Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ: „Uniżenie przepraszamy szacownych gospodarzy…”

MŚ: „Uniżenie przepraszamy szacownych gospodarzy…”

Nasi siatkarze wyczuli szybko. Bycie nie-Japonią na mundialu jest trudne. Poddani cesarza Akihito każdy mecz rozpoczynali zgodnie z planem, bo aż w całe trzy godziny po poprzednim. Dziwnych sytuacji na japońskim mundialu jest więcej...

Co tam nieustające pokłony, grzeczność Japończyków uderza dopiero w języku. Polecenie zapięcia pasów w samolocie cytuję za „Japońskim wachlarzem” Joanny Bator: „Uprzejmie przepraszamy naszych szacownych podróżnych za niewybaczalną niewygodę, jaką jest oczekiwanie na start naszego skromnego samolotu. Prosimy, by szanowni podróżni wybaczyli nam tę wielką niegrzeczność, jaką popełniamy, nieuprzejmie przerywając im szacowne konwersacje i prosząc ich uniżenie o zapięcie tych skromnych pasów”. I nie jest to w żadnym razie fraza specjalnie dobrana, by Japończyków obśmiać.

Zresztą dlaczego ich obśmiewać, skoro jedni kłaniają się w pas, inni niemal suną nosami po podłodze, a wszyscy sprawiają wrażenie, jakby istnieli wyłącznie po to, by ci służyć? Europejczyka to ujmuje, i to ujmuje zniewalająco. Musi minąć kilka dni, żebyś wyczuł, że za pokornymi formami czasem kryje się już nie tak przepełniona pokorą treść.



Polska reprezentacja wyczuła szybko. Bycie nie-Japonią na mundialu łatwe nie jest. Poddani cesarza Akihito każdy mecz rozpoczynali zgodnie z planem, bo zaczynał się on aż trzy godziny po poprzednim. Polacy tego komfortu nie mieli, kiedy np. Egipcjanie toczyli pięciosetowy bój z Chinami, musieli wydłużyć rozgrzewkę do przeszło godziny. Niuans, ale, po pierwsze, wydłużone wyczekiwanie z równowagi lekko wytrąca i rozkojarza (spotkanie z Portoryko wypadło najsłabiej), a po drugie, niuansów uzbierałoby się więcej. Nasi siatkarze np. powinni już nie mieć problemu z rozgrzewką, bo wygrali grupę. Będą mieli, bo Japończycy wczoraj zmienili znany od miesięcy harmonogram pod siebie.

Wczoraj Lozano irytował się, że tylko japoński kolega po fachu, kiedy bierze czas, to dostaje 90 sekund. Inni trenerzy wpadają wręcz we wściekłość, bo na konferencjach ich słowa się przekręca lub przemilcza, co czasem wynika z niekompetencji tłumaczy, a czasem ma oszczędzić organizatorom przykrości. Kamery rejestrują każdy centymetr sześcienny wokół boiska, ale ich możliwości telewizja wykorzystuje tylko wtedy, jeśli sędzia mógł pomylić się na niekorzyść Japonii. Mecze gospodarzy to zresztą gatunek osobny, istne megaprodukcje. Show przy zgaszonym świetle rusza godzinę przez pierwszym serwisem, jest feeria szalejących świateł, eksplodują petardy, koncert najpopularniejszego w kraju girlsbandu (o typowo japońskiej nazwie „Córki poranka”). A wszystko podlane agresywnym patriotyzmem. Jak to ujął II trener reprezentacji Alojzy ŚwiderekJapończycy zaprosili sobie kilka drużyn, żeby z nimi powygrywać, a Brazylię czy Włochy przypięli na dokładkę, dlatego że inaczej się nie dało. Całość trochę przypomina – na mniejszą skalę – atmosferę w Korei podczas piłkarskiego mundialu, kiedy narodowa duma, mocno wspierana przez sędziów, wypędziła na ulice miliony ludzi.

Próbuję oddać specyficzną atmosferę wojny całego świata z Cesarstwem Japonii, by wyjaśnić polskim kibicom, dlaczego siatkarze z taką satysfakcją stłukli gospodarzy. Ochotę mieli specjalną (Lozano wyzłośliwiał się jeszcze po meczu), choć my wiemy, że przeciwnik do mocarzy nie należał. Tak, to było w Japonii wydarzenie.

Jak by to szło? „Uniżenie przepraszamy szacownych gospodarzy, że nasza skromna reprezentacja skazała ich na niewybaczalną niewygodę, bo nie zdołała pozwolić im uprzejmie wygrać choćby jednego skromnego seta”.

autor tekstu: Rafał Stec – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved