Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ gr. F: Strefowe podsumowanie pierwszego dnia

MŚ gr. F: Strefowe podsumowanie pierwszego dnia

W trzech setach rozprawili się siatkarze Bułgarii z Kubańczykami. Także takim wynikiem kończono pozostałe mecze. "Canarinhos" pokonali USA a Francuzi - drużynę Czech. Włosi bardzo łatwo pokonali rewelacyjnie dotąd grających Niemców.

Spotkanie pomiędzy Kubą a Bułgarią świetnie rozpoczęli Ci drudzy, od prowadzenia 7:3. Odpowiedź ze strony Kubańczyków nadeszła szybko, głównie poprzez ataki Michaela Sancheza i Yassera Portuondo. Gra była wyrównana, z minimalną przewagą Bułgarów. Dopiero blok Robertlandy Simona wyrównał stan seta po 22. Jednak od tego wyniku punkty zdobywali już tylko Bułgarzy, zaś partię zakończył Plamen Konstantinov.

Podopieczni Martina Stoeva rozpoczęli drugiego seta w wyśmienitych nastrojach. Dobra dyspozycja powróciła u Ivanova i Kazinskyego. Kubańczycy z kolei bardzo dobrze grali blokiem, szczególnie Yoandry Diaz. Nie wystarczało to jednak, aby odrobić straty. Na II przerwę techniczną zespoły schodziły przy czteropunktowym prowadzeniu Bułgarów. Byli już praktycznie nie do zatrzymania. Zarówno Konstantinov, jak i Kazinsky niemal fruwali na siatką zbijają potężnie każdą piłkę. Seta zakończył Boyan Yordanov wynikiem 25:18.



Jak to bywa często w trzecim secie początek należał do zespołu, który przegrywa. Przewaga Kubańczyków utrzymywała się praktycznie do stanu 15:12, jednak po ataku Krasimira Gaydarskiego Bułgarzy wyrównali po 17, zaś chwilę później było już 20:19 dla zespołu z Europy. Zespół Bułgarski rozegrał końcówkę fantastycznie, wygrywając 25:20, a cały mecz 3:0.

Kuba – Bułgaria 0:3 (22:25, 18:25, 20:25)

Składy zespołów:

Kuba: Portuondo D., Sanchez B., Simon, Coralles, Dominico, Diaz, Sanchez Salgado (l) oraz Danchez Sierra, Pimienta i Camejo

Bułgaria: Ivanov, Tsvetanov, Zhekov, Kaziyski, Nikolov, Konstantinov, Salparov (l) oraz Yordanov, Gaydarski, Aleksiev i Peev


Oba zespoły podeszły do tego spotkania bardzo zmobilizowane i od samego początku zaczęły się wzajemnie sondować. Andre Nascimento, Giba i Dante Amaral po jednej stronie, zaś William Priddy i James Polster po drugiej. Na prowadzenie 10:7 wyprowadził Brazylijczyków Giba. Priddy nie był w stanie przebić się przez szczelny blok zawodników z Brazylii. Przy stanie 20:14 o czas poprosił trener USA. W końcówce kilka punktów odrobił wprawdzie David McKienzie, jednak Brazylijczycy dokończyli dzieła, wygrywając 25:19.

W drugiej partii od samego początku dominowali Brazylijczycy. Szybko wyszli na prowadzenie 8:4, zaś chwilę później było już 15:9. Przed II przerwą techniczną USA zdołało zmniejszyć straty do czterech punktów. Dodatkowy punkt kosztował ich błąd Claytona Stanleya. Brazylia zwyciężyła bez problemów 25:18.

Dopiero w trzecim secie Amerykanie mogli pokazać swoje umiejętności. William Priddy wyprowadził swój zespół na prowadzenie 8:6. Szybko jednak Brazylijczycy zgasili zapędy swoich przeciwników, doprowadzając najpierw do remisu po 8, zaś potem wychodząc na prowadzenie 11:10. Środek seta był dosyć wyrównany, Amerykanie starali się utrzymać w meczu. Jednak atak Rodriguesa wyprowadził Brazylię na prowadzenie 22:20, a zwycięstwo przyszło już gładko.

Brazylia – USA 3:0 (25:19, 25:18, 25:23)

Składy zespołów:

Brazylia: Andre Heller, Giba, Andre Luiz Gustavo, Ricardo, Dante, Sergio(l) oraz Marcelo i Anderson

USA: Polster, Suxho, Priddy, Millar, Hoff, Stanley, Lambourne (l) oraz Salmon, Gardner i McKienzie


Reprezentanci Francji ambitnie dążą do półfinału siatkarskich mistrzostw świata w Japonii. Tym razem szybko w trzech setach odprawili reprezentację Czech, która na początku każdego seta pozwalała odskoczyć Francuzom na kilka punktów i nie była w stanie takiej przewagi odrobić.

Pierwszy set to zacięta walka punkt za punkt do stanu 8:7 dla Francji. Dobrze w ataku spisywali się Martin Lebl oraz Jan Stokr. Po przerwie technicznej Francuzi niemalże zdemolowali swoich przeciwników. Świetnie grał Romain Vadeleux, doskonale atakowali Guillaume Samica i Frantz Granvorka. Na druga przerwę techniczną trójkolorowi zeszli prowadząc 16:9. Czesi próbowali jeszcze odrobić straty, Marek Novotny i Michal Rak doprowadzili do stanu 22:19, czym wyprowadzili z równowagi spokojnego dotąd Phillipe Blaina. Trener Francuzów poprosił o przerwę, po której punkty zdobywali już tylko jego podopieczni.

Na początku drugiego seta trójkolorowi zdemolowali wręcz Czechów, uzyskując szybko prowadzenie 6:1, głównie dzięki wspaniałej grze w bloku Samica. Czesi rzucili się do odrabiania strat i doprowadzili nawet do remisu 18:18, ale w końcówce popełnili dwa poważne błędy i set padł łupem przeciwników. Podobnie rozpoczął się set trzeci (7:2), ale tym razem Francuzi już nie pozwolili się podnieść rywalom. Konsekwentnie powiększali przewagę, doskonale na siatce spisywał się Granvorka. Przy stanie 24:17 Ondrej Hudecek zaserwował w aut i Francuzi mogli się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w Hiroszimie.

Najlepiej punktującymi zawodnikami po stronie trójkolorowych byli Frantz Granvorka oraz Guillaume Samica (po 13 pkt.). Po drugiej stronie siatki 10 pkt. Zdobył Michal Rak, a punkt mniej wprowadzony dopiero w drugim secie Hudecek.

Francja – Czechy 3:0 (25:19, 25:23, 25:18)

Składy zespołów:

Francja: Vadeleux, Antiga, Granvorka, Pujol, Samica, Kieffer, Exiga (l) oraz Kapfer

Czechy: Lebl, Popelka, Novotny, Rak, Stokr, Tichacek, Obdrzalek (l) oraz Hudecek, Zapletal, Konecny i Zadrazil


Włochom wcale nie poszło tak łatwo z Niemcami, jak może to sugerować wynik spotkania. Podopieczni trenera Steliana Moculescu, którzy zachwycili wszystkich swoją grą w pierwszej rundzie, tym razem postawili bardzo trudne warunki mistrzom Europy.

Początek spotkania to bardzo nerwowa gra Niemców, którzy od razu stracili trzy punkty po własnych błędach. Włosi utrzymywali cały czas kilkupunktową przewagę, doskonale grał Alessandro Fei, punkty zdobywali skuteczni Luigi Mastrangelo i Samuele Papi. Po drugiej stronie siatki wyróżniał się Bjorn Andrae i Christian Pampel. Na drugą przerwę techniczną mistrzowie Europy schodzili prowadząc już 16:11 i nic nei wskazywało na to, by Niemcy mogli im jeszcze w tym secie zagrozić. Tymczasem podopieczni trenera Moculescu, poderwani do walki przez Pampela i Marcusa Poppa zniwelowali przewagę Włochów do jednego punktu, a chwilę później po udanej kiwce Poppa wyrównali stan spotkania na 21:21. Jednak sama końcówka należała już do zawodników Italii, którzy wygrali seta 25:23.

Drugi set Niemcy zaczęli już bardziej skoncentrowani. Dobra gra Stefana Hubnera i Ralpha Bergmanna spowodowała, że na pierwszą przerwę techniczną schodzili ze stratą tylko jednego punktu. Jednak błędy w obronie pozwoliły Włochom uzyskać kilkupunktową przewagę. Nasi zachodni sąsiedzi zdołali jeszcze doprowadzić do wyrównania na 14:14, ale doskonała gra Allesandro Fei spowodowała, że to Włosi schodzili z parkietu jako zwycięzcy drugiego seta. W trzecim secie Włosi nie dali się już dogonić ani razu. Stelina Moculescu próbowal jeszcze ratować sytuację dokonując zmian i prosząc o przerwę przy stanie 8:13, ale nie na wiele się to zdało. Italia schodziła na druga przerwę techniczną prowadząc 16:11, ale nie na wiele to się zdało. Włosi jeszcze powiększyli swoją przewagę i wygrywając seta do 16 odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w grupie F. Allesandro Fei, który zakończył spotkanie efektownym blokiem, otrzymał jeszcze radosnego kopniaka od Mastrangelo.

Niemcy – Włochy 0:3 (23:25, 22:25, 16:25)

Składy zespołów:

Niemcy: Popp, Tischer, Andrae, Hubner, Pampel, Bergmann, Kroger (l) oraz Schops, Dehne, Siebeck i Walter

Włochy: Mastrangelo, Vermiglio, Papi, Cisolla, Fei, Semenzato, Corsano (l) oraz Savani

Zobacz również:

Wyniki i tabela gr. E mistrzostw świata siatkarzy

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved