Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Siatkarki z Białegostoku przed Pucharem Polski

Siatkarki z Białegostoku przed Pucharem Polski

Liga Siatkówki Kobiet, w której po raz pierwszy wystąpi zespół z Białegostoku, rusza dopiero w grudniu. Ale już w ten weekend drużyna o coraz dłuższej nazwie - Pronar Zeto Astwa AZS - zainauguruje grę w rozgrywkach Pucharu Polski.

Ten tydzień znowu jest bardzo pracowity dla działaczy białostockiej ekipy. Znacznie wcześniej wykupili miejsce w LSK, później stopniowo zatrudnili aż dziewięć nowych zawodniczek. Najwyższy czas, by potwierdzić je do gry. Wczoraj w Polskim Związku Piłki Siatkowej brakowało jeszcze papierów umożliwiających to w przypadku: Białorusinek – Olgi Palczewskiej i Aleny Hendzel, Magdaleny Saad, Dominiki Koczorowskiej, Kingi Baran, a nawet Katarzyny Kalinowskiej, która grała już przecież w Pronarze Zeto.

Zaakceptowaliśmy ostatnią propozycję Stali Mielec i znowu wypożyczamy Kalinowską – tłumaczy Wojciech Piotrowski, menedżer siatkarek. – Mamy już certyfikaty zawodnicze Białorusinek, wyrabiam im tylko w naszym okręgowym związku legitymacje i też jest po sprawie. Z Saad wszystko jest załatwione, Dalin Myślenice musi jedynie wysłać potwierdzenie wyrejestrowania. W przypadku Baran był moment zawahania, czy powinna z nami zostać, ale jest już porozumienie w sprawie jej wypożyczenia – wymienia Piotrowski.



Największy kłopot jest z potwierdzeniem do gry Koczorowskiej. Zgodnie z przepisami PZPS, AZS AWF Poznań, mimo że zawodniczce skończyła się umowa, w tym przypadku może żądać ekwiwalentu za wyszkolenie. I to pokaźnego, bo wynoszącego aż 50 tys. zł. Sprawa ciągnie się od miesięcy. Białostoczanie najpierw zaproponowali 20 tys. Następnie, powołując się na tzw. prawo Bosmana (które przewróciło do góry nogami transfery w piłce nożnej), próbowali zakwestionować przepisy PZPS. Wydział dyscypliny odrzucił ich argumentację, lecz działacze Pronaru Zeto Astwy odwołali się. Sąd odwoławczy w tej sprawie ma się dopiero zebrać, ale wczoraj nastąpił przełom. Menedżer siatkarek z Poznania telefonicznie dowiedział się, że białostoczanie zapłacą 50 tys. zł.

Nasz zarząd podjął taką decyzję – potwierdza Piotrowski.

Czekamy więc na potwierdzenie przelewu i wtedy najszybciej, jak się da, wyślemy papiery potrzebne do tego, by Dominika mogła zagrać już w sobotę jako białostocka zawodniczka – powiedział nam Marek Bykowski z AZS-u AWF-u Poznań.

Mam nadzieję, że do piątku wszystko uda się faksami załatwić – mówi Piotrowski, a Andżelika Miś z PZPS przyznaje, że w przypadku Pucharu Polski nie będzie robić żadnych kłopotów z potwierdzaniem siatkarek: – Jeśli tylko dojdą faksem odpowiednie papiery, nie ma problemu.

Pertraktacje muszą potrwać – przekonuje Wojciech Piotrowski. – Z jednej strony każdy chce wziąć jak najwięcej pieniędzy, a z drugiej, ten co ma wydać, zamierza zapłacić jak najmniej. To standard i nie ma najmniejszych powodów do paniki.

Jeśli wszyscy dotrzymają słowa, a faksy się nie zagrzeją, wśród białostoczanek z najlepszych zawodniczek w weekend zabraknie tylko Sylwii Pyci, która przygotowuje się z kadrą do mistrzostw świata. Ponadto kontuzjowana jest Karolina Mróz.

Turnieje Pucharu Polski, które będą teraz rozgrywane co weekend, a w każdym białostoczanki rozegrają trzy mecze, spadły trenerowi Czesławowi Tobolskiemu jak gwiazdka z nieba. Dotychczas możliwości zgrywania jego zespołu były znacznie ograniczone. Ale w sobotę do drużyny dołączyła wreszcie Marta Pluta – po tym, jak nie znalazła miejsca w ścisłej kadrze na mistrzostwa. Po dwóch tygodniach przerwy z powodu kontuzji treningi wznowiła we wtorek Saad i trener od razu zamierza na nią postawić. Do dyspozycji jest także Elżbieta Skowrońska (do niedawna Nykiel), która z powodów osobistych nie wzięła udziału w ostatnich sparingach ze Stalą Mielec.

Nie możemy traktować Pucharu Polski wyłącznie jako okazji do zgrania zespołu – broni się Tobolski. – Faktycznie jednak nie graliśmy dotychczas za dużo, znacznie mniej niż planowałem. Będziemy starali się wypaść jak najlepiej, ale też wypracować odpowiednią taktykę. Cały czas budujemy zespół, mamy wiele zawodniczek z różnych klubów. Postaramy się nawiązać walkę. Jeżeli zdążymy potwierdzić Koczorowską, będziemy mieli niemal optymalny skład.

W Pucharze Polski bierze udział dziesięć zespołów z LSK, które zostały podzielone na trzy grupy. Najliczniejszą stanowią: Pronar Zeto Astwa, wicemistrz kraju – Nafta Gaz Piła, czwarta ekipa poprzedniego sezonu – Centrostal Pałac Bydgoszcz i beniaminek z Gdańska. Od najbliższego weekendu co tydzień każda z ekip zorganizuje u siebie turniej, w którym zmierzą się ze sobą wszystkie zespoły. Pierwszy zaczyna się w sobotę w Gdańsku, następny odbędzie się na hali Akademii Medycznej w Białymstoku. Do dalszej rywalizacji przystąpią na pewno dwie pierwsze drużyny z każdej z grup oraz dwie kolejne z najlepszym bilansem z miejsc trzecich. Dopiero w kwietniu, po zakończeniu rundy zasadniczej LSK, osiem ekip zostanie połączonych w pary, które rozpoczną fazę finałową pucharu.

Białostoczanki w swojej grupie, przynajmniej kadrowo, nie stoją na straconej pozycji. Największym mankamentem w ich przypadku jest brak zgrania.

Takie zespoły, jak Nafta czy Pałac, mają od dawna wyrobioną markę zawodniczek i odpowiednią siłę – ocenia trener Czesław Tobolski. – Ale nie zakładamy, że jesteśmy słabsi. Z każdym chcemy walczyć, to jest pewne.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved