Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Łukasz Kadziewicz: Jestem tylko człowiekiem

Łukasz Kadziewicz: Jestem tylko człowiekiem

- Wiem dobrze, że nie jestem aniołkiem, jednak reprezentacja nie może składać się z samych grzecznych chłopców – mówi Łukasz Kadziewicz, siatkarz który miał w reprezentacji przykrą wpadkę dyscyplinarną. Siatkarz, który nie boi się ostrych, kontrowersyjnych opinii.

Świetne mecze przeciwko Kubańczykom w Kędzierzynie-Koźlu i Katowicach, dobre przeciwko reprezentacji Niemiec w Darmstadt i Wuppertalu. Nie ulega wątpliwości, że 26-letni środkowy Jastrzębskiego Węgla przed mistrzostwami świata jest w życiowej formie. I w Japonii liczy na życiowy sukces, czego nie ukrywa w rozmowie przeprowadzonej w hotelu Righa Royal w Sakai, gdzie Polacy przez kilka dni przygotowywali się do mistrzostw świata. Zaczęło się niewinnie, ale z każdą minutą padały mocniejsze słowa.

W tej drużynie są inne gwiazdy. Ja jestem tylko skromnym elementem. Zresztą środkowi nigdy nie wygrywają meczu. My jesteśmy tylko dodatkiem, a jeśli ten dodatek jest dobry, możemy pomóc drużynie. Dobry środkowy to taki, którego mało widać, ale zdobywa swoje punkty w bloku i nie przeszkadza kolegom – mówi Łukasz Kadziewicz o swojej roli na boisku. – Gdy zdobędziemy mistrozstwo świata, będe mógł wypowiadać Bóg wie jakie historie o tym, jacy jesteśmy świetni i jak ciężko trenowaliśmy. Ale to jest sport. Jeśli trzech, czterech zawodników w jednym momencie będzie miało dzień konia, to można ograc każdego na świecie. I nastepnego ranka człowiek się obudzi i nie uwierzy, że osiągnął taki sukces. Przez 32 lata nie było Polski na podium mistrzostw świata, teraz nadzieja odżyła w nas. Ale co z tego wyjdzie, pokaże czas. Nie chcę mówić, że na pewno będziemy grali w półfinale, bo jutro w różnych tabloidach i innych śmiesznych pisemkach wszyscy przeczytają, że Kadziewicz obiecuje medal. Chcę wrócić do kraju z podniesionym czołem i coś osiągnąć. Bycie piątym, to jest tylko bycie piątym. Wprawdzie nigdy nie byłem tak wysoko, ale o piątym zespole nikt nie pamięta.



Często podczas meczów puszczają mu nerwy. Kłóci się z sędziami, przeciwnikami, a nawet z kolegami z drużyny. – Takim jestem człowiekiem, ale nie życzę sobie, by ktokolwiek mówił, że zostałem źle wychowany. Moi rodzice dobrze mnei wychowali i to nie ich wina, że jestem wybuchowy. Czas pokazał, że są trenerzy, którzy potrafią to zaakceptować i wykorzystać. To jest sport i w drużynie nie może być dwunastu grzecznych chłopców, bo wtedy trudno mówić o zespole z charakterem. Zdaję sobie sprawę z tego, że często wybucham i muszę nad tym pracować. Bo jeszcze parę lat w siatkówkę pogram i nie chcę być odbierany jako ta czarna owca w stadzie – mówi środkowy reprezentacji Polski. – Raul Lozano często ze mną rozmawia, zwraca mi uwagę na wiele rzeczy nie tylko związanych ze sportem. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. On wie, że moje negatywne cechy, czyli nerwowość i nadpobudliwość, przy dobrym prowadzeniu można skierowac na właściwe tory.

Czas pokaże, jak się zachowam w stresującym momencie. Na przykład w piątym secie meczu finałowego przy stanie 13:13. Wtedy okaże się, czy swoją agresję jestem w stanie skierować na przeciwnika i zdobyć ważne punkty. A może wręcz przeciwnie, w meczu o awans do półfinału stracę głowę, zdemoluję całą drużynę i przeze mnie przegramy. Nie chcę, żeby tak się stało. Staram się całą negatywną energię stłumić w sobie lub skierować ją w stronę przeciwnika. Ale ja jestem tylko człowiekiem – kończy Łukasz Kadziewicz.

Wypowiedzi zawodnika zebrał Kamil Drąg – Przegląd Sportowy

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved