Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marcin Malicki: Każda drużyna ma słabe punkty

Marcin Malicki: Każda drużyna ma słabe punkty

Dwa mecze i dwie porażki – to bilans spotkań siatkarzy J.W. Construction AZS Politechniki Warszawskiej po pierwszym weekendzie Pucharu Polski. O tych spotkaniach i nie tylko opowiada Marcin Malicki.

W stołecznej hali „Koło” gracze Krzysztofa Felczaka dwukrotnie musieli uznać wyższość zespołu Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa. W składzie drużyny ze stolicy zabrakło podstawowego atakującego – Radosława Rybaka. Marcin Malicki godnie go jednak zastąpił. Oba spotkania może zaliczyć do udanych, a zważywszy na fakt, że były to jedne z jego pierwszy występów na prawym skrzydle, śmiało można stwierdzić, że Marcin spisał się bardzo dobrze.

– Marcin, po pierwszym spotkaniu chciało się rzec: kolejny mecz z Częstochową, kolejna porażka 2:3…



Marcin Malicki: Zgadza się. Wydaje mi się, że w tym pierwszy spotkaniu toczyliśmy wyrównaną walkę, niestety przegraliśmy wygranego seta – prowadziliśmy już przecież 24:20. Wystarczyło skończyć jedną piłkę i dalej mecz mógłby potoczyć się inaczej, niż się potoczył. Trzeba przyznać, że naprawdę mamy pecha do zespołu z Częstochowy. W ważnych momentach popełniamy proste błędy i chyba tylko dlatego przegrywamy. Ekipie Wkręt-Metu sprzyjało także szczęście, bo zdarzały się momenty, że tam gdzie zaatakowaliśmy, stał któryś z zawodników, piłka go trafiała i dzięki temu dalej była w grze. Przydarzyło się tak właśnie w tym nieszczęsnym trzecim secie i musieliśmy pogodzić się z porażką…

– …Z porażką w trzeciej partii, bo jednak zdołaliście się podnieść i czwarta odsłona padła waszym łupem.

Marcin Malicki: Udało nam się, ale było naprawdę ciężko. Świadczy to jednak o tym, że Częstochowa jest do przejścia. Jak każda drużyna mają swoje słabe punkty. W końcu przełamiemy się, raz wygramy i będziemy już z nimi zawsze wygrywać (śmiech).

– W sobotni wieczór miałeś okazję zadebiutować na pozycji atakującego w meczu „o coś”. Jesteś zadowolony ze swojej gry w tamtym spotkaniu?

Marcin Malicki: Miałem kilka dobrych akcji, ale przytrafiło mi się też kilka kiksów. Był to jeden z moich pierwszych meczów na tej pozycji, a pierwszy, jak powiedziałeś, „o coś”. Dlatego uważam, że było całkiem nieźle.

– Przejdźmy teraz do podsumowania drugiego meczu. Miało być lepiej, było gorzej.

Marcin Malicki: Niedzielny mecz zagraliśmy troszeczkę słabiej niż poprzedni. Nie można zganiać porażki na fakt, że byliśmy bardziej podmęczeni, bo przeciwnik także był podmęczony. Ponownie zabrakło nam szczęścia w końcówkach. Jedna, czy dwie skończone piłki i powinniśmy spokojnie wygrać przynajmniej seta.

– Nie byłeś już tak skuteczny, jak dzień wcześniej…

Marcin Malicki: Nie skończyłem kilku piłek w ważnych, końcowych momentach. Dlatego moja gra rzeczywiście mogła być trochę słabsza niż w sobotę. Jednak widzę też dobre strony. Coraz lepiej czuję się na boisku, coraz lepiej współpracuje mi się z Pavlem Chudikiem. W kolejnych spotkaniach powinno to wyglądać ciekawiej (uśmiech).

– Która porażka boli bardziej?

Marcin Malicki: Na pewno bardziej boli porażka w pierwszym spotkaniu, bo tam toczyliśmy wyrównany bój i niewiele zabrakło, żeby wygrać. W niedzielę byliśmy trochę słabsi od drużyny z Częstochowy, a oni pokazali się z lepszej strony niż w sobotę i po prostu wygrali 3:0. Trzeba też wspomnieć, że w naszej drużynie kilku zawodników jest chorych lub przeziębionych, kilku innych narzeka na drobne urazy. To także były czynniki, które osłabiły Politechnikę w pierwszych spotkaniach tegorocznego Pucharu Polski.

– Teraz przed wami kolejny tydzień treningów, a potem kolejne mecze pucharowe, tym razem z PZU AZS Olsztyn.

Marcin Malicki: Nowy tydzień, nowe wyzwania! Jedziemy do Giżycka (tam rozgrywane będą mecze z PZU AZS Olsztyn – przyp. red.) i oczywiście będziemy walczyć o pierwsze zwycięstwo w turnieju o Puchar Polski. Myślę, że tam powinno pójść nam lepiej niż z Częstochową, bo mamy przed sobą kilka dni na zregenerowanie sił i na dalsze treningi. Chcemy przywieźć stamtąd co najmniej jedno zwycięstwo a jeśli będziemy dobrze grać, to powinniśmy wygrać dwa spotkania.

Z Marcinem Malickim rozmawiał Adrian Komorowski, www.siatkowka.azspw.pl.

źródło: inf. prasowa

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved