Dla mnie nie jest tak.

Jak smakuje srebrny medal?

Troszeczkę goryczy pozostaje, bo to złoto było tak blisko. Natomiast przed mistrzostwami świata wszyscy wzięlibyśmy to miejsce w ciemno. W miarę upływu czasu, w miarę trwania mistrzostw te nadzieje i ten głód był coraz większy. Szkoda, bo niedosyt zostaje, ale wiemy z kolei, w jakim miejscu jesteśmy i ile nam brakuje do tych najlepszych. Teraz pozostaje tylko kwestia jak się zrewanżować…

Mecz z Rosją, dwa przegrane sety i tylko cień nadziei. Co wam mówił trener Raul Lozano po tych dwóch przegranych partiach, że podnieśliście się z kolan i pokonaliście Rosjan?

To, co zawsze mówi w takich momentach.

Ale to był finał Mistrzostw Świata!

Mówił, żebyśmy się nie poddawali, żebyśmy walczyć do ostatniej piłki, ale przede wszystkim mówił, że on chce zwycięstwa.

W jego oczach było widać tą nadzieję na zwycięstwo?

Było, bo jeżeli nie byłoby tego widać to podejrzewam, że byśmy się poddali.

A co wy, jako drużyna i ty osobiście czułeś po tych dwóch przegranych setach?

Proszę mnie nie pytać. Byłem w takim szoku, że nie pamiętam dwóch następnych.

To była złość czy bezsilność, zdruzgotanie – myśl, że odpływają wam medale?

Rosjanie te dwa pierwsze sety zagrali naprawdę bardzo dobrze. Rozpracowali praktycznie każdego zawodnika. Trener Lozano zrobił dwie nietrafne decyzje. Akurat w międzyczasie rozmawiałem z Pawłem Zagumnym. Paweł był bardzo zdziwiony. Sam stwierdził, że trzeba zagrać coś innego, że trzeba zagrać z większym szaleństwem, żeby tych Rosjan pokonać. W sumie od tego wszystko się zaczęło. Nie rozpamiętujmy dwóch przegranych setów. Cieszmy się, że później trzy wygraliśmy.

Jak oceniasz wystawienie w meczu finałowym Piotra Gacka, który miał kontuzje?

To jest pytanie do…

Do trenera?

Nawet nie do trenera, ale do wszystkich. Czy w takiej sytuacji ta osoba chciałby wystąpić podejrzewam, że każdy bez względu, w jakim stanie byłby chciałby wystąpić w takim meczu. Bez względu czy to będzie jedna piłka czy dwie. Tak naprawdę występ Piotrka groził dużo większym pogłębieniem kontuzji, ale znając go za zacisnął zęby i wybiegł na parkiet. Dobrze, że nie wynikło z tego nic gorszego. Każdy chciał grać w tym meczu i zrobił wszystko, żeby wystąpić. Wielkie słowa uznania dla niego, chylę czoła.

Dla Wirtualnej Polski rozmawiał – Łukasz Chwiłka

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved