Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Piotr Gruszka: Możemy kopnąć Rosjan

Piotr Gruszka: Możemy kopnąć Rosjan

- Rosjanie nas po prostu wkurzają. Mamy dość ich arogancji. Teraz mówimy o tym otwarcie, bo chociaż rywali szanujemy, to wreszcie czujemy, że możemy ich kopnąć - powiedział kapitan reprezentacji Polski siatkarzy, Piotr Gruszka.

Wygraliście już pięć meczów, a przed Wami wciąż przeciętniacy, jak Tunezja. Czy mundial nie jest turniejem rozdętym ponad zdrowy rozsądek?

Piotr Gruszka: Z naszego punktu widzenia tak, ale w biednych krajach, gdyby nie miały szans na MŚ, sport mógłby się w ogóle nie rozwijać. Każdy wyczynowiec marzy, by się pokazać, ten z Afryki też. Czytam w internecie, że ktoś w Etiopii promuje siatkówkę, ale na razie grają tam na glinianym boisku i cieszą się z każdej piłki firmy Mikasa. Co bardziej ich zmotywuje niż szansa wyjazdu na MŚ? I nieważne, że poziom dla kogoś jest za wysoki.



Nie jest Wam trochę przykro, kiedy utrzymujecie koncentrację, a ogląda was pięciu kibiców? A Japonia i tak organizuje następne imprezy.

Niestety, rządzi kasa. Oczywiście, że MŚ powinny się odbywać w różnych krajach, przede wszystkim tam, gdzie interesują ludzi. Czasem czujemy się tu jak na sparingach, na które przyjechali międzynarodowi sędziowie. Można usnąć, musimy się nawzajem pobudzać. Już nie pamiętam, kiedy MŚ były w Europie, gdzie taki hit jak Serbia – Rosja na pewno przyciągnąłby więcej niż kilkaset osób. A organizacja tutaj wcale nie jest idealna. Niby wszystko działa, ale np. kuchnia jest kiepska albo co najwyżej znośna. Dzisiaj wręcz dopychaliśmy się jakimiś ciastkami czy bananami, żeby się w ogóle najeść. Poza tym ile można jechać na makaronach? Jedzenie to jest dla sportowca rzecz tak ważna, że powinna być na poziomie. Inna sprawa, że staramy się o takich problemach nie myśleć. Gramy dobrze, czyli nam nie szkodzi.

Jak znosisz bycie rezerwowym? Całe lata byłeś w kadrze kluczową postacią…

Początki były bardzo ciężkie, potem się z tym pogodziłem. Pogodziłem, ale nie zrezygnowałem, walczę o swoje. Wiem, że trener wybiera lepszych i tyle. Poza tym przekonał nas, jak ważni jesteśmy na treningu – mamy skopać tam tyłki kolegom, by ich motywować, by pokazali, że są lepsi. W jakim sensie pracujemy na ich formę. To zespół ma iść do przodu.

Nie boisz się, że truchtanie obok boiska nie wystarczy i jeśli zmiennicy naprawdę staną się potrzebni, w rozstrzygających momentach rozstrzygających meczów, to brak ogrania da o sobie znać?

Takie niebezpieczeństwo jest, ale chyba nieduże. Kiedy wszedłem na boisko w meczu z Portoryko, miałem ochotę spytać: Gdzie jestem? Co ja tu robię? Na szczęście to szybko mija. Jak pierwsza piłka wyjdzie, to się rozkręcasz. Minęły lata i z nimi ten etap, że się wszyscy trzęśliśmy ze strachu.

Rosjan i Serbów też się nie boicie? Kompleks wyleczony? Pamiętam, jak Dawid Murek, nieobecny na MŚ, opowiadał mi kiedyś o tych pierwszych niemal z podziwem, jak o idolach…

Nigdy nie było kompleksu, był problem końcówek – graliśmy z nimi równo, a potem, po 20. punkcie, następne zdobywali już tylko oni. To cecha klasowego zespołu, a teraz taki problem inni mają z nami. Jak się rozstrzyga set, robimy najlepsze akcje. Rosjanie nas wkurzają. Kazakow czy Abramow opowiadają, że Polacy zawsze wszystko wygrywają, a na końcu i tak zbierają od nich cięgi. Mamy dość ich arogancji. Teraz mówimy o tym otwarcie, bo chociaż rywali szanujemy, to wreszcie czujemy, że możemy ich kopnąć.

Z zawodnikiem rozmawial Rafał Stec Gazeta Wyborcza) – cały wywiad w Gazecie Wyborczej

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved