Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Sebastian Świderski: Jedziemy po medal

Sebastian Świderski: Jedziemy po medal

Odliczamy już godziny i minuty do pierwszego meczu biało-czerwonych na MŚ z reprezentacją Chin. Trener reprezentacji Polski - Raul Lozano - zapowiada, że miejsce piąte-szóste to cel, który jest dla drużyny realnym do osiągnięcia.

Siatkarze… podnoszą sobie wyżej poprzeczkę – prawie wszyscy zgodnie twierdzą, że do Japonii jadą po medal! Tego samego zdania jest Sebastian Świderski, lider naszej drużyny.

– Ma pan tremę?



Sebastian Świderski: Zawsze jest jakiś lęk, ale ja już mam swoje lata i wiem, jak sobie z taką nerwową sytuacją radzić. Mam doświadczenie, a szkoła życia, jaką dały mi trzy lata gry we włoskiej Serie A, uodporniły mnie bardzo. Gra w Perugii dała mi pewność siebie i zaufanie do tego, co robię.

– Czyli dorósł pan do roli lidera polskiej drużyny?

Moje doświadczenie i ogranie na boiskach międzynarodowych, a także umiejętności pozwalają mi być może nie liderem, ale kimś, kto może stać się reżyserem naszych poczynań na parkiecie. Chciałbym być tym, który poprowadzi polski zespół do sukcesu, na który od tak dawna czekamy.

– Już ponad 30 lat…

Wiele czasu upłynęło od sukcesów drużyny trenera Huberta Wagnera, fakt. Będziemy walczyć, ale każdy z nas wie, że tam na górze zespoły są niezwykle wyrównane. Prócz doskonałego przygotowania fizycznego, potrzebnego do wytrzymania takiej ilości spotkań w krótkim czasie, prócz odrębnej taktyki na każdego rywala, będzie też potrzebne szczęście i dobry dzień. Obyśmy mieli jak najwięcej tych ostatmich. Kiedy wszystko wychodzi, kiedy ręka nie drży, kiedy głowa myśli jak należy, czyli „chłodno”. Gdy myślimy o tych mistrzostwach, adrenalina się podnosi. Po igrzyskach olimpijskich to naważniejsza impreza dla nas.

– Po co więc jedziecie do Japonii?

Po medal – tylko w ten sposób mogę myśleć. Gdybym nie stawiał sobie takich zadań, trenowanie nie miałoby sensu. We Włoszech nauczyłem się stawiać sobie tylko wysokie cele. Tam liczy się jedynie zwycięstwo. Przecież w Serie A nie ma meczów o miejsce trzecie, ważny jest tylko złoty medal. To dla nas prawie ostatni dzwonek – przynajmniej dla tych starszych zawodników – aby coś wygrać. Mówię otwarcie: wierzę, że stać nas na wywalczenie medalu. Czekam na to bardzo długo. Nie pamiętam kiedy spędziłem normalny urlop z rodziną, ale najbliżsi to rozumieją. Czas na urlopy przyjdzie po zakończeniu kariery. Poświęcamy dla siatkówki wszystko, dlatego najwiekszą zapłatą za wylany pot, kontuzje, może być tylko medal.

– Prawie dziesięć lat w drużynie narodowej to dużo…

To prawda, czas płynie nieubłaganie, wiele się zmieniło. My się zmieniamy, siatkówka się zmienia. Ludzie odchodzą, umierają, przychodzą nowi – to się tyczy zawodników, szkoleniowców. Myślę, że obecnie mamy najlepszy skład, jaki można było stworzyć. Z każdym rokiem przybywa polskich graczy w najsilniejszych ligach na świecie, to podnosi poziom naszej siatkówki. Do nas zaczynają przyjeżdżać siatkarze ze światowej czołówki. Siatkówka stała się bardzo popularna. Gdy zaczynałem, tak nie było. To miłe i budujące.

– Jest pan w pełni sił?

Wszystko jest jak należy. Na nic nie narzekam, a nawet gdy coś pobolewa, nie ma czasu na rozczulanie się nad sobą. Leczyć rany będziemy po Japonii; mam nadzieję, że po sukcesie…

Autorem tekstu jest Małgorzata Gotowiec

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved