Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Metody Niemczyka w Białymstoku

Metody Niemczyka w Białymstoku

Nowy szkoleniowiec AZS Pronar Zeto Astwa, stosuje metody sprawdzone w reprezentacji Andrzeja Niemczyka, ale przynajmniej na początku sezonu lepiej nie nastawiać się na sukcesy.

Białostoczanki za przykład wzięły sobie aktualnego mistrza Polski, który po rundzie zasadniczej poprzednich rozgrywek był dopiero piąty.

Liga Siatkówki Kobiet, w której historyczny debiut zaliczy zespół z Białegostoku, wznawia rozgrywki już w sobotę. Przed rozpoczęciem kilkumiesięcznych przygotowań do sezonu wydawało się, że budowana, co prawda od podstaw, ale z olbrzymim rozmachem ekipa może walczyć o najwyższe laury. Sylwia Pycia, Marta Pluta, Elżbieta Skowrońska (panieńskie: Nykiel), Dominika Koczorowska czy Magdalena Saad na pewno nie zostały ściągnięte po to, by ratować beniaminka przed spadkiem. Ich ambicje sięgają kadry, zresztą każda – w różnym wymiarze – miała już z nią do czynienia.



Niestety, rozgrywki Pucharu Polski, które wypełniały zespołom z elity czas w oczekiwaniu na przesuniętą (z uwagi na mistrzostwa świata) inaugurację LSK, pokazały dobitnie, że z drużyną Pronaru dzieje się coś złego. Białostoczanki wygrały ledwie trzy spotkania z 12, kilkakrotnie będąc słabszymi od rywalek o kilka klas.

Nie mam zamiaru krytykować trenera Czesława Tobolskiego, bo wiele mu zawdzięczam, a jego metody szkoleniowe doprowadziły przecież do kilku poważnych sukcesów. Ale coś się tutaj wypaliło – mówi Joanna Szeszko, która była pierwszą zawodniczką z występami w reprezentacji na koncie, która przeniosła się do Białegostoku. – Praca przez nas wykonywana nie przynosiła odpowiednich efektów. Zmiana trenera miała nam pomóc wyjść z dołka psychicznego, w którym się znalazłyśmy.

Dlaczego zmiana nastąpiła tak późno? Były selekcjoner reprezentacji Andrzej Niemczyk, który dla białostockich działaczy i sponsorów jest najwyższym autorytetem, wręcz wyrocznią, jako odpowiedniego kandydata na następcę Tobolskiego wskazał Mariana Kardasa. A ten akurat przebywał z kadrą kobiet (do której na asystenta ściągnął go Niemczyk) na mistrzostwach świata. Od razu po powrocie do kraju, niecałe dwa tygodnie temu, został trenerem Pronaru Zeto Astwy.

Co Kardas osiągnął, skoro treningi prowadzi właściwie od początku poprzedniego tygodnia? – Udało się przede wszystkim poprawić atmosferę – twierdzi. – Dziewczyny były kompletnie rozbite psychicznie, ale znów mają ochotę trenować.

A trenować trzeba nad poprawą wszystkiego. Trener Kardas nie chce wypowiadać się na temat tego, co zespół wypracował z Tobolskim, ale wymowne jest to, że jego zdaniem potrzebuje jeszcze mnóstwo czasu na przygotowania. Tak więc trudno oczekiwać udanego początku sezonu. Tym bardziej, że w sobotę do Białegostoku przyjeżdża Centrostal Bydgoszcz, który dał już szkołę w Pucharze Polski, a następnie nasz zespół czeka wyjazd do Bielska-Białej.

To dobrze, że na początek gramy z tak mocnymi rywalami, bo czas pracuje na naszą korzyść – mówi Kardas, sugerując, że najważniejsze mecze jego zespół może rozgrywać z przeciwnikami stawiającymi sobie za cel utrzymanie.

Zawodniczki nie tracą jednak nadziei, że już w pierwszym sezonie gry ze sobą powalczą o miejsce w czołówce LSK. Bardzo często odnoszą się do Muszynianki, która po rundzie zasadniczej poprzednich rozgrywek była dopiero piąta w tabeli ze stratą aż 17 punktów do dwóch najlepszych wtedy ekip. W play off jednak to drużyna z Muszyny okazała się najlepsza i zgarnęła złote medale.

Najważniejsze będą mecze w play off, a początek musi być trudny, bo trener Kardas wprowadza nowe metody. W ciągu dwóch tygodni nie doprowadzą nas do sukcesów – mówi Szeszko.

Pytana o te metody kapitan białostockiego zespołu dodaje: – Są podobne do tych, stosowanych przez Niemczyka w kadrze. Trener Kardas zwraca dużo uwagi na nasze ustawienie na boisku. Pokazuje, co robić, by nie dochodziło do nieporozumień, zwłaszcza w obronie. Do jednej piłki szły dwie, a nawet trzy zawodniczki i tylko sobie przeszkadzałyśmy. Ogólnie więcej pracujemy nad taktyką, trochę inaczej na siłowni…

Kardas uczył się fachu trenerskiego od Niemczyka, a były selekcjoner w poprzednim tygodniu pojawił się nawet na zajęciach naszych siatkarek. To nie był wyjątek, bo Niemczyk często odwiedza Białystok, gdzie korzysta z pomocy lekarskiej.

Wszystkie jego uwagi są bardzo drogocenne. Na siatkówce kobiecej zna się przecież bardzo dobrze – mówi Marian Kardas. – Będzie się pojawiał u nas co jakiś czas, bo jest zaprzyjaźniony z tutejszym środowiskiem.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved