Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Konrad Małecki: Liczymy na dobrą grę

Konrad Małecki: Liczymy na dobrą grę

Jednym z nowych siatkarzy, którzy w przerwie międzysezonowej zasilili Mostostal-Azoty, jest Konrad Małecki. Zapraszamy do prześledzenia krótkiej historii kariery zahaczającej o Ozorków, Szczecin, Radom, Warszawę i Kędzierzyn...

Jacek Żuk: – Proszę przedstawić naszym czytelnikom w kilku słowach początki i przebieg pańskiej kariery sportowej. Jak trafił Pan do siatkówki?

Konrad Małecki:Swoją przygodę ze sportem zaczynałem w Ozorkowie, małym mieście podobnym do Kędzierzyna. W klubie były sekcje piłki nożnej i siatkówki. Od najmłodszych lat interesowałem się sportem. Początkowo chodziłem równolegle na zajęcia obu sekcji. Z racji słusznego wzrostu postawiłem na siatkówkę i teraz nie żałuję tej decyzji. Kariera potoczyła się bardzo szybko. Mieliśmy niezły zespół. Co prawda Bzura Ozorków nigdy nie była potentatem siatkówki, ale my, jako juniorzy walczyliśmy zawsze w finałach mistrzostw Polski. Tam zostałem zauważony. Później trafiłem do Szczecina, grałem jeden rok w Radomiu, następnie w Warszawie, a teraz jestem tu – w Mostostalu.



Po okresie kłopotów zdrowotnych trafił Pan do Politechniki, razem z tym klubem wywalczył awans do PLS-u, a w ubiegłym sezonie wraz z kolegami zajął piątą lokatę w Polsce. Skąd decyzja o zmianie klubu?

W Politechnice nie mogłem dojść do porozumienia z działaczami odnośnie wysokości kontraktu, a tutaj, w Mostostalu szybko dostałem konkretną ofertę. Poza tym zadecydowały perspektywy, które tu się rysują. Mostostal w najbliższym czasie ma szansę znów walczyć o najwyższe cele. Politechnika w aktualnym składzie może też dawała takie gwarancje, ale w Kędzierzynie budowany jest naprawdę interesujący i perspektywiczny zespół, który będzie się rozwijał. Chciałem też zmienić otoczenie. Tych czterech lat spędzonych w Warszawie nie wspominam tak, jakbym chciał. Był fajny zespół, były sukcesy, że wspomnę awans do PLS-u czy piąte miejsce w ubiegłym sezonie, ale w klubie różnie bywało. W Mostostalu natomiast organizacja zawsze była na najwyższym poziomie, a ponadto, tak jak już mówiłem, rysuje się realna szansa na powrót do czołówki.

Proszę powiedzieć, czy przyjmując ofertę Politechniki po kontuzji, kiedy zespół z Warszawy grał jeszcze w serii B, liczył Pan na to, że zaistnieje jako zawodnik w PLS-ie?

Tak, wierzyłem. Moim problemem było tylko zdrowie. Nie miałem wątpliwości, że potrafię grać w siatkówkę. Kiedy się wyleczyłem, poszedłem do Politechniki Tam razem z kolegami wywalczyliśmy awans do PLS-u, utrzymaliśmy się, mimo że nikt nam nie dawał większych szans, zdobyliśmy w ubiegłym sezonie piątą lokatę. Trenując, cały czas wierzyłem, że, jeśli tylko będę mógł grać, ktoś mnie zauważy.

Przyjmujący się na ogół się uzupełniają. W latach świetności Mostostalu w zespole grał znakomity w ataku Sebastian Świderski i świetny w przyjęciu Rafał Musielak. Jaką rolę widzi Pan dla siebie w parze z Eugenem Bakumovskim?

Myślę, że jest to pytanie do trenera, który może ocenić moje dobre i słabsze strony. W tym sezonie mamy w Kędzierzynie łącznie z Marcinem Mierzejewskim czterech nowych ludzi na przyjęciu, a ten element jest najtrudniejszy do wytrenowania. Trzeba czasu, aby przyjmujący poznali się w grze i nabrali do siebie zaufania. Myślę jednak, że zarówno Kuba Jarosz, Eugen Bakomovski i ja mamy pozytywne walory i na przyjęciu, i na ataku, dlatego z czasem będziemy się uzupełniać.

Jak się Pan czuje w Mostostalu, który obecnie jest mieszaniną młodości i doświadczenia?

Bardzo dobrze, choć na razie gramy o przysłowiową pietruszkę. Kiedy dojdzie do walki o ligowe punkty, z pewnością boisko zweryfikuje naszą postawę. Na razie atmosfera jest dobra. Jeśli będziemy zmierzać w tym kierunku i nic się między nami nie popsuje, to będzie dużo lepiej niż w ubiegłym roku, kiedy to na słabą postawę zespołu niemały wpływ, jak słyszałem, miała właśnie atmosfera.

Zarząd nie postawił Wam w tym roku konkretnego celu, ale miejsce poniżej piątego byłoby porażką. Na co liczą zawodnicy i trenerzy?

My liczymy na dobrą grę. Jeśli będziemy dobrze grali, wyniki przyjdą same. Mostostal jest młodym i nowym zespołem i dlatego trudno stawiać mu już w tym roku wygórowane cele, chociaż z drugiej strony, jeśli gra będzie nam się układała, to dlaczego nie mierzyć wysoko?

Zadomowił się już Pan w Kędzierzynie?

Tak. Niedawno wprowadziłem się do nowo wyremontowanego mieszkania, a niedługo przyjadą do mnie żona i córeczka, które będą mnie wspierać, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

Co robi Konrad Małecki poza sportem, gdy ma chwilę wolnego czasu?

Obecnie w chwilach wolnych najwięcej czasu poświęcam mojej córce. Wspólne zabawy i obserwacja, jak poznaje świat, wypełniają mi wiele wolnych chwil. Poza tym komputer: Internet, a czasami gry komputerowe stanowią taką odskocznię od codziennych zajęć, treningu i stresu związanego z uprawianiem sportu wyczynowego.

Dziękuję za rozmowę.


Wywiad przeprowadzony przez Jacka Żuka z Konradem Małeckim, zamieszczono dzięki uprzejmości i za zgodą serwisu internetowego www.mosto.pl.

źródło: mosto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved