Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Andrzej Niemczyk: Zespół jest za mało agresywny

Andrzej Niemczyk: Zespół jest za mało agresywny

Poniżej prezentujemy wywiad jakiego na antenie działającego we Wrocławiu, akademickiego Radia LUZ, udzielił w tym tygodniu były selekcjoner reprezentacji Polski, Andrzej Niemczyk. Program na żywo Radio LUZ wyemitowało w poniedziałek.

Panie trenerze mamy MŚ i chcielibyśmy zapytać jak Pana zdaniem spisały się Pana byłe podopieczne w pierwszej rundzie?

Andrzej Niemczyk:Uważam, że nie wykonały planu. Zaplanowane było wyjście z grupy bez porażki, a najwyżej z jedną porażką. W tej chwili będzie bardzo ciężko wałczyć o pierwszą czwórkę. Teraz trzeba wygrać wszystkie mecze i muszą się ułożyć także inne spotkania, żeby wejść do czwórki. Serbia po wygraniu dwóch meczów, już ma właściwie pewną czwórkę. Japonia wygra trzy mecze i ma pewną czwórkę. Uważam że jesteśmy w stanie wygrać wszystkie cztery mecze z wszystkimi zespołami, ale nie tylko od nas zależy czy wejdziemy do czwórki czy nie, Liczę na to, że trzy azjatyckie zespoły, które nam sprawiły kłopot w grupie również innym zespołom narobią problemów w drugiej rundzie rozgrywek.



Panie trenerze, wróćmy może jeszcze do rozgrywek grupowych. Wygraliśmy pierwsze trzy mecze, a później dwie porażki. Chciałbym tutaj wrócić do meczów z Kenią i Kostaryką, czy nie uważa Pan, że strata setów z tymi, co tu dużo mówić, światowymi kopciuszkami to jednak troszeczkę wstyd?

Uważam, że absolutnie nie, dlatego, że te mecze nie liczą się dalej. Liczą się tylko te mecze z zespołami z którymi się awansowało. Dla mnie szkoda tych dwóch setów, które przegraliśmy z Koreą. Można było wygrać 3:0, albo 3:1. Poza tym Ireneusz Kłos zrobił słusznie, że wystawił całą dwunastkę, aby dać dziewczynom szansę na grę w hali, w której się mało trenuje. Co nie znaczy wcale, że nawet nie ważne w jakim składzie stały na boisku – powinny się postarać o to, aby te dwa mecze wygrać 3:0.

Chciałem zapytać o te przegrane końcówki setów z tymi trzema zespołami azjatyckimi. Co według Pana zadecydowało o porażce?

Uważam, że zespół jest za mało agresywny. To samo ławka rezerwowa, czy nawet trenerzy. Wszystko odbywa się za pasywnie. Jeżeli przeciwnik robi w jednym ustawieniu osiem punktów, to trzeba coś działać, coś robić. Bo w końcówce seta nie dogoni się przeciwnika, a myśmy zrobili tylko jeden czas i jedną zmianę. Także tutaj ze strony trenerów zbyt pasywne zachowanie, również na boisku jest za pasywne zachowanie zawodniczek, co odbija się w grze w obronie. Obrona ma do siebie to, że jeżeli jest agresywna co do każdej piłki, to ta agresywność wzrasta i wybrania się coraz więcej piłek. Najsłabszą naszą stroną w tych mistrzostwach jest właśnie obrona.

Mówiliśmy o mankamentach naszej reprezentacji, a kogo indywidualnie wyróżniłby Pan jak do tej pory w naszej kadrze?

Ja nie wyróżniam zawodniczek. Uważam że wszystkie grają na swoim poziomie. Niektóre miały kontuzje, niektóre operacje na krótko przed i nie należy wymagać od tych zawodniczek takiej samej formy, na którą pracowały w innym sezonie trzy miesiące bez kontuzji. W związku z powyższym dużym powrotem są mnie jest Kamila Frątczak i Ania Podolec, które wróciły po półtorarocznej przerwie od kadry i znajdują się obydwie już w dobrej formie, co nie znaczy, że nie mają jeszcze ogromnych rezerw.

Mimo że nie mówimy indywidualnie o zawodniczkach, to chciałem zapytać o Annę Podolec, bo wydaje mi się, że gra powyżej swoich aktualnych możliwości. Czy zgodzi się Pan ze mną?

Nie mogę się zgodzić, dlatego, że Anna Podolec była już w zespole na ME w 2003 roku, była także na Pucharze Świata w 2003 roku, gdzie grała dużo lepiej niż gra w tej chwili, ale później operacja i długi czas rekonwalescencji spowodował to, że miała mało grania. Przez przygotowania reprezentacji doszła do naprawdę dobrego poziomu, ale posiada jeszcze bardzo duże rezerwy. Kamila Frątczak i Ania Podolec są naszymi przyszłościowymi gwiazdami, zawodniczkami, które w każdej chwili mogą poprowadzić zespół do zwycięstwa, swoimi atakami z drugiej linii czy też blokiem w pierwszej linii.

Jak Pan ocenia nasze szanse z zespołami typu Włochy czy Kuba, bo myślę, że to nasi najgroźniejsi przeciwnicy?

Serbia i Czarnogóra jest zespołem, który od dwóch lat robi sukcesywnie postępy. Ja oceniałem, że za dwa lata na ME będzie to kandydat do medalu – no i tak się stało. Już w tym roku pokazały co potrafią. Mają bardzo wyrównany skład. Zawodniczki grają w bardzo dobrych ligach, a indywidualnie są bardzo dobrze wyszkolone. Mają jedno z najlepszych przyjęć i bardzo dobry blok. Tak, że rozbić ten zespół jest bardzo trudno – nawet ostrą zagrywką. Uważam, że mogą nie wytrzymać całego turnieju, tak grając, jak do tej pory, dlatego, że one za krótko się przygotowują do takich imprez. Kuba gra poniżej swoich możliwości. Nie wiem czy nie trafili z formą, co się dzieje. Trzeba pamiętać, że są tam dwie zawodniczki, które trzeba zatrzymać, a jeżeli je się zatrzyma to Kuba przestaje istnieć, a my mamy wystarczająco wysoki blok by je zatrzymać. Uważam, że każdy z tych zespołów jest do ogrania, pod warunkiem, że zagramy swoją siatkówkę, to na co nas stać i nie będziemy grali z dołkami, z takimi dłuższymi przerwami, tylko troszkę stabilniej. Na pewno musimy poprawić grę w obronie, która od początku tego turnieju szwankuje.

Panie trenerze na co nas stać? Waldemar Wspaniały w wywiadach podkreślał, że Polskę stać na 8. miejsce, a i 12. miejsce nie będzie tragedią. Wydaje się, że jest to pewnego rodzaju minimalizm. Jak Pan skomentuje te słowa?

Uważam, że jest to absolutna degradacja zespołu. Plany ustalamy zawsze na podstawie analiz komputerowych, gdzie są nasze możliwości, żeby się nie przecenić, ale również nie niedocenić. Zawodniczki były przez cztery lata do tego przyzwyczajone, że nigdy nie stawiało się poprzeczki za wysoko, ale też nie za nisko. Miejsca 3-6 było realnym i w dalszym ciągu jest realnym planem, który jest do wykonania. Jeżeli się przed turniejem mówi zawodniczce, że do 8-12 musimy obniżyć, to odbiera im się pewność siebie. Podejrzewam, że również to ma wpływ, że tak wyglądają na boisku.

Kogo widzi Pan w tegorocznych MŚ, w gronie faworytek?

Uważałem, że w finale spotkają się Chiny z Brazylią. Uważałem te dwa zespoły w przeciągu ostatnich dwóch lat za najbardziej stabilne no i najlepiej wyszkolone technicznie, grające najlepszą siatkówkę. Okazuje się, że coś się stało z Chińskim zespołem. Wchodzą z dwoma porażkami. Przegrywając nie tylko z Rosjankami, ale nawet z Niemkami. Coś się musiało stać, mi jednak jest to trudno ocenić. Wyniki komputerowe zostaną dopiero opublikowane po MŚ i wtedy będę mógł coś więcej na ten temat powiedzieć. Wyglądało na to że do strefy medalowej wyjdą Chinki i Brazylijki, a w tej chwili może być tak, że Chinki nie wejdą do czwórki. Wtedy wejdą Brazylijki i Rosjanki.

Pojawiły się głosy, że system rozgrywek MŚ nie jest przejrzysty. Jest jedna i druga faza grupowa. Czy nie lepiej byłoby zrobić po fazie grupowej od razu fazę pucharową?

Mistrzostwa Świata nie są pucharem. Ten system rozgrywek jest najbardziej sprawiedliwym systemem. Mistrzostwa Świata są co cztery lata. Jedyne nad czym można dyskutować, to jest to, dlaczego nie liczą się sety tylko małe punkty. Bo to jest odwrócenie sytuacji, bo ten set jest w siatkówce ważniejszy niż ten mały punkt. Tutaj światowa federacja wymyśliła, żeby nie było podkładania się, że o każdy punkt trzeba walczyć, ale to częściowo postawiło sprawę na głowie, bo czasami przegrywa się specjalnie seta, żeby jeszcze jednego seta rozegrać, żeby nadgonić małe punkty. Dlatego uważam, że od tego systemu powinno się odejść. System rozgrywania uważam za najlepszy z wszystkich dyscyplin zespołowych na świecie.

Treść wywiadu zamieszczono dzięki uprzejmości redakcji strony internetowej www.gwardia.pl

źródło: Akademickie Radio LUZ, gwardia.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved