Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Paweł Papke: Scenariusz w Częstochowie mógł być gorszy

Paweł Papke: Scenariusz w Częstochowie mógł być gorszy

- To bardzo sympatyczne uczucie zwyciężyć, kiedy wszyscy skazują Cię na porażkę. Szczerze mówiąc, to sami byliśmy trochę zaskoczeni wygranym meczem w Częstochowie, podobnie jak gospodarze - mówi Paweł Papke, atakujący PZU AZS Olsztyn.

Siatkarze PZU AZS, którzy w Pucharze Polski grają bez swoich kadrowiczów: Pawła Zagumnego, Wojciecha Grzyba, Michała Bąkiewicza, Marcina Możdżonka, Richarda Lambourna oraz kontuzjowanych Pawła Kucińskiego i Marcina Lubiejewskiego – przed wyjazdem na dwumecz do Częstochowy skazywani byli na porażkę.

Podopieczni Ireneusza Mazura udowodnili jednak, że mimo braku swoich asów, nie są chłopcami do bicia – odnosząc sensacyjne zwycięstwo 3:1 w pierwszym pojedynku. Sensacyjne, bowiem w składzie gospodarzy z najlepszych zabrakło jedynie odpoczywającego Piotra Gacka. W drugim meczu poirytowani gospodarze nie pozostawili już złudzeń, pewnie wygrywając 3:0.



Michał Koronowski: Wyniku z Częstochowy należy Wam gratulować, czy liczyliście na jeszcze więcej?

Paweł Papke: Raczej można gratulować (uśmiech), bo spodziewaliśmy się dużo gorszego scenariusza. Ale jak mogło być inaczej, kiedy do Częstochowy jechaliśmy bez pięciu podstawowych siatkarzy.

W pierwszym pojedynku, kiedy wszyscy skazywali Was na porażkę, to jednak Wy byliście górą? Mieliście swój dzień czy konkretny sposób na gospodarzy?

Wcale tak gładko nie wygraliśmy tego spotkania, bo w drugim secie dopisało nam sporo szczęścia. Rzeczywiście to był dobry dla nas wszystkich dzień, a nawet juniorowi Tomaszowi Stańczukowi wychodziły ciekawe ataki na środku siatki. Duże znaczenie miała również nasza silna zagrywka i taktyczne przygotowanie. Włożyliśmy wiele wysiłku, by przygotować odpowiednio blok i przyjęcie serwów, ale jak widać, opłaciło się.

Jakie to uczucie pokonać murowanego faworyta?

Bardzo sympatyczne (uśmiech). Szczerze mówiąc, to sami byliśmy trochę tym faktem zaskoczeni, podobnie jak częstochowianie.

Na każdym meczu widać, że udziela Pan wielu wskazówek juniorom, którzy trochę z przymusu grają w pierwszym składzie…

Największym problemem tych młodych chłopaków [środkowy Tomasz Stańczuk, libero Artur Jacyszyn – red.] jest trema. Dlatego bardziej doświadczeni zawodnicy robią wszystko, by ich nie dopadła. Mówimy im, by nie próbowali grać skomplikowanej siatkówki, tylko jak najprostszą. Emocje często jednak biorą górę, ale podobnie jest też u mnie (uśmiech).

W drugim spotkaniu gra PZU AZS nie wyglądała już tak kolorowo. Co się zmieniło przez dobę?

Częstochowa wyciągnęła wnioski, poprawiła przyjęcie, a przede wszystkim miała świeżych zawodników na zmianę. Ja nie narzekam, bo jestem zdrowy i siłę do gry mam. Zresztą atakujący Marcin Lubiejewski, z którym przed sezonem planowaliśmy grać mecze na zmianę – jeden on, kolejny ja – jeszcze dochodzi do siebie po urazie. Dla mnie Polska Liga Siatkówki mogłaby się zacząć nawet zaraz.

Dwumecz w Częstochowie to była dla Was nie tylko konfrontacja z najsilniejszym przeciwnikiem w grupie II Pucharu Polski, ale również okazja do podpatrzenia konkurenta do tytułu mistrzowskiego…

Śmiało mogę powiedzieć, że AZS Częstochowa dokonała bardzo dobrych transferów: na przyjęciu Amerykanin Riley Salmon, na środku Robert Szerbaniuk, a na rozegraniu Andrzej Stelmach. Załatali wszystkie swoje dziury z poprzedniego sezonu i są bardzo groźnym dla nas rywalem w walce o złoto mistrzostw Polski.

z Pawłem Papke rozmawiał Michał Koronowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved