Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Urlopy siatkarzy Skry przed ciężkim sezonem

Urlopy siatkarzy Skry przed ciężkim sezonem

Przygotowania siatkarzy BOT Skry Bełchatów do rozgrywek ligowych rozpoczną się w poniedziałek i potrwają miesiąc. Ale trenerzy będą musieli obyć się bez czterech zawodników, którzy pojechali do Japonii na mistrzostwa świata.

Przygotowania siatkarzy BOT Skry Bełchatów do rozgrywek ligowych rozpoczną się w poniedziałek i potrwają miesiąc. Ale trenerzy będą musieli obyć się bez czterech zawodników, którzy pojechali do Japonii na mistrzostwa świata. W kadrze Polski są Mariusz Wlazły i Piotr Gruszka, Bułgarii – Ewgieni Iwanow, a Kanady – Dan Lewis. – Na razie nie mamy żadnych sygnałów o ich formie – mówi Jacek Nawrocki, drugi trener bełchatowskiego zespołu. – Próbowaliśmy się czegoś dowiedzieć o Iwanowie [przed wyjazdem z Polski doznał kontuzji]. Ale udało się go wyleczyć i pojechał na turniej.

Podczas gdy reprezentanci przygotowywali przebywają w Japonii, pozostali zawodnicy BOT Skry dostali tygodniowe urlopy. Drużyna rozegrał bowiem 12 spotkań w Pucharze Polski i siatkarze byli już mocno zmęczeni. Nawrocki: – Wszyscy z utęsknieniem czekali na te wolne dni. Tym bardziej, że było wiele drobnych urazów barków, kręgosłupów.



Przypomnijmy, ze w ostatnich spotkaniach grupowych nie mógł występować Michał Chadała, zaś wcześniej kłopoty mieli Radosław Wnuk i Janne Heikkinen. Ale po tygodniowym wypoczynku wszyscy powinni już normalnie ćwiczyć z zespołem. Kadra powiększy się o dwóch innych graczy, bowiem do Japonii nie pojechał Krzysztof Ignaczak, a po długiej kontuzji normalne zajęcia rozpocznie największy ostatnio pechowiec w zespole: Robert Milczarek. Ten ostatni wiosną miał operację barku, a gdy już dochodził do zdrowia, skręcił staw skokowy. Według Nawrockiego w przyszłym tygodniu ten zawodnik powinien już normalnie trenować obronę i przyjęcie zagrywki. – Chcemy, by pomógł drużynie w lidze – dodaje szkoleniowiec.

Jeżeli chodzi o Ignaczaka, to jeszcze przed przerwą ćwiczył z kolegami. W klubie obawiano się, że po ciosie, jakim było pozostawienie go w domu przez Raula Lozano, może się załamać. Ale trenerzy i koledzy z drużyny podkreślają, że po najlepszym polskim libero nie widać, by zbytnio przejął się niepowodzeniem.

W zakończonej w weekend fazie grupowej Pucharu Polski BOT Skra zajęła drugie miejsce, ustępując tylko Mostostalowi Kędzierzyn-Koźle gorszym stosunkiem setów. Teraz osiem najlepszych zespołów zagra w kwietniowym finale. Jeszcze nie wiadomo, gdzie on się odbędzie. Wiceprezes klubu Konrad Piechocki przyznaje, że dostał ofertę organizacji imprezy. – Ale nie byliśmy zainteresowani, bo mamy w tym sezonie za wiele swoich problemów – opowiada. Z drugiej zaś strony ostatnio organizatorom finałów nie szło najlepiej, bo dwa lata temu Skra przegrała w finale, podobnie jak rok temu PZU AZS Olsztyn. Ostatni finał odbył się w Warszawie.

Wracając do przygotowań BOT Skry, to w pierwszy weekend grudnia rozegra ona we własnej hali sparingi z PZU AZS. Pierwszy mecz po przerwie spowodowanej mistrzostwami świata bełchatowianie rozegrają 12 grudnia we Włoszech w Lube Bancą Macerata w Lidze Mistrzów. Cztery dni później zainaugurują występy w Polskiej Lidze Siatkówki, a ich rywalem będzie w Radomiu beniaminek Jadar. Później drużynę czeka prawdziwy maraton, bo zespół będzie musiał grać dwa razy w tygodniu. – Jak w lidze angielskiej – żartuje Piechocki. – Dlatego Puchar Polski miał pomóc nam w ocenie kadry. W tym sezonie w lidze bardzo ważna będzie szeroka i wyrównana kadra.

Okazało się, że szkoleniowcy mogą liczyć na zawodników, którzy dotychczas rzadziej pojawiali się na boisku. Świadczą o tym wyrównane spotkania z występującym w najsilniejszym składzie Mostostalem (obie drużyny wygrały po dwa razy) czy rozbicie beniaminka PLS – Chemika Delecty Bydgoszcz. – Chcieliśmy poświęcić Puchar na ogranie Bartłomieja Neroja na rozegraniu. Niestety, kontuzje spowodowały, że najmniej grał na swojej pozycji. Sprawdził się jako środkowy, przyjmujący czy atakujący. Myślę jednak, że jako rozgrywający też da sobie radę. Zresztą widać to było w meczach Ligi Mistrzów – przypomina Nawrocki.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved