Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: W Kędzierzynie bez historii

PP: W Kędzierzynie bez historii

Drużyna kędzierzyńskiego Mostostalu bez najmniejszych kłopotów wygrała dzisiaj na własnym parkiecie 3:0, z beniaminkiem Polskiej Ligi Siatkówki, BKS-em Delecta/Chemik Bydgoszcz.

Mecz zaczął się zgoła sensacyjnie. Po niespełna 10 minutach goście prowadzili 9:1! Przez blok bydgoszczan – Nowik/Vartovnik nie mógł przebić się ani Gromadowski, ani Małecki. Nie do zatrzymania na krótkiej był Adam Nowik. To co jednak działo się później doskonale odpowiada powiedzeniu jednego z niedawnych polityków: „Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy”.

Podopieczni Wiesława Popika, wśród których trzech posiada kędzierzyńską przeszłość (rozgrywający kapitan – Tomasz Borczyński, libero Rafał Kwasowski i przyjmujący Stanisław Vartovnik) poczynali sobie na parkiecie w Kędzierzynie niczym nasze Panie w Japonii, tzn. grali do 9-10 punktu. Kiedy na zagrywce pojawił się Marcin Nowak szybko doprowadził do stanu 8:10. Środkowy Mostostalu pewnie nadal by zagrywał gdyby nie kuriozalna sytuacja. Otóż, po bombowej zagrywce Nowaka jeden z siatkarzy Delecty tak odebrał zagrywkę, że ta spokojnie wysokim lobem szła w stronę zespołu gospodarzy. A ci tak się zapatrzyli w przechodzącą piłkę, że ta spokojnie spadła na ich połowę, nie podbita przez nikogo. Jednak co się odwlecze… Po asie Damiana Domonika Mostostal doprowadza do wyrównania po 19. Od tego momentu kędzierzynianie kontrolują przebieg seta. Co prawda gościom udaje się jeszcze doprowadzić do kolejnego remisu 22:22, ale po chwili kolejny as (tym razem Konrada Małeckiego) wyprowadza zespół Andrzeja Kubackiego na prowadzenie 24:22. I w zasadzie set ten powinien zakończyć się zwycięstwem gospodarzy do 22. Po raz kolejny jednak dochodzi do kuriozalnej sytuacji na boisku. Do wystawionej na 6 strefę piłki wyskakują jednocześnie i Gromadowski i Małecki. Efekt jest taki, że wpadają na siebie i … nikt nie atakuje. Set kończy atak, dobrze grającego w całym spotkaniu, Kuby Jarosza.



Drugi set podobnie jak pierwszy zaczął się od prowadzenia gości. Co prawda nie tak dużego jak w poprzedniej partii, ale to goście prowadzili m.in. 7:3, 9:5. Tym razem sprawy bierze w swoje ręce Konrad Małecki, przy którego zagrywce Mostostal obejmuje prowadzenie 10:9. Z dobrze spisujących się w zespole Bydgoszczy : Krzysztofa Kocika i Adama Nowika jakby uszło powietrze. Coraz gorzej radzi sobie zarówno w ataku jak i w odbiorze Vartovnik. Ten zawodnik zostaje zablokowany przez parę Gromadowski/Domonik a po chwili Słowak nie radzi sobie w odbiorze i jest już 15:11 dla Mostostalu. Zaraz też zostaje zmieniony przez Knasieckiego. Ten jednak nie spisuje się wcale lepiej i Mostostal zwiększa przewagę na 18:12. Czas dla W. Popika na nic się zdaje, bo zaraz po nim Jarosz zagrywa asa i jest 19:12. Wraca na boisko Vartovnik. Ten fragment spotkania to popis Kuby Jarosza. Młody zawodnik Mostostalu sieje popłoch z zagrywki, kończy ataki. Kiedy schodzi on z pola serwisowego Mostostal prowadzi już 21:13. Jednak to nie koniec koncertu Jarosza, bo po jego efektownym ataku jest 22:13. Po serii zagrywkowej zawodników Mostostalu – Nowaka, Małeckiego i Jarosza, przyszła kolej na Krzysztofa Kocika z Bydgoszczy. Pozwoliło to jedynie na zmniejszenie wysokiego wyniku (24:19). Kolejna zagrywka tego zawodnika ląduje na aucie i kędzierzynianie obejmują prowadzenie w meczu 2:0.

W secie trzecim od początku przewagę uzyskują gospodarze (3:1, 4:2, 5:3). Trener Popik wprowadza Rafała Matusiaka za Vartovnika. Pozwala to gościom utrzymywać w miarę wyrównaną walkę, ale tylko do pewnego momentu (po 6). Tym razem kolejny zawodnik Mostostalu sieje popłoch z zagrywki. Jest nim Damian Domonik. Wyprowadza on swój zespół na prowadzenie 10:6. Za Gromadowskiego wchodzi na parkiet Bartek Kurek, natomiast trener bydgoszczan wpuszcza na boisko Kamila Kacprzaka (za Olichwera). Mostostal realizuje swoje plany taktyczne. W roli profesora występuje Marcin Nowak, który atakuje, blokuje, podbija piłki w polu, skutecznie zagrywa. Prowadzenie gospodarzy ani przez moment nie jest zagrożone (13:7, 15:9, 17:9). Za Małeckiego na parkiet wchodzi Serafin. Partię wysoko wygrywają zawodnicy Mostostalu 25:16.

Na tle dobrze grających zawodników Mostostalu, wśród których na wyróżnienie zasłużyli Kuba Jarosz, Marcin Nowak, ale także Marcel Gromadowski. W zasadzie trudno wskazać słabe punkty w ekipie podopiecznych trenera Andrzeja Kubackiego.

Beniaminek z Bydgoszczy zawiódł. Z taką grą szanse beniaminka w PLS są raczej niewielkie. Słaba zagrywka (poza K. Kocikiem), słaby odbiór (nic specjalnego nie pokazał Rafał Kwasowski, a Vartovnik chyba przekonał wszystkich że nie ma wielkiej straty po jego odejściu z Kędzierzyna), słaba gra w polu, nie kończone ataki. Przebłyski dobrej gry Kocika i Nowika to za mało, aby cokolwiek ugrać w tym doborowym towarzystwie.

Mostostal-Azoty Kędzierzyn-KoźleBKS Delecta Bydgoszcz 3:0 (25:23, 25:19, 25:16).

Mostostal: Kozłowski, Gromadowski, Nowak, Domonik, Jarosz, Małecki, Mierzejewski (libero) – Kurek, Serafin

Trener: Andrzej Kubacki

Delecta: Borczyński, Kocik, Kazmierczak, Nowik, Vartovnik, Kacprzak, Kwasowski (libero)- Matusiak, Olichwer, Knasiecki

Trener: Wiesław Popik

Widzów – około 400.

Zobacz również:

Wyniki oraz tabela gr. 1 Pucharu Polski mężczyzn

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved