Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. F: Trzeci dzień w grupie F, Bułgarzy w półfinale

MŚ, gr. F: Trzeci dzień w grupie F, Bułgarzy w półfinale

Po wygraniu 3:2 z Francją, Bułgarzy awansowali do półfinału MŚ. Ważny sukces - gładkie 3:0 z Włochami - zanotowali Brazylijczycy, i są blisko pierwszej czwórki. Porażki z USA doznali Niemcy. Kubańczycy zaś wygrali horror z Czechami.

Wygrana Bułgarów w tym dramatycznym meczu zapewniła im awans i sprawiła, że Francuzi, jeśli myślą o awansie do czwórki muszą w dobrym stosunku punktowym pokonać w następnym meczu reprezentację Włoch. O zwycięstwie bułgarskiej reprezentacji w dużej mierze zadecydowali jej dwaj najlepsi gracze, Matey Kaziyski i Vladimir Nikolov. Choć na początku spotkania od mocnego uderzenia w polu zagrywki zaczął Francuz Pierre Pujol. Jednak dość szybko Kaziyski odpowiedział swoimi dwoma punktowymi zagrywkami i Bułgaria schodziła na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu 8:7. Gdy Bułgarzy odskoczyli na trzy punkty przewagi 13:10 francuski trener Phillipe Blain poprosił o czas dla swojego zespołu. Przerwa pomogła Francuzom, którzy zaczęli odrabiać straty. Bardzo dobrze spisywali się w tej części seta Samica i Granvorka, dzięki którym Francja mogła wyjść na kilku punktowe prowadzenie, które z każdą chwilą się powiększało. Gdy Ivanov zablokował Granvorkę Bułgarzy zmniejszyli straty do Francuzów do stanu 22:17. Dobra gra Kaziyskiego i Nikolova sprawiła, że przewaga Francuzów topniała. Jednak podopieczni trenera Blaina dążyli tylko do tego by zdobyć piłkę setową. Gdy Francuzi zdobyli dwudziesty czwarty punkt, w ataku nie pomylił się Granvorka i Francja wygrała pierwszą partię. Francuzi dobrą grę zaprezentowali także w drugim secie. Tp im sprzyjało także szczęście. Nikolov atakował w aut, a kapitan francuskiej ekipy Stephane Antiga ekwilibrystycznie bronił nogą. Akcje skutecznie kończył Granvorka. Dzięki bardzo dobrej grze Plamena Konstantinova Bułgarzy nie pozwalali oddalić się przeciwnikom zbyt daleko i już po niedługim czasie Francuzi prowadzili jedynie dwoma punktami. Pomimo starań Bułgarów skuteczny atak Granvorki dał francuskiej reprezentacji piłkę setową i Francuzi wygrali partię 25:22. Kolejny as serwisowy Pujola dał ekipie Blaina prowadzenie w trzecim secie 6:3, a późniejsze nieskuteczne ataki Bułgarów podwyższyły je do 10:6. Dobra gra Ivanova sprawiła, że bułgarski zespół dogonił rywali i wyrównał do stanu 12:12. Kaziyski i Zhekov stawiali skuteczne bloki a Francuzi popełniali co raz więcej nerwowych błędów. Jednak do drugiej przerwy technicznej Francuzom udało się utrzymać przewagę i prowadzić 16:15. Po przerwie bardzo dobrze z prawego skrzydła po bułgarskiej stronie atakował Yordanov, jednak po stronie francuskiej tak samo dobrze radził sobie w tym elemencie Granvorka. Przy stanie 21:20 Bułgarzy wiedzieli, że jeśli myślą o walce o medale, mają ostatnią szansę by odwrócić losy spotkania. Bardzo dobra gra Tsvetanova przy siatce sprawiła, że Bułgarzy odskoczyli Francuzom i wygrali seta. Czwartą odsłonę spotkania Francuzi rozpoczęli w odmienionym składzie. Na boisku pojawili się Gerald Hardy Dessources i Forian Kilama. Ataki tego pierwszego miały wprowadzić francuski zespół w prawidłowy rytm grania. Jednak wygrany trzeci set pozwolił uwierzyć Bułgarom, że mecz można jeszcze wygrać i zawodnicy z Bałkanów dążyli do zwycięstwa także i w czwartej partii. Ważną rolę w bułgarskiej ekipie odegrał jej kapitan Plamen Konstantinov. Po asie serwisowym Kaziyskiego było już 18:15 dla Bułgarów. Napięcie rosło z każdą chwilą, gdyż i Francuzi skutecznie atakowali. Jednak blok Zhekova dał bułgarskiej reprezentacji piłkę setową a w ataku nie pomylił się Kaziyski i zakończył czwartego seta. Po wygranych dwóch partiach w tie- breaku to Bułgarzy byli na fali. Bułgarski zespół grał bardzo mocno i agresywnie, co spowodowało, że Francuzi nie mogli skutecznie wyprowadzić ataku. Przy stanie 10:7 serwis Francuzów w siatkę przesądził o wygranej Bułgarów. Skuteczny atak Konstantinova dał reprezentacji Bułgarii wygraną w tym spotkaniu i awans do półfinałów.

Francja – Bułgaria 2:3 (25:23, 25:22, 22:25, 22:25, 10:15)



Składy:

Francja: Romain Vadeleux, Stephane Antiga, Frantz Granvorka, Pierre Pujol, Guillaume Samica, Oliver Kieffer, Jean-Francois Exiga (l) oraz Xavier Kapfer, Gerald Hardy, Loic Le Marrec, Florian Kilama

Bułgaria: Evgeni Ivanov, Andrey Zhekov, Matey Kaziyski, Vladimir Nikolov, Krasimir Gaydarski, Plamen Konstantinov, Teodor Salparov (l) oraz Hristo Tsvetanov, Boyan Yordanov, Todor Aleksiev, Daniel Peev


Zwycięstwo Stanów Zjednoczonych nad Niemcami pozostawiło im nadzieje na awans do półfinałów. Na początku pierwszego seta dzięki dobrej grze Williama Priddiego i Davida McKienziego Amerykanie wyszli na dwupunktowe prowadzenie 5:3. Dobra gra Niemców w obronie sprawiła, że dogonili oni przeciwników do stanu 7:7. Dobre i złe elementy gry Amerykanów wyrównywały się z elementami gry Niemców. Na ataki Niemców Pampela i Andrae po stronie USA odpowiadali Priddy i McKienzie. Dobra gra kapitana USA Thomasa Hoffa wyprowadziła jego drużynę na dwupunktowe prowadzenie 16:14. Niemcy mieli wiele szans by odrobić straty nie wykorzystali ich. Dopiero atak ze środka Hubnera dał niemieckiej drużynie remis 21:21. Skuteczny atak Pampela i błąd Priddy’ego wyprowadziły Niemców na dwa punkty przewagi. Drużyna Steliana Moculescu miała okazję zakończyć seta jednak nie wykorzystali oni dwóch piłek setowych. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na Niemcach. Amerykanie potrzebowali trzech piłek setowych by wygrać seta. Dużo lepiej drugiego seta rozpoczęli Niemcy. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu 8:6. Po przerwie dzięki skutecznej grze Poppa i Pampela przewaga Niemców robiła się co raz bardziej wyraźna, a dorobek punktowy co raz wyższy. Przy drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:8. Niemiecka drużyna rozbiła Amerykanów w tym secie doszczętnie i wygrała 25:15. Początek drugiej odsłony spotkania to dobra gra zawodników z Ameryki Północnej. Przy pierwszej przerwie technicznej schodzili oni przy prowadzeniu 8:7. Seria błędów ze strony niemieckiej dała Amerykanom cztery punkty przewagi 12:8. Niemcy krok po kroczku gonili jednak przeciwników. Dogonili ich pod koniec seta, przy stanie 22:22, przegonili i dobrym blokiem na Stanley’u zakończyli seta. Czwarty set od początku był niezwykle wyrównany. Nawet, gdy Niemcy wyszli na trzypunktowe prowadzenie 18:15, Amerykanie dogonili ich i wyrównali do stanu 21:21, a później 23:23. Dobra gra Polstera dała zwycięstwo USA. W tie- breaku tylko do stanu 8:7 gra była wyrównana. Po zmianie stron boiska dobre bloki McKienzie’go i skuteczne ataki Polstera wyprowadziły amerykańską drużynę na prowadzenie 12:9. Amerykanie nie stracili przewagi do końca i wygrali seta jak i całe spotkanie.

Niemcy – USA 2:3 (28:30, 25:15, 26:24, 24:26, 13:15)

Składy:

Niemcy: Marcus Popp, Simon Tischer, Bjorn Andrae, Stefan Hubner, Christian Pampel, Ralph Bergmann, Thomas Kroger (l) oraz Jochen Schops, Frank Dehne, Robert Kromm, Mark Siebeck

USA: Donald Suxho, William Priddy, Ryan Millar, Riley Salomon, Thomas Hoff, David McKienzie, Richard Lambourne (l) oraz James Polster, Clayton Stanley, Gabriel Gardner,


Włosi jeśli myślą o walce o medale muszą pokonać reprezentację Francji i liczyć, że Bułgaria wsoko pokona Brazylię. Od początku spotkania Brazylii z Francją widać było jak bardzo zależy na wygranej obu zespołom, a pierwszy set był niezwykle wyrównany. Brazylijczycy wcześniej rozpracowali sobie przeciwników.

Kluczowy brazylijski atakujący Giba dobrze wiedział, że przy szybkim bloku Mastrangelo ataki muszą być lekko opóźnione. Dzięki temu na pierwszą przerwę techniczną Brazylijczycy schodzili prowadząc 8:7. Bardzo dużo problemów włoskiej obronie sprawiały ataki z prawego skrzydła Andre Nascimento. Brazylijczyk bardzo dobrze radził sobie także w polu zagrywki. Po jego serwie, którego nie przyjął włoski libero Mirko Corsano brazylijski zespół prowadził 17:16. Włosi nie odpuszczali i do końca seta nie pozwalali Cannarinios wypracować wyższej przewagi, a pod koniec partii po kilku bardzo dobrych atakach Alessandro Fei Brazylijczycy musieli się bardzo sprężyć by wygrać seta. Ciężar gry wziął na swoje barki Giba, którego ataki wyprowadziły jego drużynę na prowadzenie. Przy stanie 24:21 Włosi obronili dwie piłki setowe, jednak zagrywka w siatkę dała wygraną Brazylijczykom.

W drugiej partii reprezentacja Brazylii już od początku utrzymywała przewagę nad Włochami. Pomimo starań Alberto Cisolli i Samuela Papi mocne uderzenia Gustavo i Giby utrzymywały przewagę Brazylii. Atak w siatkę Aleksandro Fei dał Brazylijczykom trzypunktowe prowadzenie 9:6. Jednak kolejne skuteczne ataki tego zawodnika pozwoliły włoskiej drużynie odrobić straty do przeciwników. Brazylia prowadzona przez dobrze dysponowanego tego dnia Gibę uciekła zawodnikom trenera Montaliego do stanu 16:12. Chwilę później po bloku Dantego włoski trener poprosił o czas dla swojego zespołu. Przerwa nie pomogła jednak Włochom. Dwudziesty czwarty punkt dla Brazylii zdobył Dante Amaral, a seta zakończyła po raz kolejny zepsuta zagrywka Włochów.

Bardzo dobrze trzecią odsłonę spotkania zaczęli Włosi, wytrzymując presję Brazylijczyków w wymianach na początku partii. Jednak po pierwszej przerwie technicznej Brazylijczycy odskoczyli im na trzy punkty 11:8. Dobra gra Mateja Cernica wyprowadziła włoską drużynę na prowadzenie jednak Giba i cała brazylijska drużyna była w natarciu i po krótkim czasie to podopieczni trenera Rezende prowadzili 18:13. Przewagę Brazylii do stanu 21:15 atakami ze skrzydeł podwyższył jeszcze bardziej Dante Amaral. Brazylia wygrała całą partię 25:20 i mecz 3:0.

Brazylia – Włochy 3:0 (25:23, 25:20, 25:20)

Składy zespołów:

Brazylia: Andre Heller, Gilberto Godoy, Andre Nascimento, Gustavo Endres, Ricardo Garcia, Dante Amaral, Sergi Santos (l) oraz Marcelo Elgarten Anderson Rodrigues

Włochy: Liugi Mastrangelo, Valerio Vermiglio, Samuele Papi, Allberto Cisolla, Alessandro Fei, Andrea Semanzato, Mirko Corsano (l) oraz Cristian Savani, Michał Łasko, Matej Cernic


W ostatnim spotkaniu rozgrywanym w Hiroszimie spotkały się dwie ostatnie drużyny w tabeli grupy F. Kuba odniosła swoje pierwsze zwycięstwo, natomiast Czechy bez żadnej wygranej nadal zajmują ostatnie miejsce. Na początek pierwszej to jednak Czesi prezentowali się dużo lepiej. Bardzo dobra postawa Michała Raka i Petera Platenika pozwoliła wyjść Czechom na prowadzenie 5:2. Kubańczycy do pierwszej przerwy technicznej zdołali trochę zniwelować straty i przy przerwie przegrywali już tylko 7:8, a przy drugiej przerwie technicznej prowadzili już 16:14 i z każdą chwilą grali co raz lepiej. Prowadzili już nawet 20:16, jednak Czesi zdołali wyrównać do stanu 20:20. Dzięki dobrej grze Sancheza w bloku i w ataku Kubańczycy kontrolowali sytuację na boisku. Końcówka partii była niezwykle emocjonująca. Czesi wyszli na prowadzenie i nie wykorzystali aż pięciu piłek setowych. Ostatecznie zemściło się to na nich i przegrali seta 31:29. Początek drugiej partii to podobnie jak w secie pierwszym dobra gra czeskiego zespołu, w którym błyszczał Jiri Popelka. Przy pierwszej przerwie technicznej Czesi prowadzili 8:5. Nie za dobra gra w przyjęciu Kubańczyków sprawiła, że nie mogli oni wyprowadzić skutecznych ataków. Przewaga czeskiego zespołu do drugiej przerwy technicznej utrzymywała się na tym samym poziomie. Po przerwie Kubańczycy zaczęli odrabiać straty. Po skutecznych atakach Sancheza i jego asie serwisowym był już remis 18:18. Solidny blok Simona dał kubańskiej drużynie pierwsze prowadzenie w tym secie, a po kolejnych dwóch na Popelce i Raku Kuba wygrała seta. Czesi grali bardzo dobrze na początku setów. Tak było też i w trzeciej partii. Podopieczni Zdenka Hanika prowadzili 8:7, 13:11, poźniej 15:13 i 21:18. Kubańczykom po raz kolejny udało się pod koniec seta dogonić przeciwników. Jednak Czesi zagrali skuteczniej niż w poprzednich i wygrali partię. Po bardzo dobrym początku seta czwartego i prowadzeniu 13:9 w grze Czechów coś się zacięło. Zaczęli popełniać bardzo dużo błędów własnych, co pobudziło Kubańczyków do walki. Z każdą chwilą kubański trener Roberto Garcia był co raz bardziej zadowolony ze swojego zespołu, gdyż Kubańczycy wypracowywali co raz to wyższą przewagę. Niesamowite ataki z lewego skrzydła Kubańczyka Camejo zapewniły jego drużynie zwycięstwo w tej partii jak i w całym meczu.

Kuba – Czechy 3:1 (31:29, 26:24, 24:26, 26:24)

Składy zespołów:

Kuba: Sanchez B., Simon, Carmejo, Corrales, Dominico, iaz, Sanchez Salgado (l) oraz Sanchez Sierra, Portuondo i Pimienta

Czechy: Lebl, Popelka, Hudecek, Rak, Platenik, Tichacek, Obdrzalek (l) oraz Novotn, Stokr, Zapletal, Zadrazil i Konecny

Zobacz również:

Wyniki i tabela grupy F mistrzostw świata siatkarzy

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved