Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Ruciak: Nie mogłem ryzykować

Michał Ruciak: Nie mogłem ryzykować

- O załamaniu się nie ma mowy, nie po to ciężko trenowałem kilka miesięcy, aby teraz kontuzja to wszystko zaprzepaściła - twierdzi Michał Ruciak, siatkarz PZU AZS. Przerwa w grze olsztyńskiego przyjmującego potrwa co najmniej tydzień.

Akademicy z Olsztyna w miniony weekend zmierzyli w Pucharze Polski z AZS Politechniką Warszawa. W stolicy dość niespodziewanie pokonali w pierwszym pojedynku gospodarzy 3:0. Dzień później olsztynianie grający praktycznie jednym składem musieli uznać wyższość Politechniki – ulegając w trzech setach. W szeregach PZU AZS pozbawionych reprezentantów, którzy wystąpią na listopadowych mistrzostwach świata w Japonii – zabrakło także przyjmującego Michała Ruciaka.

Michał Koronowski: Co się stało, że nie zagrał Pan w dwumeczu z AZS Politechnika Warszawa?



Michał Ruciak: Nabawiłem się drobnego urazu barku i w najbliższym czasie jestem wyłączony zarówno z grania, jak i z treningów. Przeszedłem jednak już w Warszawie specjalistyczne badania USG i moja sytuacja wydaje się mniej więcej wyjaśniona.

To kiedy ponownie kibice siatkówki zobaczą Pana na parkiecie?

Przerwa w zajęciach potrwa na szczęście tylko tydzień, może trochę dłużej. Przez ten okres większość mojego czasu pochłoną zabiegi fizjoterapeutyczne. Oprócz tego będę musiał przyjmować leki zapobiegające stanom zapalnym.

Od początku rozgrywek Pucharu Polski prezentował Pan wysoką formę w ataku i w przyjęciu. Nie załamał się Pan, kiedy okazało się, że o grze w siatkówkę trzeba będzie na jakiś czas zapomnieć?

Moja sytuacja rzeczywiście nie należy do najprzyjemniejszych. Poza tym jest mi przykro nie tylko dlatego, że w najbliższym czasie nie zagram, ale również dlatego, że szkoda mi mojej pracy. O załamaniu nie ma jednak mowy, nie po to ciężko trenowałem przez kilka miesięcy, by teraz jakaś kontuzja to wszystko zaprzepaściła.

Pana uraz to wynik ostatnich pojedynków w Pucharze Polski, czy problem zaczął się jeszcze wcześniej?

Bolesny ból barku towarzyszył mi już od dłuższego czasu, ale dopiero po spotkaniach w Radomiu z tamtejszym Jadarem, ból ten stał się nie do wytrzymania. Nie można było ryzykować, bo dłuższa gra z takim obciążeniem [brak zmienników spowodowany wyjazdem reprezentantów na mistrzostwa świata – red.], mogłaby się dla mnie skończyć znacznie gorzej. Cieszę się jednak, że kłopoty z barkiem nie wykluczają mnie zupełnie z zajęć drużyny. I choć wprawdzie o atakowaniu i odbieraniu piłki mogę na razie zapomnieć, to pozostałe ćwiczenia, jak np. trening nóg, mogę dalej kontynuować.

Jedno zwycięstwo wywiezione z trudnego terenu Warszawy, i to w tak okrojonym składzie, według Pana można uznać za sukces?

Uważam, że można być z takiego wyniku zadowolonym. Chłopacy pokazali charakter, ogrywając w trzech setach przecież zdecydowanie silniejszych i bardziej doświadczonych warszawian.

Przed PZU AZS ostatni dwumecz fazy grupowej z AZS Częstochowa [11-12 listopada w Brodnicy – red.]. Mając tak przetrzebioną kadrę, jesteście w stanie walczyć o wygraną, czy raczej skupiacie się już na finałach?

Obojętnie kogo mielibyśmy do dyspozycji i z kim byśmy nie grali, to zawsze liczy się tylko zwycięstwo. Tak samo będzie w pojedynkach z AZS Częstochowa.

Z Michałem Ruciakiem rozmawiał Michał Koronowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved