Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Mistrzowie siatki w TV

Mistrzowie siatki w TV

Tomasz Wójtowicz i Wojciech Drzyga - niegdyś gwiazdy siatkarskie, teraz komentatorzy światowych turniejów. Kiedyś pod siatką teraz błyszczą przy mikrofonie. W jaki sposób sportowe gwiazdy robią karierę w TV?

Rok 1983, mistrzostwa Europy siatkarzy w Berlinie. Kolejny mecz Polaków, którzy zdobędą srebrny medal, pokazuje Telewizja Polska. – Doskonałe przyjęcie, znakomite rozegranie Drzyzgi, atak Wójtowicza. Jest kolejny punkt dla Polski – krzyczy komentator.

Rok 2006. Mistrzostwa świata siatkarzy i siatkarek w Japonii. Kolejne mecze polskich reprezentacji, które też mają apetyt na medal, pokazuje telewizja Polsat. – Z Sapporo witają państwa Wojciech Drzyzga i Tomasz Wójtowicz. Zapraszamy na wielkie emocje.



Zdaniem szefów redakcji sportowych polskich telewizji niemiecki trend zapraszania do komentowania imprez byłych sportowców musiał dotrzeć nad Wisłę. Właściwie nie ma już transmisji, przy okazji której nie wystąpiłaby gwiazda piłki nożnej, siatkówki czy koszykówki. Rzadko jednak udaje się zrobić ze sportowca fachowca samodzielnego dziennikarza. Spróbowali w Polsacie.

53-letni Tomasz Wójtowicz to jedna z największych gwiazd w historii polskiego sportu. Zdobywca olimpijskiego złota, mistrzostwa świata, licznych tytułów klubowych w Polsce i we Włoszech. Niewiele brakowało, by w plebiscycie organizowanym przez FIVB został siatkarzem stulecia. Zaledwie kilkoma głosami wyprzedził go Amerykanin Karch Kiraly. W 2002 roku jako pierwszy Polak trafił do siatkarskiej Galerii Sław. A od czerwca 2005 jest także dziennikarzem telewizyjnym Polsatu.

Pięć lat młodszy od Wójtowicza Wojciech Drzyzga zdaniem legendarnego Huberta Wagnera, trenera złotej reprezentacji z lat 70-tych, urodził się w bardzo złym czasie. Albo za wcześnie, albo za późno. Za późno na wielkie sukcesy, bo nikt nie był w stanie dorównać drużynie, która w Montrealu zdobyła mistrzostwo Olimpijskie, za wcześnie, by trafić do sowicie opłacanego siatkarskiego show-biznesu. Drzyzga miał powetować sobie te straty jako trener, ale stał się dziennikarzem telewizyjnym. I to „poza wszelką konkurencją” jak dodają w środowisku. W Polsacie od trzech lat.

Tomasz Wójtowicz i Wojciech Drzyzga będą największymi gwiazdami rozpoczętych w Japonii mistrzostw świata w siatkówce. Ta największa poza igrzyskami olimpijskimi impreza siatkarska potrwa blisko miesiąc. Najpierw w Tokio, Sapporo, Kobe i Nagoi o medale walczyć będą kobiety, w połowie listopada w Saitamie, Fukuoce, Nagano i Sendai rywalizację rozpoczną panowie. Wszystkie mecze pokaże Polsat Sport i Polsat Sport Extra. Spotkania z udziałem polskich reprezentacji można zobaczyć także w Polsacie ogólnodostępnym. – Wójtowicz i Drzyzga zostali włączeni do zespołu, który będzie w Japonii od pierwszego do ostatniego dnia mistrzostw – opowiada Marian Kmita, szef sportu w Polsacie. – Oni z ekspertów zrobili się już dziennikarzami pełną gębą. Nie waham się powiedzieć, że mamy najlepszych siatkarskich komentatorów w Polsce.

Drzyzga rozpoczął współpracę z Polsatem kilka lat temu. Kmita: – Po śmierci Huberta Wagnera szukaliśmy kogoś, kto spojrzałby na mecz z innej strony. Usłyszałem kiedyś Wojtka w innej stacji i pomyślałem, że to jest to. Jako były rozgrywający, mózg drużyny, jest w stanie dostrzec coś, czego inni nie widzą. A do tego z łatwością o tym opowiada, nie zawaha się skrytykować, bo wie, co jest grane.

Z Drzyzgą był jednak kłopot, bo to nie tylko były siatkarz i komentator, ale także trener. Kiedy przed rokiem zaproszono go do pracy w kolejnym polskim klubie, Polsat zaczął rozglądać się za jego następcą. I znalazł Wójtowicza, który po jednym z meczów reprezentacji Polski w towarzyskiej rozmowie opowiadał o tym, co widział na boisku. – To było to – dodaje Kmita. – Tomek w przeciwieństwie do Wojtka, ojcowsko podchodzi do błędów popełnionych przez siatkarzy. Nie gani, ale próbuje znaleźć wytłumaczenie dla złego zagrania.

Dla Polsatu niebagatelne znaczenie ma przeszłość Wójtowicza – To Boniek polskiej siatkówki – opowiadają szefowie stacji. – Gdziekolwiek się pojawi, wszyscy kłaniają mu się w pas, przesyłają pozdrowienia, proszą o chwilę rozmowy. Jego nazwisko otwiera wszystkie drzwi, a my na tym korzystamy, bo jesteśmy w stanie zaprosić do studia najsłynniejszych ludzi siatkówki.

Każda wielka impreza sportowa w telewizji to kopalnia lapsusów komentatorskich wykorzystywanych później przez internautów. Drzyzga i Wójtowicz nie pamiętają swoich wpadek, ale liczą się z tym, że w godzinnych transmisjach przekręcą czasem jakieś nazwisko, powiedzą coś niedorzecznego.

Tym, którzy siedzą przed telewizorem z piwem w ręku i rzucają w stronę komentatorów: „Co ten baran gada”, Drzyzga proponuje: – Niech sami spróbują zaciekawić kogoś blisko dwugodzinnym komentarzem. Jestem pewien, że po takim doświadczeniu każdy z szacunkiem podejdzie do naszej pracy. A Wójtowicz dodaje: – Wiele potu wylałem na boisku i nie waham się stwierdzić, że dwugodzinna transmisja wyczerpuje człowieka fizycznie w podobny sposób.

autorem tekstu jest Przemysław Iwańczyk – Gazeta Wyborcza

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, mistrzostwa świata

Więcej artykułów z dnia :
2006-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved