Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > W Gorzowie sami się wstydzą…

W Gorzowie sami się wstydzą…

Trzy mecze i zaledwie jedno zwycięstwo - tak mizernie przedstawia się dorobek I-ligowców z Gorzowa. Przegrana 1:3 z minionej soboty, z raczej nisko notowaną Bzurą Ozorków, wprawiła gorzowski sztab trenerski i kibiców w zdumienie.

Nie tak powinna grać drużyna, zbudowana za ciężkie pieniądze i uważana za jednego z głównych kandydatów w walce o awans do ekstraklasy! – mówili ludzie, którzy opuszczali halę w Gorzowie, przy ul. Czereśniowej.

Sponsor jest zawiedziony



Po kilku latach organizacyjnej i finansowej posuchy, GTPS doczekał się wreszcie poważnego sponsora i racjonalnego zarządzania. Za ponad milion złotych zgromadzonych przez tytularnego sponsora – Błażeja Dziewulskiego i jego przyjaciół, klub ściągnął aż dziewięciu nowych graczy. Z poprzedniej ekipy zostali tylko Arkadiusz Kamiński i Daniel Mróz, a po skończeniu SMS-u w Spale do Gorzowa wrócił Patryk Wojtysiak.

Nie ukrywam, że jestem zawiedziony porażką z Bzurą – przyznał Dziewulski tuż po ostatniej akcji spotkania. – Przegraliśmy drugi mecz z rzędu, na dodatek z teoretycznie słabszymi od nas rywalami. Problem leży chyba w psychice zawodników. Na pewno porozmawiam z nimi, choć na razie nie przewiduję jakichkolwiek kar.

Blokada w głowach

Sami gorzowscy siatkarze nie bardzo wiedzą, dlaczego w dwóch kolejnych spotkaniach wygrali zaledwie po jednym secie.

Brakuje nam pewności siebie w ataku – skomentował 21-letni środkowy Kamiński. – W pierwszym meczu z Hajnówką rozpętaliśmy nad siatką prawdziwą burzę. Rywale nie potrafili nas zatrzymać. Potem nagle to się zacięło. Mamy jakieś kłopoty z przyjmowaniem serwisów przeciwników, ale największa blokada wytworzyła się w naszych głowach.

Liderami drużyny są bez wątpienia Krzysztof Śmigiel, Maciej Wołosz i Paweł Kupisz. Zespół ma świetne warunki fizyczne, a indywidualne umiejętności zawodników pozwalają im znakomicie prezentować się w każdym elemencie siatkarskiej sztuki. Niestety, na razie głównie podczas treningów…

Trener prosi o czas

Kibice GTPS-u zaczęli się zastanawiać, czy drużyna złożona z dziesięciu „stranierich” będzie gotowa na parkiecie „umrzeć za Gorzów”. Te wątpliwości szybko rozwiali sami siatkarze. – Jesteśmy drużyną stąd, z Gorzowa, choć w tym mieście urodzili się tylko Kamiński i Wojtysiak -oświadczyli w sobotni wieczór. – Sportowy honor nie pozwala nam grać gorzej niż w innych klubach.

Trener Maciej Kowalczuk uważa, że jego zespołowi potrzebny jest przede wszystkim czas. – Z tego składu razem grali do tej pory tylko Malczewski, Wołosz i Szumielewicz – przekonywał. – Wiem, że nasze dotychczasowe wyniki nie ułatwiają działaczom poszukiwania sponsorów. Wierzę jednak, że nawet z tymi dwiema porażkami na koncie awansujemy do czołowej czwórki.

źródło: Gazeta Lubuska, gorzow24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved