Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ gr. F: Ostatnie mecze w grupie F – Brazylia w półfinale

MŚ gr. F: Ostatnie mecze w grupie F – Brazylia w półfinale

Brazylia poknała 3:1 Bułgarię i z pierwszego miejsca w grupie F awansowała do półfinału. Amerykanie szybko pokonali Kubę, eliminując ją z dalszej gry w MŚ. Czesi wygrali z Niemcami, a Francuzi - po zaciętym meczu - 3:2 z Włochami.

Spotkanie Kuby z USA rozpoczęło się od frontalnego ataku Amerykanów. Mocno zbijali James Polster i Riley Salmon, Kubańczycy zaś brylowali w obronie. Dopiero w końcówce pierwszego seta siatkarzom USA udało się odskoczyć na 2 punkty. Na 24:22 podwyższył David McKienzie i set zakończył się błędem Kubańczyków. Również drugi set rozpoczął się od wyrównanej walki po obu stronach siatki. Dopiero po przerwie technicznej Amerykanie uzyskali większą przewagę, stawiając bardzo skuteczny blok. Przewaga w pewnym momencie urosła do 7 punktów (20:13) i już nic nie mogło odebrać zwycięstwa zawodnikom USA.

W ostatniej partii Amerykanie kontrolowali przebieg gry. Doskonale mijał blok David McKienzie. Dobra gra Sancheza i Camejo pozwoliła uwierzyć Kubańczykom w to, że są w stanie dzisiaj cos wygrać. Siatkarze z Ameryki Środkowej zmniejszyli przewagę do jednego punktu, ale wówczas znów dał o sobie znać Millar. Amerykanie wygrali seta do 22 i całe spotkanie 3:0, eliminując Kubańczyków z mistrzostw świata.



Jedziemy do Tokio kontynuować dobrą passę – powiedział po meczu trener USA Hugh McCutcheon. – Kuba to dobra drużyna, ale my wiedzieliśmy, jak przygotować się do gry przeciwko nim.

Mieliśmy taktykę i strategię na ten mecz, ale założeń nie zrealizowaliśmy – przyznał Roberto Garcia, trener Kubańczyków. – Amerykanie grali doskonale w obronie, świetny mecz rozegrał ich rozgrywający.

Kuba – USA 0:3 (22:25, 17:25, 22:25)

Składy zespołów:

Kuba: anchez B., Simon, Camejo, Corrales, Dominico, Diaz, Sanchez Salgado (l) oraz Sanchez S., Portuondo i Pimienta

USA: Polster, Suxho, Millar, Salmon, Hoff, McKienzie, Lambourne (l) oraz Priddy i Stanley


Podobnie jak Polacy z Serbami tak i Bułgarzy z Brazylią dzisiejszy mecz zagrali bez stresu i obawy o swoją przyszłość w mistrzostwach świata. Spotkanie miało jedynie ustalić pierwsze miejsce w grupie „F”.

Mecz rozpoczął się od dużej ilości błędów po obydwu stronach siatki. Bułgarzy schodząc na pierwszą przerwę techniczną prowadzili 8:6. Aż dziewięć z tych w sumie czternastu punktów pochodziło z błędów zagrywek i wydać było, że obydwa zespoły są nieco poddenerwowane. Gdy Bojan Jordanow zagrał asa, przewaga Bułgarii wzrosła do trzech punktów. Jednak Andre Heller i Andre Nascimento wymusili błędy po drugiej stronie siatki i Brazylijczycy szybko doprowadzili do wyrównania 12:12. Bułgarzy prowadzili przy drugiej przerwie technicznej, ale już tylko jednym punktem 16:15. Wtedy na swoim poziomie zaczął grać Giba i po kilku skutecznych atakach to Brazylia wyszła na prowadzenie 20:19. Zawodnik dołożył do tego skuteczny blok na Krasimirze Gajdarskim i mistrzowie świata zdołali wygrać jednak tę partię 25:22.

Nie podłamało to i tak pewnych gry w półfinale Bułgarów, którzy również w drugiej partii od początku byli na prowadzeniu. Wynosiło ono jeden punkt, gdy tuż przed przerwą techniczną skutecznie zaatakował Plamen Konstantinov. Gdy Gajdarski popisał się blokiem na Hellerze, Bułgarzy wyszli na prowadzenie 13:10 i o czas poprosił wściekły Bernardo Rezende. Bułgarzy kontynuowali jednak swoją dobrą grę a Jordanow dołożył kolejny skuteczny blok, tym razem na Amaralu Dante i na drugą przerwę techniczną Bułgarzy schodzili prowadząc 16:12. Czteropunktowa przewaga utrzymywała się w dalszej fazie seta, jednak przy stanie 22:17 Bulgarzy popełnili kilka błędów i Brazylia zbliżyła się do nich na dwa punkty 22:20. Wtedy znów zafunkcjonował bułgarski blok. Gajdarski zatrzymał Gustavo i zespół z Europy wyrównał stan meczu na 1:1 wygrywając tę partię 25:20.

Wygrany set chyba nieco zdekoncentrował podopiecznych Martina Stoewa, którzy od początku kolejnej partii zaczęli popełniać błędy. Przy stanie 6:3 dla Brazylii o pierwszy czas poprosił bułgarski szkoleniowiec. Brazylijczycy utrzymywali przewagę schodząc na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu 8:6, jednak kontuzja Gustavo, który podkręcił nogę spowodowała, że Bułgarzy odrobili jeden punkt. W jego miejscu pojawił się na boisku Murilo Endres. Skuteczna gra blokiem wyprowadziła podopiecznych Bernardo Rezende na czteropunktowe prowadzenie 16:12. Chwilę później było 18:14, 19:16. W końcówce Marcelo Elgarten zablokował Gajdarskiego i partia zakończyła się zwycięstwem mistrzów świata 25:22.

Bułgarzy nie podjęli już walki z Brazylijczykami. Mimo, że czwarty set po raz kolejny zaczął się od prowadzenia Bułgarów, po skutecznych atakach Mateja Kazijskiego, jednak przy pierwszej przerwie technicznej przewaga ta stopniała do jednego punktu. Techniczne zagrywki Hellera pomogły w zdobyciu kolejnych cennych punktów i szybko Brazyliczycy odskoczyli na cztery oczka 13:9. Przy stanie 16:11 na zagrywce pojawił się Giba i jego zespół zdobył dziewięć kolejnych punktów. Wynik 21:11 skutecznie rozstrzygnął losy tego seta i meczu. Spotkanie zakończyło się efektywnym atakiem Giby z lewego skrzydła.

Brazylia – Bułgaria 3:1 (25:22, 20:25, 25:22, 25:16)

Sklady zespołów:

Brazylia: Andre Heller, Giba, Andre Luiz, Gustavo, Ricardo, Dante, Sergio (l) oraz Marcelo, Murilo, Anderson i Rodgrigo

Bułgaria: Tsvetanov, Yordanov, Zarev, Gaydarski, Aleksiev, Konstantinov, Salparov (l) oraz Kaziyski, Nikolov, Peev i Zhekov


Okazałe zwycięstwo nad reprezentacją Niemiec odniesli w swoim ostatnim występie na mistrostwach świata Czesi. Z wyjątkiem ostatniego seta mecz miał bardzo zacięty przebieg, a poszczególne partie rozstrzygały się w końcówkach.

Pierwszy set od mocnych zagrywek Michala Raka rozpoczęli Czesi, dzięki czemu szybko osiągnęli trzypunktową przewagę. Od początku spotkania na rozegraniu zagrał Petr Zapletal. Przy stanie 15:10 do walki poderwał swoich kolegów szalejący na lewym skrzydle Mark Siebeck i Niemcy zmniejszyli straty do dwóch punktów (19:21). Końcówka nalezała jednak do Czechów, którzy wygrali seta do 23. Druga partia to znów wspaniały poczatek Czechów (7:3) i później całkowite odwrócenie ról na boisku (Niemcy wyrównali na 12:12). Doskonale grał Stefan Hubner, po drugiej stronie siatki błyszczał Jiri Popelka. Niemcy w końcówce prowadzili już 24:23, ale nie potrafili wykorzystać dwóch kolejnych piłek setowych. Udało się dopiero za trzecim razem i mieliśmy remis 1:1

W trzecim secie znów prowadzenie Czechów, którzy na pierwszą przerwę techniczną zeszli prowadząc 8:6. Na boisku pojawił się Peter Platenik, który skutecznymi atakami powiększał przewagę Czechów. Niemcy zerwali się jeszcze do walki w końcówce, ale nasi południowi sąsiedzi nie pozwoli sobie już wydrzeć zwycięstwa. Do czwartego seta przystapili pełni entuzjazmu i niezwykle skoncentrowani. Prowadzili 8:3, chwilę później już 12:4 i 19:8. Niemcy nie zdołali się podnieść, a trener Czechów mógł dokonywać roszad w składzie. Czesi wygrali seta do 13 i całe spotkanie 3:1.

Niemcy – Czechy 1:3 (23:25, 27:25, 21:25, 13:25)

Składy zespołów:

Niemcy: Tischer, Hubner, Schops, Bergmann, Kromm, Siebeck, Kroger (l) oraz Popp, Andrae, Pampel i Dehne

Czechy: Popelka, Novotny, Rak, Stokr, Zadrazil, Zapletal, Obdrzalek (l) oraz Platenik, Konecny i Tichacek


W ostatnim meczu grupy F spotkały się drużyny, dla których walka o miejsca 5-8 z pewnością nie jest sukcesem. Zarówno Włosi jak i Francuzi mieli apetyty na medale, a zadowolić się muszą walką o nagrody pocieszenia. Obie drużyny z pewnością miały nadzieję, że ten mecz będzie jeszcze decydował o awansie do półfinału. Jednak już kilka godzin wcześniej było wiadomo, że bez względu na wynik maksymalną stawką spotkania będzie trzecie miejsce w grupie.

Po wczorajszej porażce 3:2 z Bułgarią, Francja zaliczyła dziś kolejny pięciosetowy pojedynek, w takim samym stosunku pokonując Włochów i zajmując ostatecznie trzecie miejsce w grupie, z którego wystartuje do meczów o miejsca 5-8, trafiając w pierwszym meczu na gospodarzy. Włosi po porażce zagrają z Rosją.

Włosi dobrze rozpoczęli mecz, głównie za przyczyną Alberto Cisolli objęli prowadzenie 8:5. W budowaniu tej przewagi pomogli mu Samuele Papi i Alessanfro Fei. Po pierwszym natarciu Italii, Francuzi zaczęli skuteczniej grać w ataku, wspólnymi siłami Stephane Antiga, Oliver Kieffer, Guilaume Samica i Frantz Granvorka zdołali dogonić przeciwników przy stanie 13:13. Na drugą przerwę techniczną po asie Antigi Trójkolorowi schodzili prowadząc już 16:14. Włosi utrzymywali się w tym dystansie, ale nie zdołali go odrobić. Zepsuta zagrywka Andrei Semenzato zakończyła seta.

Drugi set również rozpoczął się lepiej dla siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:7. Jednak Francuzi, dzięki grze Granvorki, Samica i Vadeleux odskoczyli rywalom na 16:11. Włochom trudno było się przebić przez blok Trójkolorowych, jedynie Fei regularnie omijał na siatce rywali, ale nawet wtedy Exiga lub Pujol potrafili obronić piłkę w polu. Przy prowadzeniu Francji 21:12, ostatni zryw zaprezentował Fei zdobywając trzy punkty z rzędu, ale nie wystarczyło to do skutecznego pościgu i podopieczni Philippe Blaina wygrali tę partię 25:17 i objęli w meczu prowadzenie 2:0.

Wprowadzeni na początku trzeciego seta Savani i Cernic ożywili grę Włochów dając im prowadzenie 6:2, a trenera rywali zmuszając do wzięcia przerwy. Na boisku pojawił się w drużynie włoskiej również z powrotem Vermiglio i w tym pół-rezerwowym składzie Włosi radzili sobie bardzo dobrze. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 16:13 dla Italii. Siatkarze włoscy nie pozwolili Francuzom na wiele w późniejszej części seta i wygrali go 25:17 pozostając w meczu.

W czwartym secie francuscy atakujący kompletnie się pogubili i Włosi już na początku prowadzili 5:1. Świetną partię rozgrywał Savani, kontynuując dążenie Italii do wygrania tej odsłony. W końcówce gra się wyrównała, ale to Włosi mieli dwie piłki setowe. Dzięki Vadeleux Francuzi obronili jedną, ale za chwilę przestrzelona zagrywka tego zawodnika wyrównała stan meczu na 2:2.

W tie-breaku od początku prowadzenie objęli Trójkolorowi i konsekwentnie utrzymywali przewagę, powiększając ją w końcówce. Kiedy Francuzi wyszli na prowadzenie 14:9, stało się jasne kto wygra to spotkanie. Ostatecznie set skończył się wynikiem 15:10, a cały mecz 3:2 dla Francji

Francja – Włochy 3:2 (25:23, 25:17, 17:25, 23:25, 15:10)

Składy zespołów:

Francja: Vadeleux, Antiga, Granvorka, Pujol, Samica, Kieffer, Exiga (l) oraz Kapfer, Kilama i Le Marrec

Włochy: Mastrangelo, Vermiglio, Papi, Cisolla, Fei, Semenzato, Corsano (l) oraz Savani, Cernic, Lasko i Cozzi

Zobacz również:

Wyniki i tabela grupy F mistrzostw świata siatkarzy

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved