Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Eksperci o grze Polek na MŚ

Eksperci o grze Polek na MŚ

Jerzy Matlak, Zbigniew Krzyżanowski i Andrzej Niemczyk - byli trenerzy reprezentacji Polski - oraz Magdalena Śliwa, oceniają dotychczasowy start drużyny Ireneusza Kłosa w Japonii.

Możliwe było wyjście z tej grupy z kompletem zwycięstw i uważam, że porażki z Tajwanem i Japonią nie powinny się nam przytrafić – mówi Andrzej Niemczyk. – Trzeba jednak pamiętać, że Tajwan zawsze grał na dobrym poziomie, a ta drużyna składa się z siatkarek, które wygrały Uniwersjadę. Moim zdaniem łatwiej byłoby nam wygrać z Japonią niż z nimi.

Co do dalszych rozstrygnięć, to uważam, że wszystko jest możliwe. Z Włochami częściej wygrywaliśmy niż przegrywaliśmy, z Serbią nie przegraliśmy, a z Kubą nie wygraliśmy nigdy. Turcja z kolei należy do zespołów, które są gorzej przygotowane atletycznie i w dalszej fazie turnieju mogą grać słabiej. Bez porażki do drugiej rundy awansowała Serbia, która robi regularne postępy. Jest to wysoki, dobry technicznie zespół, którego wiele zawodniczek występuje w zagranicznych ligach. Moim zdaniem to moga być kandydatki do medalu na kolejnych mistrzostwach Europy – uważa Andrzej Niemczyk.



Rankingi wskazywały, że trafiliśmy do najsłabszej grupy, ale trzeba pamiętać, że znalazły się w niej trzy zespoły z Azji. Te drużyny grają zupełnie inną siatkówkę, szybsza, kombinacyjną, sa świetnie wyszkolone technicznie – powiedziała Magdalena Śliwa. – Nawiązałyśmy walkę z najlepiej broniącymi ekipami świata. Zabrakło dokładności w przyjęciu, lecz za to dziewczyny znakomicie zagrały w bloku, co jest pozytywną prognoza przed kolejnymi meczami. W drugiej rundzie z każdą drużyną możemy powalczyć. Serbia to zespół, który od dawna dobrze się zapowiadał, ale jest też młody i niedoświadczony. Z Turcją gra nam się dziwnie, albo bardzo dobrze, albo na 3:2. A Kuba, jeśli nas przejdzie, to też z problemami. Ważne jest to, że spotkamy się z przeciwnikami, którzy grają europejską siatkówkę. Musimy spróbowac większej licby kombinacji i grać z pierwszego tempa, a wtedy znajdziemy się przynajmniej na ósmym miejscu.

Zbyt wiele spadło na ten zespół, żeby mógł odegrać w Japonii pierwszoplanową rolę. Widać indywidualne możliwości, pojedyncza dobre akcje, ale brakuje w tym powtarzalności – twierdzi Zbigniew Krzyżanowski. – W twardej walce trzeba przeciwstawić rywalkom tę samą determinację, a tego nei widać. Brakuje też wsparcia w ataku dla Ani Podolec, która w naszej ekipie wyrasta na zawodniczkę numer jeden. Biorac pod uwagę zaskakujący wszystkich dobry występ Tajwanu, drugie miejsce w naszej grupie uznałbym za dobre. Trzecia lokata to dla mnie wynik dostateczny. W kolejnej rundzie przynajmniej jedno zwycięstwo – z Turcją – jest obowiązkowe. Reszta będzie nadwyżką. Myślę, że ostatecznie przyjdzie nam walczyć o miejsca 9-12. Tym bardziej po wczorajszej przegranej. Zespół lepiej funkcjonowałby z jakąś wartościową wygraną na koncie. Porażki nie budują.

Każdy z zespołów teoretycznie jest do przejścia i na miare możliwości naszej reprezentaji. Wyniki meczów są sprawą otwartą, choć na wygraną z Kubą, moim zdaniem, nas nie stać – uważa Jerzy Matlak. – Serbia jest rewelacyjna, ale wszyscy uważają, że prędzej czy później będzie musiała wyhamować, a Włoszki po zmianie trenera nie spisują się dobrze. Konkretne miejsce, o które będa walczyć dziewczyny, mało mnie jednak obchodzi. Istotny jest fakt, że z tego co widzę, to nie jest spójna, silna ekipa. Te siatkarki, które powinny grać na mistrzostwach, oglądają je przed telewizorem albo występują w roli ekspertów. Gdyby w tej ekipie znalazły się Małgorzata Glinka i agata Mróz, nie byłoby porazek z Tajwanem i Japonią. Zespół nie ma liderki, a pewne sprawy organizacyjne zostały w niedalekiej przeszłości źle rozwiązane. Potencjał tej ekipy jest znacznie wiekszy od tego, co obserwujemy w Japonii.

Do Japonii nie pojechały wszystkie najlepsze nasze zawodniczki – powiedział trener Matlak. – Oczywiście nie mam tutaj na myśli Doroty Świeniewicz, która jest w ciąży. Nie grają natomiast Małgorzata Glinka, Agata Mróz i Anna Barańska. Pytam dlaczego? Dlaczego w tym samym czasie dwie pierwsze mogą grać w Hiszpanii. Czy Murcia jest ważniejsza od reprezentacji Polski? Czy na klubie kończą się ambicje? Trzy zawodniczki, to już połowa szóstki. Można jeszcze sięgnąć głębiej w historię i zastanowić się nad absencją Magdaleny Śliwy. Jestem zwolennikiem zasady, że w mistrzostwach świata powinny grać najlepsze.

Jerzy Matlak podkreślił, że przez cztery lata „przygotowujemy się do mistrzostw świata, a następnie łatwo cały dorobek rozbijamy.” – Nie zależy mi na prowadzeniu krytyki – powiedział Jerzy Matlak. – Chodzi o mówienie prawdy. Np. jaką rolę grają pewne osoby w najbliższym otoczeniu reprezentacji? Jednak w Polsce jest ciężko mówić prawdę.

Jerzy Matlak przypomniał, że „najpierw był postawiony cel zajęcia miejsc 3-6. Potem zadanie to zostało obniżone.” – Takie zaniżenie celów było krytykowane przez niektóre zawodniczki – powiedział pilski szkoleniowiec. – Tylko, że tych siatkarek które negatywnie o tym wypowiadały nie widzę na parkiecie. One grają mało. Gdy zabrakło Małgorzaty Glinki czy Doroty Świeniewicz niektóre zawodniczki chciały zastąpić je na pozycji liderek. Pytanie czy one nadają się do tej roli.

Trener Nafty Gazu Piła dodał, że „szopka wokół kobiecej reprezentacji trwa dalej, a jej uczestnicy omijają sedno spraw.” – Biorą w tym udział również media, do których zapraszani są twórcy tej historii – zakończył Jerzy Matlak.

źródło: lsk.net.pl, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved