Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Skra Bełchatów po trzech meczach Ligi Mistrzów

Skra Bełchatów po trzech meczach Ligi Mistrzów

Dwa zwycięstwa i jedna porażka - to dorobek BOT Skry Bełchatów po pierwszej części rozgrywek. Na pewno dobry, choć mógł być lepszy. Trzeba jednak pamiętać, że Skra w tym sezonie jest całkiem innym zespołem od tego, który był objawieniem poprzedniej edycji LM.

Od klasowej drużyny trzeba wymagać, żeby wygrywała mecze będąc w słabszej dyspozycji – uważa Jacek Nawrocki, drugi trener bełchatowskiego zespołu. Chodzi o porażkę z Knack Ranstad Roeselare w ubiegłą środę. Ale tydzień później bełchatowianie zrehabilitowali się, pokonują lidera grupy C, i to w bardzo dobrym stylu.

Trzeba jednak pamiętać, że Skra w tym sezonie jest całkiem innym zespołem od tego, który był objawieniem poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.



Skład zmienił się prawie w połowie, jest nowy trener. Mimo to udało się odnieść dwa cenne zwycięstwa nad drużynami, które liczą się w Europie. Przecież Olympiakos Pireus od dawana zalicza się do czołówki, zaś Lewski Sofia regularnie gra w Lidze Mistrzów. O ile spotkanie z grecką drużyną było wielką niewiadomą, bo chyba nikt nie wiedział, na co naprawdę Skrę stać, to przeciwko mistrzowi Bułgarii siatkarze z Bełchatowa pokazali chwilami znakomitą grę. Potwierdziło się, że atutem bełchatowskiego zespołu jest obrona. – Będzie rewelacyjnie, jeśli utrzymamy w lidze taki poziom bloku i gry obronnej – mówi Nawrocki. W środę akcje Skry wywoływały euforię na trybunach. Tak było choćby w pierwszym secie, kiedy przy stanie 10:6 gospodarze obronili trzy ataki Bułgarów, po czym wyprowadzili kontrę, którą skończył Mariusz Wlazły.

Kolejny raz podopieczni Daniela Castellaniego zaimponowali blokiem, zdobywając w ten sposób aż 14 punktów, podczas gdy imponujący warunkami fizycznymi zawodnicy Lewskiego o cztery mniej. Najlepszy w tej klasyfikacji był Radosław Wnuk, który po raz pierwszy w tym sezonie zagrał w podstawowej szóstce. – Widać, że w zespole jest rywalizacja – cieszył się Castellani. Za to Nawrocki nie ukrywał, że był pewien bardzo dobrego występu Wnuka. – Bardzo się cieszę z tego, że Radek pokazał się z jak najlepszej strony. Mamy trzech równorzędnych środkowych – mówił. – Okazało się też, że pozostali rezerwowi dają sobie radę. Bartek Neroj potrafi zastąpić Maćka Dobrowolskiego, a Michał Chadała i Paweł Maciejewicz też dają sobie radę. Nie wiemy do końca, na co stać Dana Lewisa, który tak naprawdę nie został sprawdzony.

Gdyby Skra tydzień temu zagrała tak, jak przeciwko Lewskiemu, to teraz byłaby samodzielnym liderem. W środę bełchatowianie przede wszystkim lepiej serwowali, może niezbyt mocno, ale za to niesłychanie skutecznie. – Nie wychwalałbym naszej zagrywki pod niebiosa – studzi nastroje Nawrocki. – Cały czas nad nią pracujemy, ale poza Mariuszem Wlazłym nie mamy w składzie bombardierów. Serwis na pewno nie jest naszym atutem, ale tak układamy grę, żeby maksymalnie wykorzystać ten element.

Gra Skry opiera się na Wlazłym, który z meczu na mecz spisuje się lepiej. Przeciwko Lewskiemu atakował ze skutecznością 63 proc. Dla zawodnika z jego pozycji to znakomity wynik. – Zagrał jak atakujący najwyższej światowej klasy – stwierdził trener Nawrocki. – Muszę przyznać, że w ostatnim secie sugerowałem Maćkowi Dobrowolskiemu, żeby grał wyłącznie na Mariusza, który zawsze miał przeciwko sobie podwójny lub potrójny blok, a mimo to kończył ataki.

Spotkanie z mistrzem Bułgarii potwierdziło też, że do wielkiej formy wraca Piotr Gruszka. Pomogli mu w tym rywale, którzy omijali go zagrywką, która – jak powszechnie wiadomo – nie jest jego najsilniejszą stroną. Ale za to w ataku był znakomity (17 pkt. – średnia 65 proc.!), trzykrotnie zaś skutecznie blokował Bułgarów. Poza tym serwował dużo mocniej niż we wcześniejszych spotkania i miał jednego asa. Na pewno będzie bardzo silnym punktem drużyny.

Teraz w rozgrywkach Ligi Mistrzów nastąpi dwumiesięczna przerwa spowodowana mistrzostwami świata. Po jednej czwartej rozgrywek trudno wskazać faworyta. – Wciąż największe szanse na awans ma Macerata, ale Skra powinna bez problemów wyjść z grupy – twierdzi Martin Stojew, trener Lewskiego i reprezentacji Bułgarii. Nawrocki przestrzega przed lekceważeniem Roeselare. – Jeśli dalej będą grać tak zespołowo jak dotychczas, to będą bardzo groźni – uważa. – Przyznam, że nie sądziłem, iż grupa będzie tak wyrównana.

Krzysztof Stelmach cieszył się z tego, że ostatni mecz przed przerwą jego drużyna wygrała w dobrym stylu. – Po takim zwycięstwie lepiej się później trenuje – zapewnia.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved