Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ: Marcos MilinkoviĆ postraszy nas jutro rano

MŚ: Marcos MilinkoviĆ postraszy nas jutro rano

Najlepszy siatkarz Argentyny ma teraz 35 lat i być może już nie jest najlepszym atakującym świata, za jakiego go uznano w roku 2002. Ale w dalszym ciągu ten 205-centymetrowy superatleta jest w stanie uderzyć piłkę z potworną siłą.

Kibice mediolańskiej drużyny siatkarskiej Asystel do tej pory wspominają rok 2002 i rekordy Marcosa Milinkovicia. Argentyńczyk o chorwackim rodowodzie bił je w liczbie zdobywanych w Serie A asów serwisowych. Najlepszy wynik Marcosa to osiem piłek z rzędu, których obrońcy z drugiej strony siatki nie byli w stanie odebrać.

Zatrzymanie Milinkovicia będzie jutro bez wątpienia głównym problemem biało-czerwonych w spotkaniu z Argentyną.



Raczej nie należy wierzyć ekspertom, którzy twierdzą, że Milinković sporo stracił na wartości, gdy z reprezentacji „Albicelestes” odeszli jego dwaj najlepsi koledzy, Jorge Elgueta i Javier Weber, z którymi potrafił grać „na pamięć”.

Może i jest starszy, może i zaczyna mieć problemy z kondycją, ale Milinković nadal jest siatkarzem niezwykle niebezpiecznym, który potrafi sam wygrać mecz. Polacy, a zwłaszcza nasi blokujący, nie powinni o tym zapominać nawet na chwilę.

Potwierdzają to słowa siatkarskiego ekspert Krzysztof Kowalczyka: – Myślę, że na Marcosa Milinkovica trzeba zawsze zwracać szczególną uwagę, a jego wiek wcale nie jest taki mocno zaawansowany. Ten zawodnik należy do pokolenia Vladimira Grbica czy Gorana Vujevica, a dzisiaj widzieliśmy co oni jeszcze potrafią.

Mimo wielkiej legendy tego siatkarza Polska, zdaniem Krzysztofa Kowalczyka, powinna w sobotę wygrać. – Po tym zwycięstwie w 80 procentach będziemy mieli otwartą drogę do półfinału – powiedział Krzysztof Kowalczyk. – Milinkovic bardzo mądrze potrafi mijać blok, ale nasi zawodnicy o tym doskonale wiedzą. Blokiem i umiejętną zagrywką, żeby jak najmniej atakował, na pewno znajdą skuteczną receptę. Rosjanie grają słabo. Gołym okiem widać, że brakuje im Siergieja Tietiuchina czy Wadima Chamuckich.

Pierwszego dnia duże wrażenie na Krzysztofie Kowalczyku zrobiła też gra Bułgarii, którzy pokonali mistrzów Europy Włochów 3:2. O Bułgarach w czasie finałowego turnieju Ligi Światowej w Moskwie jeden z zawodników brazylijskich powiedział, że zwykle dobrze zaczynają, a źle kończą.

Myślę, że Bułgarzy tym razem po dobrym początku mają szansę udanie skończyć, nawet gdzieś w okolicy czwórki – powiedział Krzysztof Kowalczyk. – Mają czym straszyć przeciwników. Płamena Konstantinowa znamy doskonale. Matej Kazijski jest prawdziwym napędem ataku. Jest dobry libero, świetni środkowi z Jewgienijem Iwanowem z Bełchatowa.

źródło: pls.pl, Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved