Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Konflikt na linii Pszczyna – Sosnowiec

Konflikt na linii Pszczyna – Sosnowiec

Złe wieści napływają z Pszczyny. Nowy nabytek klubu Karina Grząba najprawdopodobniej nie wystąpi w pierwszej rundzie rozgrywek II ligi kobiet. A wszystko za sprawą braku porozumienia włodarzy WSZiM Płomienia Sosnowiec i PLKS-u w sprawie jej wypożyczenia

Karina Grząba przez ostatnie kilka sezonów reprezentowała chorzowski Sokół. Grała tam na zasadzie wypożyczeniu z Płomienia. Tam nabrała pewności, techniki i woli walki. Po zakończeniu sezonu postanowiła zmienić środowisko. Sokół dokonał wzmocnień i raczej ciężko byłoby Karinie zagrać w Chorzowie. Padła propozycja gry w PLKS Pszczyna, klubie z którym kilka dni wcześniej związała się była rozgrywająca Sokoła Ania Kaczmar. Zawodniczka podjęła decyzje. Zaczął się obóz, później sparingi, a jeszcze później turnieje towarzyskie. W jednym z ostatnich turniejów zawodniczce odnowiła się stara kontuzja, która leczy do dziś. Jednak mimo to trener Bućko widział Karinę w składzie PLKS-u. Schody zaczęły się tuż przed ligą. Przedstawiciele obu klubów spotkali się, jednak do porozumienia nie doszło. Płomień tłumaczył swoje racje tym, iż Karina jest ich zawodniczką i po takim czasie jaki przebywała w pierwszej lidze mają prawo za jej wypożyczenie żądać wyższej kwoty niż zaproponował PLKS. Tym bardziej iż zawodniczka zamierza występować w klubie, który jest przeciwnikiem grupowym Płomienia. Natomiast przedstawiciele klubu z Pszczyny tłumaczyli swoje racje poniesionymi już kosztami przygotowania zawodniczki do sezonu (wjazdami na sparingi, obozem), a do tego doszły koszty rehabilitacji jaką przechodzi obecnie zawodniczka. Zatem kwota, która żąda sosnowiecki klub za Karinę jest dla nich nie do przyjęcia.

Trener Płomienia Piotr Augustyn twierdzi iż problem tkwi po stronie klubu z Pszczyny- PLKS dopiero we wrześniu tuż przed rozgrywkami zwrócił się do nas z prośbą o wypożyczenie. W piśmie, które do nas przysłał czytamy twardo postawione warunki wypożyczenia z kwotą, która jest nie do przyjęcia przez klub. Informacja o kosztach obozu, przygotowania i sparingu jest dla nas niezrozumiała. Przecież nikt nas nie pytał czy się zgadzamy na to. Karina bez naszej zgody brała udział w przygotowaniach i sparingach. Jedynie w przypadku udziału w jednym z turniejów zadzwonił do mnie trener Bućko. Do tego w piśmie wpisana jest to, że Karina jest kontuzjowana i przechodzi rehabilitacje. W co nie do końca wierzę. Dopóki PLKS nie będzie nas traktował jak partnera w rozmowach dopóty nie dojdziemy do porozumienia. Mam nadzieje, że już niedługo cała sprawa się wyjaśni.



A to co sądzi o całej sprawie sama zainteresowana:

Jestem zbulwersowana tym co się dzieje i jak jestem traktowana przez mój macierzysty klub jakim jest Płomień Sosnowiec. Po odejściu z Sokoła dostałam propozycję grania w zespole z Pszczyny. Miałyśmy razem z Anią Kaczmar pomóc zespołowi awansować do I ligi. Przyznam szczerze ze nie interesuje mnie gra w drugoligowym klubie, który nie ma celu bądź też nie podchodzi profesjonalnie do swoich zawodniczek. Lata mnie gonią i tym samym chciałabym jeszcze coś osiągnąć w siatkówce, np. awansować do I ligi. Zostając w Płomieniu nie miałabym takich szans nie wspominając już o sprawach finansowych. Obecnie przechodzę rehabilitację, jestem po kontuzji i niestety nie mogę grać, ale mam nadzieje ze juz niedługo się to zmieni i po okresie leczenia wrócę do gry… w Pszczynie. Przykro mi, że mój macierzysty klub, w którym zaczynałam swoją przygodę z siatkówką nie potrafi zrozumieć podstawowych zasad robiąc mi ogromną krzywdę uniemożliwiając grę w Pszczynie. Stawiając na szali kosmicznie wysoką kwotę za wypożyczenie oraz stawiając niezrozumiałe dla mnie argumenty.

Oba kluby mają swoje racje Płomień tłumacząc, że jest to ich wychowanka, chociaż największe szlify i doświadczenie zdobyła grając w Chorzowie. A PLKS bo zainwestował w nią prace szkoleniowca, obozy, sparingi. Szkoda, że włodarze klubu zapominają, o tym że na samym konflikcie cierpi sama zawodniczka, która wiele serca włożyła w przygotowanie do sezonu.

Zatem czekamy na decyzje z Sosnowca i Pszczyny. Miejmy nadzieje, że klubowi działacze wezmą pod uwagę dobro zawodniczki, a nie tylko swoje. Pamiętajmy, że siatkówka to piękny sport i po co jej obraz psuć. A samej Karinie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia jak i również powrotu na boisko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved