Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Inne spojrzenie na pobyt Polek w Japonii

Inne spojrzenie na pobyt Polek w Japonii

Do Japonii nie można przyjechać z nastawieniem, że zna się ten kraj, bo przeczytało się o nim dużo książek i obejrzało mnóstwo filmów. Zderzenie z rzeczywistością może okazać się wtedy nadzwyczaj brutalne. Polskie siatkarki nie mają już tego problemu, gdyż Kraj Kwitnącej Wiśni jest dla nich miejscem, w którym ostatnimi laty goszczą bardzo często.

Północ, przejście na światłach tuż obok ogromnej stacji w sercu Shinjuku. Setki ludzi kłębią się na chodniku, czekając na sygnał, ale nikt nie wyskoczy przed szereg, mimo że samochody przejeżdżają dość rzadko. Choć w tłumie przeważają ekstrawagancko wyglądające nastolatki, nie zamierzają łamać żadnych przepisów. Jednym ze źródeł sukcesu tego kraju jest dobra organizacja i ci ludzie po prostu nie wiedzą, że można zrobić coś niekonwencjonalnego. Nawet stojący nieopodal ufarbowany na rudo, długowłosy Japończyk w garniturze, który przyniósł magnetofon, włączył muzykę rockową i kręci głową jak na koncercie, nie wzbudza żadnej sensacji.

Shinjuku tętni życiem nie tylko za dnia, ale i w nocy. Neony we wszystkich kolorach świata (przeważa czerwień) nie dają spać, nęcąc turystów i młodych Japończyków, którzy szukają tu ucieczki przed monotonią codziennego życia, spędzanego w wieżowcach. Hotel Keio Plaza jest jednym z najbardziej eksluzywnych miejsc w tej superekskluzywnej dzielnicy Tokio. To w nim kilka lat temu Bill Murray walczył z bezsennością na planie nagrodzonego później Oskarem filmu „Między słowami”. Sukces tego obrazu przyczynił się do popularyzacji Japonii w Stanach Zjednoczonych. Dziś kilka amerykańskich firm proponuje – w ramach podróży do Tokio – wycieczkę śladami Murraya po Shinjuku.



Większość naszych „Złotek” oglądałą ten film, ale Polki nie mają w Tokio problemów ze snem. – Nie czuję się, jakbym grała w jakimś odległym kraju – mówi Kasia Skowrońska-Dolata. – Bardzo mi się tu podoba. Nie wiem‚ czy mogłabym tu mieszkać na stałe, ale na pewno nie miałabym problemu‚ żeby spędzić rok czy dwa – dodaje Maria Liktoras. Maszę Kraj Kwitnącej Wiśni fascynuje od kilku lat. – Zaczęłam czytać o Japonii‚ oglądać tutejsze filmy. Niedawno przeczytałam książkę, w której pewien Polak opisywał swoje wrażenia z dziesięcioletniego pobytu w tym kraju. Ożenił się tu, poznawał kulturę, próbował się asymilować. To bardzo ciekawa lektura.

Masza spaceruje uliczkami Shinjuku, zagląda do małych sklepików, aż wreszcie decyduje się na wejście do baru sushi. Dziesiątki porcji tego rybno-ryżowego przysmaku płyną w talerzykach na poruszającej się wokół prostokątnego baru taśmie. W środku dwaj Japończycy z niezwykłą wprawą lepią kolejne sushi. Z kawiorem, łososiem, rekinem, ośmiornicą – co dusza zapragnie. Liktoras nie ryzykuje, łosoś i kawior to bezpieczny dla żołądka wybór. Później spacer w stronę hotelu, obok jednego z największych sklepów elektronicznych – siedmiopiętrowego Yodobashi Camera. To elektroniczny raj dla Europejczyków. Ceny komputerów, odtwarzaczy mp3 czy aparatów fotograficznych są około 30 procent niższe niż w Polsce. Nie można przepuścić takiej okazji, dlatego kilka naszych siatkarek, w dniu wolnym od meczów, poszło na zakupy i nabyło iPody oraz aparaty. Niekoniecznie dla siebie, przecież w kraju zostali mężowie, narzeczeni, rodzeństwo, którzy liczą, że ukochana osoba pamięta i – oprócz wymarzonego medalu – przywiezie też jakiś symbol nowoczesnej Japonii.

Ja ostatnim razem kupiłam japońskie lalki porcelanowe, które stoją na honorowym miejscu w rodzinnym domu w Słupsku. Szczerze mówiąc‚ nie miałam czasu na chodzenie po sklepach w mieście, więc zakupu dokonałam na lotnisku w „bezcłówce” – mówi Milena Rosner. Jest zauroczona nocną panoramą Tokio. Podobnie jak Kasia Skowrońska. – Wjeżdżam wieczorem na 45 piętro naszego hotelu‚ wyciszam się‚ oglądam piękne widoki – opowiada. Jej‚ jak chyba żadnej innej polskiej siatkarce‚ bliski jest ten kraj. Ma dwie serdeczne przyjaciółki Japonki: Simę‚ dziennikarkę telewizji Fuji‚ która w czerwcu przyleciała do Polski specjalnie na ślub „Skowronka” oraz Miyuki Takahashi – jedną z najlepszych tamtejszych siatkarek‚ z którą grała w poprzednim sezonie we włoskim klubie Minetti Vicenza.

Shin, bo tak nazywają Miyuki przyjaciele i kibice‚ była we Włoszech bardzo zagubiona i samotna‚ więc wzięłam ją pod swoje skrzydełka i zaprzyjaźniłyśmy się – wspomina Kasia. – Nauczyła mnie kilku japońskich słów: „dzień dobry”‚ „kocham ciꔂ „jak się masz” i tym podobne. Zawsze gdy się spotykamy‚ obdarowujemy się prezentami. Ostatnio dostałam od niej w Korei maskotkę‚ a teraz przywiozłam jej do Tokio czekoladę i polskie ptasie mleczko. Uwielbia je.

Dzień wolny – czwartek – to okazja do spaceru‚ wizyty w sklepach i… pobliskiej pralni. Po dwóch tygodniach pobytu w Azji hotelowy serwis, który zapewnia codziennie pranie spodenek i koszulek‚ nie wystarcza. Dla dziewcząt wizyta w pralni to także okazja do żartów‚ odreagowania od codziennych treningów i wyładowania stresu związanego z meczami. Nic dziwnego, że godzina spędzona w tym miejscu jest jak lekarstwo. Nawet Japończycy, którzy nie mogą zrozumieć ani słowa z polskich okrzyków i dowcipów, uśmiechają się, widzać, jak kilka urodziwych Europejek cieszy się praktycznie bez przerwy. Wszystko jest wtedy tematem żartu.

Inaczej w ogrodzie Meiji‚ sąsiadującym z halą Yoyogi, w której rozgrywane są mecze mistrzostw świata. W jego centrum znajduje się imponująca świątynia. Można tu przyjść‚ wyciszyć się. Cedrowe drzewo‚ rosnące na dziedzińcu obwieszone jest dookoła tysiącami drewnianych tabliczek, na których widnieją prośby w wielu językach o opiekę‚ zdrowie dla rodziny‚ powodzenie. Jest i tabliczka po polsku: „Boże‚ proszę Cię o sukcesy naszych drużyn siatkarskich podczas mistrzostw świata w Japonii. Andrzej Grzyb‚ Poland”. To chyba najbardziej znany polski kibic siatkówki, który jeździ za reprezentacją po całym świecie‚ zdzierając gardło podczas meczów na dopingowaniu Polek i Polaków. Biało-czerwoną flagę z napisem „Rzeszów”, którą trzyma zawsze w ręku w trakcie zawodów‚ pokazują w transmisjach telewizje całego świata. Niedawno Grzyb został uhonorowany przez władze Rzeszowa za popularyzowanie tego miasta na arenie międzynarodowej.

Trener Ireneusz Kłos, który teraz jest bardzo przejęty swoją rolą i czuje ciężar odpowiedzialności‚ z sentymentem wspomina czasy, gdy przyjeżdżał do Japonii jako zawodnik. – To było w latach 80-tych – mówi. – W pamięci utkwił mi obraz japońskich ulic, pełnych ludzi w kimonach. Dziś ubierają się tu w ten sposób już chyba tylko od święta. Przed oczami mam też ciągle pewien pokaz walki samurajów, na który nas kiedyś zaprowadzono. Dwaj siedemdziesięcioletni panowie wywijali mieczami z niesamowitą precyzją‚ jakby tańczyli. Myślałem, że to miecze z tępymi ostrzami‚ żeby nie zrobili sobie krzywdy. Ale po pokazie rozwiali moje wątpliwości. Wzięli kartkę papieru‚ podrzucili i kilkoma ruchami przecięli ją na wiele kawałków. To robiło ogromne wrażenie.

Shinjuku nigdy nie zasypia, ale ludzie, którzy mieszkają tu nie tylko dla rozrywki i przyjemności – owszem. Tak jak Polki, które w Keio Plaza wcześnie kładą się spać. – Mam w Japonii dobre sny‚ a w moim przypadku one niemal zawsze się sprawdzają – zdradza Natalia Bamber. – Czuję, że już niedługo czeka nas w tym kraju coś dobrego…

autorem tekstu jest Rafał Bała (Przegląd Sportowy)

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved