Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Brazylia mistrzem świata

Brazylia mistrzem świata

W finale MŚ 2006, faworyci imprezy - Brazylijczycy, pokonali reprezentację Polski 3:0. Pomimo przegranej, nasz zespół wywalczył tak oczekiwany, od 32 lat, medal. Tym razem srebrny.

Mecz rozpoczęliśmy tą samą szóstką co we wszystkich poprzednich meczach, choć pod wielkim znakiem zapytania stał występ Piotra Gacka. Set rozpoczął się od mocnego uderzenia Brazylijczyków, którzy wspaniałymi atakami i wręcz idealną gra blokiem zdobywali punkty. Nasi reprezentanci jakby nie spodziewali się tak dobrej gry przeciwników. Sporadyczne ataki Mariusza Wlazłego nie zmieniły obrazu gry. Graliśmy słabo w obronie, w rozegraniu, a ataki były albo zbyt lekkie, albo lądowały w aucie, czy obijały się o skuteczny blok „Canarinhos”. Pod koniec seta boisko musiał opuścić nasz libero, któremu kontuzja nie pozwalała dalej grać. W jego miejsce pojawił się Michał Bąkiewicz. Straty jednak okazały się nie do odrobienia. W zdobyciu ostatniego, na miarę zwycięstwa brazylijskiego zespołu, pomógł Mariusz Wlazły, który pomylił się w polu zagrywki, wrzucając piłkę w siatkę.

Drugi set wyglądał już znacznie inaczej. Nasi reprezentanci zaczęli skutecznie atakować i wprowadzili tym samym nerwowość w grę podopiecznych Bernardo Rezende. Brazylijczycy popełniali błędy, dzięki czemu udało nam się odskoczyć na dwa punkty. Jednak „Canarinhos” na dalsze powiększenie przewagi nie pozwolili. Świetnie atakowali Heller, Gustavo, Dante i Giba. Od stanu 22:22 punkty zdobywali już tylko reprezentanci Brazylii. Dwa ataki Andre i nasze błędy w odbiorze sprawiły, iż nasi rywale mieli w górze pierwszą piłkę setową. W kolejnej akcji Brazylijczycy zdobywają punkt i wygrywają kolejną partię.



Trzecia odsłona utwierdziła nas tylko w przekonaniu, iż tego dnia Brazylijczycy są nie do przejścia. Atomowe ataki Dante, Giby czy Gustavo zostawiły swój ślad w psychice naszych orłów. Polacy byli już tylko tłem dla koncertowo grających „Canarinhos”. Setbol i meczbol należał do Gustavo.

Zatem Brazylia mistrzem, my wicemistrzem świata. Nie mieliśmy dziś dnia, a Brazylijczycy brutalnie to wykorzystali. Niedługo przyjdzie czas na podsumowania i analizę poszczególnych meczów. Jednak cieszy fakt, iż w całym turnieju, podobnie jak Brazylia, przegraliśmy tylko jedno spotkanie. Choć my to najważniejsze.

Największym pechowcem był Piotr Gacek, który z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry pod koniec pierwszego seta. Na szczęście zastępujący go Michał Bąkiewicz zagrał bardzo dobrze. Słowa pochwały za cały turniej należą się całej dwunastce. Jednak tego sukcesu nie było by gdyby nie nasz „mały wojownik” Raul Lozano, który potrafił z tych naszych chłopców wyciągnąć te umiejętności, dzięki którym znów jesteśmy w samej czołówce światowej siatkówki.

Wręczenie medali trzem najlepszym drużynom świata odbyło się z całym ceremoniałem. Dla polskich kibiców najbardziej wzruszający był moment, kiedy to srebrne medale zawisły na szyjach naszych siatkarzy. Ale nie tylko dlatego. Tuż przed wejściem na podium Polacy zdjęli swoje bluzy dresowe pod którymi mieli koszulki z numerem 16. Finał i medal zadedykowali bowiem Arkowi Gołasiowi.

Po meczu i dekoracji przyznano nagrody indywidualne. Najlepszym rozgrywającym mistrzostw został nasz Paweł Zagumny. A już w poniedziałek o 22.40 nasi reprezentanci wylądują na Okęciu w Warszawie, gdzie na pewno przywitają ich tłumy kibiców.

Brazylia – Polska 3:0 (25:12, 25:22, 25:17)

Polska: Winiarski, Pliński, Kadziewicz, Zagumny, Wlazły, Świderski, Gacek(l) oraz Bąkiewicz, Gruszka, Grzyb

Brazylia: Heller, Giba, Andre, Sergio(l), Gustavo, Ricardo, Dante

Zobacz również:

Wyniki rundy finałowej mistrzostw świata siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved