Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kto poprowadzi siatkarzy Wkręt-Metu?

Kto poprowadzi siatkarzy Wkręt-Metu?

W szeregach częstochowskiego AZS-u jest dwóch rozgrywających o zupełnie różnych cechach. Który z nich będzie tym pierwszym?

Śledząc towarzyskie mecze przed sezonem, jakie rozgrywał Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa, można było odnieść wrażenie, że trener Harry Brokking stawia na Andrzeja Stelmacha. Po wpadce częstochowian w pierwszym meczu Pucharu Polski z PZU AZS-em Olsztyn zastąpił go jednak Paweł Woicki i poprowadził zespół do efektownej wygranej. Trudno oczywiście wyciągać z tego zbyt daleko idące wnioski – w piątek słabo zagrał cały AZS, w rewanżu drużyna była już zmobilizowana, lepiej przyjmowała zagrywkę (na libero grał Riley Salmon, a nie jak w piątkowym meczu Michał Żuk), Woicki rozgrywając, miał łatwiejsze zadanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że zanosi się na rywalizację o miejsce w zespole. Będzie ona tym ciekawsza, że Stalmacha i Woickiego dzieli właściwie wszystko. Pierwszy zbliża się (34 lata) do końca swojej bogatej kariery, drugi to już inne pokolenie – jest młodszy od Stelmacha o 11 lat. Przepaść dzieli ich także, jeśli chodzi o warunki fizyczne. Stelmach ma 2 m wzrostu i umiej je wykorzystać w bloku. Woicki jest niższy aż o 18 cm i mimo że stara się to nadrobić ambicją i skocznością, jest to jego bolączka. Różnica wzrostu jest za to korzystna dla mniejszego z dwójki w przypadku akcji obronnych. Woicki potrafi podbijać piłki niczym najlepszy libero.

To jeszcze nie wszystkie różnice między obu rozgrywającymi. Starszy z nich gra siatkówkę ułożoną, bardziej przewidywalną, młodszy jest bardziej widowiskowy, nieobliczalny, potrafi zaskoczyć rywali niekonwencjonalnymi akcjami.



Stelmach ma za sobą lata gry w reprezentacji, lidze włoskiej i polskiej, gdzie zdobywał mistrzostwo kraju nie tylko z AZS-em, ale w dwóch ostatnich latach także ze Skrą Bełchatów. W ostatnim sezonie Stelmach przegrał jednak rywalizację w Bełchatowie z Maciejem Dobrowolskim. W najważniejszych fragmentach meczów Ligi Mistrzów i Polskiej Ligi Siatkówki musiał zasiąść na ławce rezerwowych. Ale i Woicki, po bardzo udanym sezonie 2004/2005, w ostatnich rozgrywkach już tak nie błyszczał. Być może przeszkadzała mu kontuzja, może i fakt, że rywale zaczęli „odczytywać” sposób rozgrywania piłki przez „Małego”.

Niewątpliwie kibice AZS-u z zainteresowaniem obserwować będą sportową rywalizację obu rozgrywających. Ciekawe także, czy trener Brokking zdecydowanie będzie stawiał na jednego z nich, w myśl popularnej teorii, że na tej pozycji powinno się dokonać wyboru i trzymać się go konsekwentnie (tak w pewnym momencie uczynił Raul Lozano, stawiając w kadrze na Pawła Zagumnego), czy zdecyduje się na ciągłą rotację w zależności od tzw. formy dnia czy potrzeby chwili.

To są zupełnie inni zawodnicy i zupełnie odmienne osobowości – mówi Ireneusz Mazur, były trener Stelmacha i Woickiego. – Andrzej grał w lidze włoskiej, i to w czasach, gdy była ona bezwzględnie najlepsza na świecie. Wystąpił w finale Pucharu Konfederacji, wielokrotnie w reprezentacji Polski, ma więc bardzo duże doświadczenie. Jego potencjał jest ogromny, do tego wspomniane doświadczenie powoduje, że to skarb dla drużyny. Paweł Woicki to ciągle taki młody wilk, ale też już znacząca postać w PLS-ie. Przecież jego zespół, czyli AZS, w ostatnich latach zawsze był w czołowej czwórce. Pragnę przy okazji przypomnieć, że Paweł ma na koncie tytuł młodzieżowego mistrza świata, czyli też już grał o najwyższe stawki. Z jego strony mamy spryt i sztukę gry, uwzględniającą takie, a nie inne warunki fizyczne. U Andrzeja za to są duży spokój, precyzja i doskonałe warunki fizyczne. Jak z tego wynika to zupełnie różni rozgrywający, ale efekt końcowy na boisku może być porównywalny.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved