Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Andrzej Niemczyk: Mogę to posklejać

Andrzej Niemczyk: Mogę to posklejać

- Nie zależy mi na prowadzeniu kadry, tylko na tych dziewczynach. Ludzie myślą, że do igrzysk w Pekinie zostały jeszcze dwa lata, ale jeśli to rozpiszemy na dni treningowe - okaże się, że już tylko 9 miesięcy - powiedział Andrzej Niemczyk

Wojciech Koerber:Jak przeżył Pan zdrowotnie występy mistrzyń Europy?

Andrzej Niemczyk:Ciągle jestem pod pełną kontrolą lekarza i przyjmuję leki. Muszę też mierzyć sobie ciśnienie cztery razy dziennie. Ale czuję się bardzo dobrze.



A wiceprezes PZPS Waldemar Wspaniały, ostatnio Pana główny krytyk, nie podnosił tego ciśnienia?

Nie, dlaczego? Im on będzie mnie bardziej krytykował, tym ja jeszcze bardziej będę brał winę na siebie. Paranoją jest tylko to, że trener koordynator pełni również rolę wiceprezesa związku. Bo to oznacza, że rozlicza samego siebie.

Niektórzy twierdzą, że działacze związku odsunęli Pana od zespołu,by porozumieć się z Małgorzatą Glinką, co im nie wyszło. I teraz próbują umywać ręce.

Ja też próbowałem rozmawiać z Gosią, ale ona faktycznie była rozbita. We Włoszech co tydzień naprawiał ją lekarz. Ja z nią nie miałem kłopotów, a takie starcie – do jakiego między nami doszło – jest rzeczą normalną. Wiedziałem, że w tym roku nie będziemy mieli z Gosi pożytku.

Szefowie związku rozpisują już konkurs na nowego trenera.

Ja to mogę posklejać, nie ma żadnego problemu. Nie zależy mi na prowadzeniu kadry, tylko zależy mi na tych dziewczynach. Ludzie myślą, że do igrzysk w Pekinie zostały jeszcze dwa lata, ale jeśli ten czas rozpiszemy na dni treningowe, to się okaże, że już tylko 9 miesięcy. Tego roku nie można przegrać. A po olimpiadzie i tak chciałem to wszystko przekazać następcom.

Mógłby Pan wziąć udział w takim konkursie?

Naprawdę nie wiem. Wcześniej czekałem na zielone światło od lekarzy, którzy mi je dali. Teraz czekam na takie światło od zespołu. Muszę wiedzieć, czy dziewczyny są na mnie złe, czy straciły do mnie zaufanie. A konkurs? Ja nie muszę pisać żadnej kartkówki. Napisałem już swój plan działań aż do olimpiady. Na razie jest jednak za nerwowo. Nie można mówić – jak to robili działacze – o konkursie trenerskim przed najważniejszym meczem z Turczynkami. Przecież dziewczyny miały ze sobą laptopy. Gdy się dowiedziały o planowanych zmianach, to na pewno spokojne nie były.

Po skórze dostał też Ireneusz Kłos.

Jego szykowałem na swojego następcę, on się odważnie podjął nowej roli, ale to wszystko odbyło się za wcześnie. Najpierw trzeba przy kimś terminować, a później przez 4-5 lat samodzielnie prowadzić zespół i uczyć się na własnych błędach. Współczuję Irkowi, bo zawsze to wszystko bardzo przeżywał. Jeszcze jako mój asystent, na turnieju w Baku, brał tabletki i miał kłopoty z ciśnieniem. Z tego powodu przestał palić. Ale niech się antagoniści odpierniczą. Każda nacja ma w końcu jakiś kryzys. Chinki i Kubanki zagrają tylko o miejsca 5-8. Kiedy byłem trenerem Niemiec, na igrzyskach zajęliśmy szóste miejsce, ale dla nich to było jak złoto, bo na więcej nie było nas stać.

Prezes PZPS Mirosław Przedpełski twierdzi, że musiał się za Pana tłumaczyć przed władzami FIVB. Chodzi mu o Pańską nieobecność na ławce trenerskiej podczas jednego z meczów Grand Prix.

Ta absencja to było działanie psychologiczne. Uznałem, że jeśli dziewczyny nie zgadzają się z moimi decyzjami, to niech zagrają beze mnie i poczują odpowiedzialność. Przecież na niektóre mecze towarzyskie też puszczałem Irka.

Tyle że ludzie wiążą tę absencję z problemami alkoholowymi. Mówiło się, że na sali nie pojawiał się Pan nawet przez 2, 3 dni.

To już mam w nosie albo nawet jeszcze głębiej. Ja swojej winy tu nie widzę. A że zrobili ze mnie alkoholika? Byłem zbyt szczery. Mówiłem, że lubię whisky, ale nie mówiłem, ile jej wypijam. To teraz powiem – szklaneczkę albo dwie i to rozcieńczone, bo na więcej lekarz nie pozwala. Zresztą, Bawarczycy mówią, że lepiej być znanym w mieście alkoholikiem niż cichutkim pijaczkiem. Na dziś umówiłem się z prezesem na rozmowę, a wieczorem przywitam na Okęciu dziewczyny. Każdej kupię po kwiatku. Ze wszystkimi mam dobre kontakty. Również z Magdą Śliwą czy moją córką, którą jako jedyną wyrzuciłem z reprezentacji. Inne wyeliminowałem. Pamiętajmy też, że w 2003 roku, kiedy wróciłem do pracy w Polsce, do grania miałem praktycznie tylko osiem dziewczyn, a reszta to były turystki. Teraz krąg reprezentacyjny mamy znacznie szerszy.

W czwartek początek męskich MŚ i czas próby dla Raula Lozano.

Życzę mu jak najlepiej. Tym bardziej że obie reprezentacje płyną tą samą łódką. Pamiętam, jak bałem się o kondycję dziewczyn po śmierci Gołasia. One to bardzo przeżyły, a był początek ME. Poza tym jak jedna drużyna dołuje, to zainteresowanie dyscypliną zabezpiecza druga.

Z Andrzejem Niemczykiem rozmawiał Wojciech Koerber-Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

źródło: Słowo Polskie - Gazeta Wrocławska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved