Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Mistrzostwo przegrali w głowach

Mistrzostwo przegrali w głowach

Sen o złotym medalu prysnął szybciej niż się nam przyśnił. Jesteśmy jednak WICEMISTRZAMI ŚWIATA. Tych siatkarzy stać na jeszcze więcej. Do Olimpiady w Pekinie zostały niecałe dwa lata. To wystarczająco, by oszlifować "diamenty".

Stało się… Po 32 latach Polska wraca z cennym kruszcem z Mistrzostw Świata. Może nie czas i miejsce teraz na pewne refleksje związane z ostatnim meczem polskich zawodników, ale trudno jest też to przemilczeć. Jeśli chcemy być najlepsi, musimy spojrzeć prawdzie w oczy.

Przed Mistrzostwami Świata nikt otwarcie nie przyznawał, że jedziemy po złoto. Zresztą nie taki był też cel. Chociaż na pewno marzenia istniały. Drużyna Raula Lozano podchodziła do każdego meczu tak, jak Adam Małysz kiedyś do następnego skoku – chcę dobrze skoczyć. Zawodnicy w wywiadach mówili: chcemy jutro dobrze zagrać. I w miarę jedzenia apetyt zaczął rosnąć. Wygraliśmy grupę z łatwością. W drugiej fazie jedynie problem sprawili nam Rosjanie, i wtedy malkontenci zaczęli krytykować, że Polacy powinni śmiało powiedzieć, że grają o złoto. No i stało się. Po meczu z Bułgarią wszyscy w to uwierzyli. Tak bardzo, że świadomość tego sprawiła, że znów powrócił problem, z którym biało-czerwoni miewali dużo kłopotów w przeszłości. Przegrali ten mecz w głowach, zanim wybiegli na boisko. Nie z powodu braku umiejętności. To my mieliśmy zagrać na luzie, nie zmuszeni do udowadniania całemu światu, że jesteśmy najlepsi. To Brazylijczycy bronili tytułu mistrzowskiego, to na ich barku powinien spoczywać ciężar presji. Jednak obraz na boisku pokazywał na zupełnie co innego. Podopieczni trenera Rezende zagrali na luzie. A nam zabrakło też szczęścia w postaci celnego mocnego serwisu. Niestety, bez odrzucenia „canarinhos” od siatki, nie było szans zmusić ich do większych błędów. Genialny w rozegraniu piłki tego dnia Ricardo nawet z czwartego metra robił co chciał. Raul Lozano chyba wierzył, że Brazylijczycy muszą zacząć się mylić. Że Polacy przetrwają tak, jak w meczu z Rosjanami i ruszą do kontrataku. Niestety, Brazylijczycy dwa razy z rzędu sami się nie mylą, jeśli się ich nie przyciśnie. A było to bardzo trudne zadanie dla Polaków, którzy mentalnie polegli poza boiskiem.



Było, minęło. Brazylijczyków można ograć, ale trzeba zagrać też naprawdę dobrze. Nawet Pawłowi Zagumnemu przytrafił się błąd podwójnego odbicia przy rozegraniu, co mu na tych zawodach się wcześniej nie zdarzyło. Czy to świadczy o braku umiejętności lub techniki – nie, to świadczy, że za bardzo wszyscy chcieli. A jak się czegoś za bardzo chce, to najczęściej nie wychodzi. Tym razem ta prawda się potwierdziła.

Jesteśmy na dobrej drodze do Pekinu. Trzeba tylko trenerowi Lozano nie przeszkadzać, a oszlifuje do końca to co zaczął. Już podczas Mistrzostw Europy we wrześniu 2005 roku Lozano po przegranym do zera meczu z Włochami mówił:

(…) Polacy medalu nie zdobyli od 1983 roku. Nie jest łatwo nadrobić stracony czas, choć ja widzę, że nasza praca ma sens, i mam nadzieję, że zawodnicy czują, jakie robią postępy. Potrzebujemy czasu, pracuję dopiero cztery miesiące, Włoch Montali – dwa lata. On zresztą mówi, że jesteśmy rewelacją całego sezonu. A ja sądzę, że mieścimy się w piątce najlepszych zespołów na świecie. Nie w Europie, ale na świecie. I wdrapiemy się wyżej.

W Pekinie został więc jeszcze tylko jeden stopień do pokonania, czego całej drużynie i trenerowi życzę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved