Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Siatkarskie zamieszanie po łódzku

Siatkarskie zamieszanie po łódzku

fot. archiwum

W zeszłym sezonie Łódź miała dwa zespoły w kobiecej pierwszej lidze – Budowlanych-Start i ŁKS. Pierwszy z nich walczył o awans do elity, drugi – bronił się przed spadkiem.

Żadnemu nie udało się zrealizować celu (choć w przypadku ŁKS samo dogranie ligi do końca było już sukcesem) i wygląda na to, że na oglądanie najlepszych ekip w kraju przyjdzie jeszcze łódzkim kibicom trochę poczekać.

 

Bo choć w rozpoczętych właśnie rozgrywkach miasto reprezentują trzy drużyny, to paradoksalnie w najlepszej sytuacji jest ta, mająca do ekstraklasy najdalej czyli Budowlani…



 

Zawodniczki Startu UKS 179 mają za zadanie utrzymać się w pierwszej, a ŁKS w II lidze. Żadna z tych ekip do krezusów nie należy. – Chęci są, ale brakuje pieniędzy. Mamy drobnych sponsorów i pomoc z urzędu miasta, lecz cały czas szukamy strategicznego partnera – potwierdza Krzysztof Świątczak , kierownik sekcji w Starcie. – Cztery zespoły w pierwszej lidze będą walczyć o awans, reszta o uchronienie się przed degradacją. Potrzebujemy trochę czasu, bo większość dziewczyn występowała do tej pory jedynie w rozgrywkach juniorskich, a różnica poziomów jest przecież olbrzymia. Liczymy jednak, że sobie poradzą, wsparte doświadczonymi: Wiktorią Sziriną, Weroniką Świątczak czy libero Olą Chojnacką.

 

Oparty na juniorkach swoich i lokalnej Szkoły Mistrzostwa Sportowego jest również drugoligowy ŁKS. Całą kadrę stanowią dziewczyny z rocznika 1988-89, dla których to debiut na tak wysokim szczeblu. – Lekko nie jest – mówi trener ŁKS Krzysztof Świta . – Ale mimo wszystko ten zespół stać na utrzymanie. A gdyby udało się pozyskać poważnego sponsora i ściągnąć kilka bardziej doświadczonych zawodniczek, to byłaby szansa powalczyć o coś więcej. Bo o takich dziewczynach jak Katarzyna Możdżeń (reprezentantka Polski w siatkówce plażowej), Marta Żmudzińska czy Dorota Chmielewska może być głośno za jakiś czas. Oby tylko w rzyszłym sezonie stąd nie uciekły. Bo na razie grają bez żadnych stypendiów a jedynie dla własnej promocji.

 

Przed sezonem zainteresowani fuzją z ŁKS byli działacze Budowlanych. Do porozumienia jednak nie doszło i ostatecznie najmocniejszy (kadrowo i organizacyjnie) z całego regionu zespół pod wodzą Jacka Pasińskiego rozpocznie zmagania od… podstaw, czyli ligi wojewódzkiej. – W zeszłym sezonie walczyłem o awans i w tym też będę walczył – mówi, ironizując nieco, szkoleniowiec, który w poprzednim sezonie opiekował się Startem.

 

Szkoda, że animozje między działaczami okazują się silniejsze od dobra siatkówki w Łodzi, które schodzi na dalszy plan – nie ukrywa żalu Pasiński. – Działacze Startu zachowali się fair, od razu stawiając sprawę jasno, że rezegnują ze współpracy. Za to włodarze ŁKS zwodzili nas do ostatniej chwili. Gdyby nie to już teraz gralibyśmy w II lidze, bo były inne kluby chętne do przekazania nam miejsca na tym szczeblu.

 

Pasiński żałuje tym bardziej, że według niego byłaby wówczas szansa szybkiego powrotu do I ligi i "widoki" na ekstraklasę. – Myślę, że prędzej czy później, środowisko jednak się zjednoczy. Dla niektórych panów, którzy myślą jeszcze innymi kategoriami, po prostu nie będzie już miejsca – podkreśla. Tymczasem śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że jego zespół pod każdym względem spełnia już teraz conajmniej drugoligowe standardy. – Z awansem nie powinniśmy mieć problemu. Wydaję mi się, że to najlepszy zespł w Łodzi na tą chwilę. A władzom klubu marzy się stworzenie sekcji, która działać będzie na tym samym poziomie organizacyjnym, jak u rugbistów (aktualni mistrzowie Polski) – mówi szkoleniowiec. – Będziemy się starali wykorzystać boom na żeńską siatkówkę, jaki ma towarzyszyć organizacji w Łodzi mistrzostw Europy…

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved