Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Tak zmieniał się gorzowski GTPS

Tak zmieniał się gorzowski GTPS

Gorzowska siatkówka na początku roku była na samym dnie. Ale przetrwaliśmy, bo w szalenie trudnym okresie pomocną dłoń podał siatkarzom przedsiębiorca Zenon Michałowski. Razem z przyjaciółmi ma nadzieję nadać drużynie GTPS zupełnie inną jakość.

Rok 2004. Do Gorzowa wrócił trener – legenda Waldemar Wspaniały. Autorytet dla siatkarskiego środowiska, znany każdemu, interesującemu się sportem gorzowianinowi, chciał dać impuls do działania. Sam pukał do drzwi firm działających na lokalnym rynku, bo mocno wierzył w powrót gorzowskiej siatkówki na najwyższy szczebel rozgrywek. Liczył, że wrócą piękne wspomnienia i że znów da Gorzowowi medale. Na swojej drodze napotkał jednak mur nie do przejścia.

Nic dwa razy się nie zdarza – sentencja z wiersza Wisławy Szymborskiej pasuje do tej historii idealnie. Wspaniałemu nie udało się po raz kolejny wydźwignąć gorzowskiej siatkówki z kryzysu. Wytrzymał w Gorzowie tylko rok. Nie chciał dalej się szarpać i odszedł zdegustowany. A razem z nim po Polsce rozjechali się także najlepsi gorzowscy zawodnicy.



Wojowali bez pensji

Prezes Gorzowskiego Towarzystwa Promującego Siatkówkę Paweł Górnikiewicz wciąż jednak żył nadzieją. W maju 2005 r. zaprosił sympatyków siatkówki do leśniczówki w Przyłęsku. Po burzliwej dyskusji o przyszłości tego sportu w w Gorzowie bardzo chciał wierzyć, że uczestnicy spotkania nie dadzą umrzeć dyscyplinie z tradycjami. Bo swoje poparcie dla zespołu zadeklarowało wtedy kilka firm. Jak się jednak okazało kilka miesięcy później w większości były to tylko obietnice bez pokrycia. Darczyńców nie przybywało, a jedynym żywicielem klubu było miasto. GTPS, mimo poważnych problemów finansowych i organizacyjnych, zdecydował się ruszyć do boju o ligowe punkty. Na boisku wcale nie było tak źle. Rozbici kłopotami zawodnicy na parkiecie pokazywali wielkie serce do gry. Prosili o wsparcie dla GTPS w doskonałym stylu. Potrafili wygrywać z silnymi przeciwnikami, jak Hajnówka, Świdnik, czy Bielsko-Biała. – Jedyne, co nam pozostało, to zamknąć się w swoim świecie i przeczekać ten trudny okres – to zdanie powtarzał jak mantrę trener gorzowian Andrzej Stanulewicz. I takie właśnie nastawienie pozwoliło GTPS przetrwać.

Pierwsza pomoc Michałowskiego

Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy Górnikiewicz, człowiek – orkiestra w GTPS, postanowił z początkiem tego roku odejść z klubu. Działacz, na którym opierał się cały ciężar organizacyjny, znalazł nową pracę i nie mógł poświęcać siatkówce tyle czasu, co wcześniej. Nie było pieniędzy na wodę, sędziów, wyjazdy. Zaczęło się rozważanie, czy nie wycofać gorzowian z rozgrywek. Wtedy pomocną dłoń gorzowskim siatkarzom podał biznesmen Zenon Michałowski, właściciel przedsiębiorstwa inżynieryjno-budowlanego i gorzowskiej telewizji TMG. Bezdomny GTPS (wcześniej klub nie miał nawet swojej siedziby) przeniósł się do biura firmy Michałowskiego przy ul. Fabrycznej. Prezes Górnikiewicz w styczniu mówił „Gazecie”: – Moje zasługi dla klubu są w tej chwili żadne. Obowiązki zawodowe całkowicie wykluczają mnie z działania. Właśnie pan Michałowski, w dużej mierze, wziął teraz ciężar zarządzania klubem na siebie. Bardzo chciałbym, aby zajął mój fotel prezesa. To jednak nie jest możliwe, bo biznes pochłania praktycznie cały jego czas.

Górnikiewicz, na szczęście, mocno się pomylił. Michałowski w połowie lutego ostatecznie zdecydował się wejść do zarządu klubu i pociągnął za sobą Błażeja Dziewulskiego, szefa firmy Dziewulski Inkaso, która do tej pory wspierała zespół z gorzowskiej ligi amatorskiej. Michałowski, po rezygnacji Górnikiewicza, został także prezesem GTPS. – Mocno pracujemy nad wyprowadzeniem klubu na prostą. Nie jesteśmy jednak tutaj na chwilę, a myślimy daleko, budujemy solidne podstawy. I liga to tylko przystanek do wyższych celów – mówił „Gazecie” Michałowski.

Zespół stworzony od nowa

Jak powiedział, tak też zrobił. Do końca czerwca nowe władze klubu spłaciły wszystkie zaległości wobec zawodników. Rozpoczęła się budowa składu, który w nowym sezonie ma walczyć o coś więcej, niż tylko utrzymanie. Podczas przerwy w rozgrywkach GTPS zmienił się nie do poznania. Z podstawowego składu z poprzedniego sezonu zostali tylko Daniel Mróz i Jakub Malinowski. Na stanowisku trenera Andrzeja Stanulewicza (jest teraz koordynatorem grup młodzieżowych) zastąpił Maciej Kowalczuk, były zawodnik Stilonu z najlepszych dla gorzowskiej siatkówki czasów.

Pierwszy ruch transferowy GTPS Dziewulski Inkaso Team to była prawdziwa sensacja. Z klubem z Gorzowa dogadał się bowiem wychowanek Stilonu Sebastian Świderski! Gorzowianin przez cały sezon swoją grą będzie czarował jednak kibiców we Włoszech, a GTPS być może wzmocni w najważniejszych grach fazy finałowej.

GTPS rozpoczął budowanie składu od ponad dwumetrowych siatkarzy. Do Gorzowa trafili gracze, którzy w polskiej siatkówce nie są anonimowi. Dwuletni kontrakt podpisał 25-letni Krzysztof Grzesiowski. Ten mierzący 206 cm siatkarz ostatnio występował w piątym zespole ekstraklasy AZS Politechnika Warszawa. Z gorzowskim klubem związał się także 28-letni środkowy Paweł Kupisz (204 cm), który do GTPS przeszedł z AZS Nysa. Na przejście do Gorzowa zdecydował się także środkowy Konrad Prusakowski (23 lata, 201 cm), który poprzednio grał w Jadarze Radom.

Z GTPS Dziewulski Inkaso Team związała się także trójka zawodników z Moderatora Hajnówka. O przyjmującego Macieja Wołosza biło się pół siatkarskiej Polski. Na dwa lata związał się z Gorzowem przyjmujący Grzegorz Szumielewicz, kontakt podpisał też rozgrywający Jacek Malczewski. Dodatkowo z Zielonej Góry do gorzowskiego I-ligowca na cztery lata przyszedł 20-letni rozgrywający Łukasz Klucznik, a z SMS wrócił jeden z największych gorzowskich talentów, atakujący Patryk Wojtysiak.

Na końcu okresu transferowego umowy z Gorzowem podpisali dwaj zawodnicy, którzy na pewno będą decydowali o obliczu GTPS. To solidny libero z rezerw ekstraklasowego AZS Olsztyn Damian Kaniowski i największe wzmocnienie – Krzysztof Śmigiel – siatkarz doświadczony, która ma być bezpiecznikiem GTPS w najtrudniejszych chwilach. Olimpijczyk z Atlanty na pewno będzie gwiazdą I ligi.

GTPS Dziewulski Inkaso Team to całkiem nowy zespół, który potrzebuje jeszcze czasu na zgranie i nabranie mocy. – Mam nadzieję, że z tych zawodników uda się stworzyć sprawiającą nam wszystkim radość drużynę – powiedział prezes GTPS. – Nie stawiamy ich jednak pod ścianą. Wszystko przecież budujemy od nowa. Zarówno sportowo jak i organizacyjnie. Dlatego chcielibyśmy zagrać w ekstraklasie najpóźniej za dwa sezony.

W rozpoczynających się w sobotę rozgrywkach, zażartą walkę o punkty w każdym spotkaniu, wymusza na zespołach regulamin I ligi. Na zapleczu ekstraklasy nie ma bezpiecznych miejsc. Jeśli zajmiesz jedną z pierwszych sześciu pozycji to grasz o awans. Kolejne lokaty grożą spadkiem. – Inne zespoły, jak choćby Świdnik, Nysa, Sosnowiec, czy Piła też nie próżnowały i zbudowały naprawdę mocne ekipy – ocenił nowy kapitan GTPS Krzysztof Śmigiel. – Dla nas ważne jest zrozumienie, że gorzowski zespół to ciągle plac budowy. Postawiono nam cele na dwa lata. Oczywiście jeśli nadarzy się szansa awansu już w tym sezonie to na pewno nie odpuścimy.

Na razie, przez dwa tygodnie, gorzowianie będą tylko się przyglądać, co zdziałają w rozgrywkach ligowych rywale. Pierwsze spotkania I ligi GTPS Dziewulski Inkaso Team z Avią Świdnik i Skrą II w Bełchatowie zostały przełożone, bo przeciwnicy będą rywalizować w Pucharze Polski. – Czynimy starania, aby w Bełchatowie zagrać 16 października – powiedział trener Maciej Kowalczuk. – Nasi kibice po raz pierwszy zobaczą nas w hali przy ul. Czereśniowej, do której, po roku przerwy, wraca ligowa siatkówka, 21 października podczas spotkania z Pronarem Hajnówką. Z Avią zagramy później.

Autorzy: Kamil Siałkowski i Ireneusz Klimczak

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2006-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved