Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > W. Drzyzga: Ważne, że potrafimy wygrywac końcówki setów

W. Drzyzga: Ważne, że potrafimy wygrywac końcówki setów

Reprezentacja Polski rozpocznie walkę w drugiej rundzie japońskich MŚ 2006, już 25 listopada. Polacy zagrają wówczas z Tunezją. Kolejnymi rywalami biało–czerwonych będą reprezentacje Kanady, Rosji oraz Serbii i Czarnogóry.

Komentator sportowy , Wojciech Drzyzga dotychczasowe spotkania ocenia pozytywnie. Wygranie przez Polaków wszystkich spotkań bez straty seta jest zdaniem Drzyzgi bardzo ważne. Ostrzega jednak, że poważniejszych analiz będzie można dokonać dopiero pod koniec drugiej rundy, kiedy to reprezentacja Polski zmierzy się z dużo silniejszymi zespołami. Znany trener i komentator uważa, że w fazie grupowej trafiliśmy na najsłabsze drużyny, które nie postawiły nam wysoko poprzeczki.

Nie wolno popadać w hurraoptymizm, mimo że chłopcy wykonali to, co do nich należało. Nie tracą setów i to jest pozytywne, są bardzo skoncentrowani. Jednak nie widzieliśmy na boisku pozostałych siatkarzy, gramy cały czas podstawową szóstką z jedną, dwoma zmianami. – dodaje.

Zaznacza, że pocieszający i bardzo ważny jest fakt, że potrafimy wygrywać końcówki setów, zwraca również uwagę na jakość przyjęcia zagrywki , jako na element nad którym trzeba jeszcze popracować.



Drzyzga wymienia atak, jako jedną z najbardziej pozytywnych rzeczy w naszej druzynie.

Możliwość skorzystania z trzech wariantów ataku – w wykonaniu Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego. Grają pewnie i dobrze, a Wlazły pokazał, że może być liderem. Jego forma rośnie. Widać, że nasi chłopcy fizycznie prezentują się bardzo dobrze, są szybcy, skoczni, dynamiczni. Rezerwowi też. Dobre przygotowanie fizyczne przekłada się na pozytywne myślenie – to nie ulega wątpliwości. Do dziś praca jest wykonana bardzo dobrze, ale podkreślam, dopiero drugi etap da odpowiedź jaka, jest wartość biało-czerwonych, po meczach z Rosja i Serbią.

Jego zdaniem nie ważne jest czy gra się sześcioma, czy dwunastoma zawodnikami. Taktyka ma być skuteczna i przynieść medal.

Wydaje mi się, że filozofia trenera Raula Lozano polega na tym, żeby maksymalnie przygotować drużynę do zawodów, ale to nie musi być akurat „12”. On gra najlepszym ustawieniem i stara się nim grać zawsze. Widziałem to w Lidze Światowej, podczas innych meczów. Wielu zmian nie przeprowadza. Zmiany następują dopiero ze względu na wynik czy na sytuację na boisku.

Lozano nie eksperymentuje, a jeśli wyniki są – to niech będzie tak dalej. Jest taka teoria, że kontakt z boiskiem, z piłką przydałby się rezerwowym, zwłaszcza w tych spokojnych bezstresowych meczach. Mieliśmy kilka takich momentów, w których można było na dłużej wpuścić Wojtka Grzyba, Łukasza Żygadło. Trochę sobie pograł w meczu z Portoryko Piotrek Gruszka. Najważniejsze, aby trener Lozano wiedział, co robi, a wygląda na to, że wie. A to czy zdobędziemy medal grając sześcioma czy 12 zawodnikami tego nikt nie odnotuje, byłoby tylko milej chłopakom, gdyby wszyscy pograli.

Wojciech Drzyzga zapytany o największą niespodziankę tych mistrzostw wskazuje na drużynę z Niemiec.

Kłopot polega na tym, że moja wiedza opiera się tylko na suchych wynikach, na statystykach, nie ma możliwości oglądania innych meczów. Sądząc po wynikach zaskoczeniem dla mnie jest bardzo dobra postawa Niemców, bo dobra gra Bułgarów czy Francuzów niespodzianką nie może być. Już w LŚ zaprezentowali na co ich stać. Mała rysa na obliczu Brazylii – już nie jest to mur, który straszy samym wyglądem i nazwą. Serbia znowu stanowi monolit, będzie niezwykle groźna, ale Rosja może mieć problemy w ciężkich meczach. Nie widziałem dawno tak budowanego zespołu mającego pokusić się o medal i występującego z 21-letnim, mało doświadczonym rozgrywającym. Z tego powodu Rosjanie mogą mieć problemy. W statystykach na razie gra dobrze, ale słyszałem jak w wywiadach ich libero, Werbow podkreślał, jak bardzo ten młodzieniec się denerwuje. To nie wróży niczego dobrego. Włosi na razie spokojnie i cichutko idą dalej, a siatkarze z Azji potwierdzają, że są bardzo słabi.

Wojciech Drzyzga o zespołach, z którymi rywalizować będzie Polska w kolejnej odsłonie mistrzostw.

Drużyny Tunezji nie traktuję poważnie, bo w kategoriach awansu do strefy medalowej taki przeciwnik to żaden przeciwnik. Kanada to trudny rywal, zespół środka: solidna siatkówka, bardzo ambitnie walczący zawodnicy. By pokonać Kanadyjczyków trzeba zagrać na wysokim poziomie. Z pewnością będzie grać dalej taką otwartą siatkówkę, nie obciążoną wynikiem. Jednak dalej to nie jest zespół, na którym my możemy paść. To by była taka sama na minus niespodzianka jak nasza porażka cztery lata temu z Portugalią.

Mecz z Rosją urasta do spotkania decydującego o wejściu do półfinału. W tej sytuacji ostatni mecz z Serbami jakby nie ma znaczenia, bo już jesteśmy w fazie medalowej.

Znany trener i komentator sportowy uważa, że faworytem mistrzostw w dalszym ciągu jest Brazylia.

W dalszym ciągu stawiam na Brazylię. Jednak już w tej chwili na równi stawiam Serbię. Mentalnie Serbowie są gotowi do zwycięstwa, oni nikomu nie odpuszczą. Oba zespoły – z ogromnym bagażem doświadczenia i wielką charyzmą. Potem to już dość długa kolejka zespołów, które MŚ mogą skończyć zarówno na miejscu szóstym jak i na trzecim.

Wojciech Drzyzga nie jest zadowolony z organizacji Mistrzostw, wskazuje wiele niedociągnięć i błędów Japończyków.

Ja już po którymś pobycie w Japonii, wcześniej także jako zawodnik, przypominam sobie słowa trenera Huberta Wagnera, że wbrew pozorom ta dokładność Japończyków nieraz ich zabija. Próbują być superdokładni, ale gdy im coś nawali, to nie mają rezerwowych wariantów. Z punktu widzenia kibica powiem, że jest fatalnie. Mecze o dziwnych porach, faworyzowanie swojego zespołu to jest karygodne. A fakt, że – jak było na żeńskich MŚ – mecz gospodarzy został rozegrany po finałach – to wielka porażka FIVB. Nie można za pieniądze kupować pewnych zasad.

Tu na miejscu nie czuję atmosfery mistrzostw. W biurze prasowym np. nie można oglądać innych meczów. W Polsce gdy komentowałem żeńskie rozgrywki widziałem wszystko, tu niestety poza grupą z udziałem reprezentacji Polski – nic. Biorąc pod uwagę technikę Japończyków, to jest ich wielka porażka. I nie podoba mi się, że kolejne MŚ też będą w Japonii. Staje się to nudne. Ktoś powiedział, że to kosztowało 70 milionów dolarów na osiem lat, a ta suma daje do myślenia. Wszystko jest robione pod Japonię i to mi się po prostu nie podoba. Piękne hale, ale puste, nic wielkiego organizacyjnie. Spełniają te normy co potrzeba, ale nic ponadto.

źródło: onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved