Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Weronika Kaczmarek: Wiem, że stać mnie na więcej

Weronika Kaczmarek: Wiem, że stać mnie na więcej

fot. archiwum

Jeszcze w roku ubiegłym walczyła z MMKS-em o awans do LSK. Teraz reprezentuje barwy Sokoła Chorzów. W specjalnym wywiadzie dla Strefy Siatkówki, Weronika Kaczmarek mówi o grze w Chorzowie i Dąbrowie Górniczej, o kibicowaniu drużynie narodowej i...

Sławomir Pawlak: W ostatniej kolejce pokonałyście bardzo trudnego rywala bełchatowska Skrę. „Dzidka” chwaliła Twoje rozegranie. A jak sama oceniasz swój występ w tym meczu?

Weronika Kaczmarek: Faktycznie Skra to przeciwnik z "górnej półki", przez wielu typowany jako kandydat do walki o awans. Wszystkie zagrałyśmy dobre spotkanie, osobiście nie lubię obrastać w piórka, więc powiem tak, że moja gra mogła się podobać, bo pomogły mi w tym koleżanki. Dobre przyjęcie i doskonała dyspozycja atakujących, a zwłaszcza środkowych, to wszystko sprawiło, że byłam zauważona. Mam nadzieje, że takich spotkań będzie jak najwięcej.

A jak oceniasz swoje dotychczasowe występy w Chorzowie?



Moja pozycja na boisku jest kluczową i przede wszystkim od mojej postawy w dużej mierze zależy wynik meczu. A ponieważ jestem nową zawodniczką to dopiero tak naprawdę poznaje moje atakujące, to, w jaki sposób się zachowują na boisku i której mogę w danym momencie zaufać. Staram się je jak najlepiej "obsłużyć". Generalnie od oceniania jest trener, ale wydaje mi się, że skoro na swoim koncie mamy zwycięstwa to ta moja gra jest przyzwoita, aczkolwiek dużo od siebie wymagam i wiem, że stać mnie na więcej

Przejście do nowego klubu wiąże się zapewne ze stresami. Jak zostałaś przyjęta do zespołu i jak układa się współpraca w klubie ?

Zmianom barw klubowych towarzyszy wiele znaków zapytania…W przypadku Chorzowa ten stres nie był aż taki duży, ponieważ razem ze mną przyszły dwie moje bliskie koleżanki. Dlatego też wiedziałam, że w razie, czego będę miała, na kogo liczyć…ale tego " w razie czego" na razie nie ma, bo dziewczyny z zespołu nie dają mi powodów, abym mogła myśleć, że coś jest nie tak…Ja zawsze sobie żartuję, że rozgrywającą to każda powinna lubić…bo to przecież ja rozdzielam piłki na boisku. A na współpracę ze sztabem szkoleniowym i władzami klubu nie mam, co narzekać.

Jesteś pierwsza rozgrywającą Sokoła. Od dyspozycji Twojej w meczu zależy wynik zespołu. Jak czujesz się z taka odpowiedzialnością?

Na pewno odpowiedzialność jest spora, ale ja lubię wyzwania…Ja jestem typem zawodniczki, która nie lubi czuć żadnej presji, dlatego są i plusy tego, że jestem jedna. Wiem, że pomimo popełnionego błędu nikt na mnie nie będzie czekał z tabliczką na zmianę. Mogę bezstresowo pozwolić sobie na kolejne zagranie i robię to odważnie, bo mam świadomość, że mój błąd nie sprawi, że usiądę na ławce…A często jest tak, że zawodniczka boi się zaryzykować, bo obawia się konsekwencji…a ta obawa powoduje moim zdaniem jeszcze większy paraliż…

Jesteś w dobrej formie i atakujące mogą na Tobie polegać. W Dąbrowie Górniczej byłaś pierwsza rozgrywającą, ale w zasadzie nie grałaś. Jak uważasz, czym to było spowodowane?

Generalnie też do końca nie dowiedziałam się, czym to było spowodowane…Powiem szczerze, że w Dąbrowie były tak naprawdę dwie rozgrywające, które powinny grać. Trener miał nie lada problem z nami. Atut dwóch równorzędnych rozgrywających nagle stał się wielkim problemem. Często było tak, że po dobrym meczu kolejny spędziłam na ławce, tak na prawdę nie wiedząc, czemu i bardzo mnie to bolało…Po jakimś czasie okazało się, że ja jestem tą zawodniczką, która w każdym momencie meczu wejdzie z ławki i pociągnie…i często tak byłam testowana. Dzięki temu, dziś jestem bogatsza o nowe doświadczenia…

Z Politechniki Częstochowskiej przeszłaś do MMKSU. Po roku gry tam zdecydowałaś się na kolejna zmianę barw i tym samym zawitałaś do Chorzowa. Czym spowodowana była decyzja o zmianie klubu i czym kierujesz się zmieniając otoczenie?

Po roku spędzonym w MMKS-ie miałam mały niedosyt, powiedzmy sobie, wprost, że nie był to mój udany sezon pod wieloma względami. Potrzebowałam zmiany i bardzo długo się zastanawiałam nad wyborem. Propozycji było kilka, dwie z nich okazały się kuszące, ale ostatecznie wybrałam Chorzów z dwóch względów. Po pierwsze możliwość kontynuacji nauki w Częstochowie i to właśnie studia okazały się takim moim priorytetem, a po drugie fakt, iż przyszły tu moje dwie koleżanki, z którymi współpraca na boisku i poza nim układa mi się bardzo dobrze. Patrząc teraz przez pryzmat czasu, nie żałuję swojej decyzji.

Jak oceniasz przygotowania Sokoła do sezonu i jakie szanse wedle Ciebie ma zespół w tym sezonie?

Okres przygotowawczy przepracowałyśmy naprawdę solidnie. Wylało się z nas dużo potu, dziewczyny są naprawdę pracowite i niezmiernie ambitne…i to cieszy. A o prognozach apropo naszego miejsca w tabeli wolałabym nie mówić, ponieważ lepiej jest mile zaskoczyć i niż później się rozczarować. Według wielu opinii nie jesteśmy faworytem tej ligi, ale ja myślę, że to i dobrze, bo nie ciąży na nas żadna presja: my nic nie musimy, my tylko możemy i uważam, że z takim podejściem gra się o wiele lepiej, bardziej komfortowo psychicznie…

W sobotę mecz z Piastem w Szczecinie. Jak oceniasz Wasze szanse w meczu z tym trudnym przeciwnikiem?

Niewątpliwie to będzie ciężkie spotkanie. Piast jest głównym pretendentem do awansu, ale niejednokrotnie udowodniłyśmy, że stać nas na dobrą grę i jestem przekonana, że jeśli nie przegramy spotkania już w szatni to na boisku będzie wszystko pod kontrolą. Na pewno będziemy chciały, a jak będzie czas pokaże…

W następny weekend z kolei pojedynek z MMKS-em Dąbrowa Górnicza, z którym wygrałyście w pucharze Polski. Takie mecze wzbudzają zapewne jakieś większe emocje. Będziesz przecież ponownie grała przeciw koleżankom, z którymi jeszcze kilka miesięcy temu występowałaś po jednej stronie siatki. Jakie są gra takie mecze?

Oj rzeczywiście takim meczom towarzyszą dość duże skoki adrenaliny. Będzie to mecz, w którym na pewno będę chciała po raz kolejny "coś" udowodnić… Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać emocje na wodzy, bo w sporcie nie ma ponoć sentymentów. Zawsze mnie uczono, że po drugiej stronie siatki stoi wróg, nawet, jeśli poza boiskiem będzie to mój najlepszy przyjaciel.

Zapewne jako zawodniczka, kibic obserwujesz Mistrzostwa Świata Siatkarek w Japonii. Jako fachowiec jak oceniasz grę naszej rozgrywającej Izy Bełcik?

Tak to prawda staram się śledzić mecze i podglądać te najlepsze. Co prawda Iza nie jest rozgrywającą, która jakoś wybitnie mi się podoba, ale doceniam jej grę i cieszy mnie to, że polska rozgrywająca stoi wysoko w rankingu mistrzostw.

Podczas ostatnich meczów Ligi Światowej można było Cię zobaczyć jak kibicowałaś polskim siatkarzom, którzy również niedługo rozpoczną zmagania o Mistrzostwo Świata. Jak oceniasz ich szanse?

Rzeczywiście kibicowałam, bo szczerze mówiąc męska siatkówka jest fajniejsza dla oka i z wielką frajdą ją oglądam. Odnośnie szans naszych panów to dużo słyszałam o warsztacie trenerskim Raula Lozano i bardzo mi się jego praca podoba. Polscy siatkarze to utalentowani gracze, o dość dużych możliwościach. Myślę, że spokojnie mogą znaleźć się w czołówce, jeśli tylko w to uwierzą i ja osobiście będę trzymać za to kciuki.

Powróćmy na chorzowskie podwórko. Kibice Sokoła zapewne chcieliby się nieco więcej dowiedzieć o swojej nowej rozgrywającej…

No tak, czyli czas na drugą stronę medalu-moje życie prywatne…Nie będę oryginalna jak powiem, że nie lubię mówić o sobie. No, ale troszkę mogę zdradzić. Pochodzę z Rawy Mazowieckiej i tam stawiałam swoje pierwsze kroki na parkiecie. Bardzo dużo zawdzięczam ludziom, z którymi tam pracowałam, a w szczególności mojemu tacie. Na co dzień uczę się w Częstochowie i powiem szczerze, że dla sportowca studia to nie lada wyzwanie. Jeśli chodzi o moje wady, zalety…to jak każdy człowiek często się mylę, ale umiem się przyznać do błędu. No i jestem troszkę zakręcona o tym wiedzą najlepiej ludzie z mojego otoczenia…zawsze jest dużo śmiechu. I na koniec tak nieskromnie mówiąc uważam, że jestem dobrym przyjacielem.

Mieszkasz z dala od swojego domu rodzinnego. Co robisz, gdy nie ma treningów lub, gdy wracasz z meczów? Jak spędzasz swój wolny czas?

To fakt, że rodzinny dom mam daleko, ale na szczęście są przyjaciele, znajomi i ludzie, z którymi się nie nudzę. Moje życie jest naprawdę kolorowe i każdy swój wolny czas staram się pożytecznie wykorzystać. Tylko czasami jak dopadnie mnie kobieca chandra to…śpię.

Czy znalazłaś w Chorzowie jakieś ciekawe miejsce poza domem gdzie wypoczywasz, relaksujesz się?

Choć mieszkam w Chorzowie od 3 miesięcy to tak naprawdę nie poznałam wiele szczególnych dla mnie miejsc…to chyba się nazywa brak czasu

Gdyby w przyszłości padła decyzja o pozostawieniu siatkówki i zajęciu się czymś i innym, co by to było?

Liczę się z tym, że taką decyzję będę musiała kiedyś podjąć, przecież nic nie trwa wiecznie i wieku się nie oszuka, przynajmniej w sporcie. Na dzień dzisiejszy nie potrafię tego sprecyzować. Zawsze ciągnęło mnie do liczb, więc może zajmę się liczeniem "czegoś" najlepiej kasy

Masz jakieś szczególne marzenia, które chciałbyś zrealizować w swoim życiu?

Oj chyba każdy z nas ma te "szczególne", ale o tym się nie mówi głośno, ponoć to przynosi pecha, ale jak już uda mi się je zrealizować obiecuję, że się pochwalę.

Czego można życzyć Weronice Kaczmarek

Więc po raz kolejny nie będę oryginalna jak powiem, że zdrowia. A jeśli ono będzie to będzie i praca a wraz z nią zapewne sukcesy…

Zatem Tego Ci życzę w imieniu swoim jak i kibiców siatkówki z Chorzowa i Dąbrowy. I dziękuję za rozmowę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved