Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Alojzy Świderek: W siatkówce nie ma cudów

Alojzy Świderek: W siatkówce nie ma cudów

- Teraz, kiedy siatkarze uwierzyli, że harówka ma sens, wierzę, że utrzymamy się na szczycie - mówi II trener polskiej reprezentacji siatkarzy, Alojzy Świderek, który ma na swoim koncie sukcesy zdobyte z obiema reprezentacjami.

Był asystentem trenera Niemczyka, kiedy siatkarki zdobywały kontynantalne złoto, a teraz pomaga w pracy trenerskiej Raulowi Lozano. Uważa jednak, że oby tych tytułów nie da się porównać.

Mistrzostw świata nie można porównywać z mistrzostwami kontynentu, różnica między prestiżem i konkurencyjnością obu imprez jest ogromna. Mistrzowska drużyna kobiet powstała w bardzo krótkim czasie, to było dosłownie kilka miesięcy pracy, a ja uważam, że cudów w siatkówce nie ma. Nie można zrobić wyniku raptem, z niczego. Tamten zespół powstał, bo ktoś pracę u podstaw z zawodniczkami wykonał wcześniej. Tworzące trzon drużyny Glinka, Świeniewicz, Śliwa i Niemczyk-Wolska grały w klubach zagranicznych, i to grały świetnie. Pozostało je zebrać i ułożyć. Teraz sukces poprzedziło półtora roku bardzo ciężkiej pracy. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, jak ciężkiej. Zmienił się trener, zmieniły się założenia organizacyjne i założenia szkoleniowe. To były zmiany drastyczne, zwłaszcza dla zawodników. Ja wszystko, co osiągnąłem w życiu, zawdzięczam harówce. Nic nie przychodziło mi łatwo. Dlatego Lozano łatwo mnie przekonał, że jego plany są słuszne, i dlatego tak dobrze mi się z nim współpracuje. Innym mogło być trudniej. To praca czasem do skrajnego wycieńczenia.



Zapytany o fundamenty rewolucji w męskim zespole odpowiada: – Musieliśmy przekonać zawodników – co nie było proste – że nowy sposób trenowania przyniesie efekty. Nie wystarczy wydać polecenia, trzeba upewnić ich co do słuszności koncepcji, bo inaczej nic z tego nie będzie. Trzeba było np. udowodnić, że rano można skakać. Włosi nie skaczą, a dużo zdobyli, więc opór materii był ogromny, ale Lozano odpowiadał, że Brazylijczycy skaczą, a to oni są najlepsi, ich chcemy doścignąć. I jeśli dla nas jest za wcześnie, a oni wymówek nie szukają, to wyrabiają sobie nad nami przewagę już na starcie.

Dużą rolę w naszym zespole odgrywa duet statystyków – Nicola Vettori i Maciej Kosmol. Podkreśla to Alek Świderek: – Przed każdym meczem przygotowujemy obszerny materiał, a potem sprzedajemy go zawodnikom. Inaczej nie zdołaliby tego przyswoić. Dlatego poza odprawami ogólnymi wprowadziliśmy spotkania w grupach, gdzie każdy dostaje skondensowaną porcję informacji tylko jemu potrzebnych. To też jest ogromnie pracochłonne. Obaj statystycy – Nicola Vettori i Maciej Kosmol – muszą wykonywać pracę tytaniczną. Dalej – trenowanie ataku. Często, zbyt często, ćwiczy się go bez bloku, a przecież podczas meczu takie sytuacje się nie zdarzają. Łatwo uderzać bez przeciwnika, tyle że potem, w trakcie gry, nie potrafi się wykorzystać rąk przeciwnika. O powiązaniu obrony z blokiem dużo się u nas mówi, ale niewiele robi.

II szkoleniowiec reprezentacji podkreśla także fakt, że Raul Lozano zmienił ogromnie dużo w kwestii mentalnej zawodników oraz podeściu do szkolenia każdego z nich. – Lozano wie, że nie od każdego trzeba wymagać tego samego. Jeśli Zagumny od zawsze ma problemy ze zdrowiem, specyficzną budowę, to trzeba go prowadzić specjalnie. I mądrze. Teraz współpraca z naszym rozgrywającym przebiegała znakomicie, bo czasami mógł zrobić mniej. Zawodnicy to rozumieli. To też ważne, żeby nikt nie marudził, że pracuje więcej.

Wagner wziął kadrę i też zorganizował wszystko na swój sposób. Zebrał zespół do kupy, zaprowadził dyscyplinę, uparł się, że wszystko musi być tak, jak on chce, i przekonał – czy wręcz zmusił – zawodników do posłuszeństwa. Też przeprowadził rewolucję. – mówi o analogiach pomiędzy dzisiejszym zespołem a drużyną Huberta Wagnera.

Srebro wywalczone przez naszą reprezentację na Mistrzostwach Świata już zdążyło wywołać ogromne zainteresowanie naszymi zawodnikami i samą siatkówką. Alojzy Świderek zaznacza, że ważne jest teraz opanowanie atmosfery.

Teraz przyjdzie popularność, trzeba uważać, by nie przedobrzyć. Trenera Lozano znam, jestem spokojny, że nie straci kontroli, nie zachłyśnie się sukcesem. Nie sądzę, by męskiej kadrze przytrafiło się to, co żeńskiej – nagły wzlot i nagły upadek. Z dziewczynami dziś wszystko trzeba zaczynać od początku. Ale się da. My zaczęliśmy półtora roku temu i cel osiągnęliśmy.

Teraz, kiedy siatkarze uwierzyli, że harówka ma sens, wierzę, że utrzymamy się na szczycie. Chyba nikt nie ma już wątpliwości, kto miał rację, będzie łatwiej pewne rzeczy wpajać. Jak mówimy, że nie trzeba przyjmować serwisu idealnie, tylko dwa-trzy metry od siatki, to nie bez powodu. Brazylijczycy odbierają jeszcze słabiej od nas. Teoretycznie słabiej, bo jednak wygrywają od lat. Jesteśmy w stanie pójść w ich ślady. Może tylko będzie trzeba wstawać o tę przysłowiową godzinę wcześniej? – zakończył.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved