Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Riley Salmon: Macie w Polsce świetną ligę

Riley Salmon: Macie w Polsce świetną ligę

W Polskiej Lidze Siatkówki gra coraz więcej obcokrajowców. Co ich przyciąga? - Dobrze nam płacą, a poza tym macie świetną ligę. Myślę, że po rosyjskiej i włoskiej trzecią w Europie - mówi Riley Salmon, jeden z trzech Amerykanów w kadrze częstochowskiego Wkręt-Metu Domeksu.

Zauważyłem, że Częstochowa to bardzo przyjemne, przyjazne miasto. Na zwiedzanie nie było jeszcze czasu, także na piwo, ale spędzę tutaj kilka miesięcy i będzie na to okazja – mówi Riley Salmon. – W Polsce jestem pierwszy raz. Kiedy w tym roku przyjechała tutaj reprezentacja USA, ja leczyłem w domu kontuzję barku. Miałem sześć tygodni przerwy w treningach. Po okresie codziennych ćwiczeń i terapii już o wszystkim zapomniałem. Nie czuję już bólu, wróciłem do formy. Teraz ciężko pracuję tutaj, a 3 listopada jadę z reprezentacją USA na zgrupowanie przed mistrzostwami świata w Japonii. Wrócę dopiero w grudniu, przed rozpoczęciem ligi.

W Częstochowie dołączył do swoich kolegów z reprezentacji USA – Brooka Billingsa i Philla Eathertona. – Miałem propozycję z Włoch, ale wybrałem Częstochowę. Chciałem grać o najwyższe cale, a nie tylko o awans do play-off, którego oczekiwali działacze włoskiego klubu, z którym rozmawiałem. W Częstochowie postaram się zdobyć mistrzostwo Polski. Pewnie, że świadomość, że będę grał w jednej drużynie z Brookiem i Phillem, pomogła mi podjąć decyzję. Dobrze mieć obok Amerykanów, których się dobrze zna. Z Brookiem jesteśmy przyjaciółmi, Philla też znam od pięciu lat, to świetny człowiek.



Dwa lata grałem we Włoszech, potem trzy w Grecji – w Olimpiakosie Pireus, jeden sezon w Rosji i ostatnio w Turcji. Tylko w ostatnim sezonie udało mi się zdobyć mistrzostwo kraju, a teraz liczę, że uda mi się to w Polsce. W Częstochowie podpisałem dwuletni kontrakt i wierzę, że to będą dwa bardzo dobre sezony. W grudniu przyjedzie do mnie cała rodzina: żona, 10-miesięczna córeczka i dwa psy. Jak tu dotrą, wszystko będzie już idealnie, tak jak sobie zaplanowałem. Będziemy się z żoną uczyć języka polskiego. Zresztą ja po dwóch tygodniach spędzonych tutaj rozumiem więcej niż po roku w Turcji. Tamten język zupełnie mi nie pasował. Lubię i znam hiszpański, bo moja żona jest Portorykanką. Potrafię się też porozumieć po włosku. W Grecji atmosfera była podobnie ciepła jak tutaj. Nie polubiłem Rosji. Nie znałem języka, oni nie mówili po angielsku i cierpieliśmy na brak komunikacji. Liga była tam świetna, ale życie kiepskie. Czuliśmy się wyobcowani.

Poznałem go w zeszłym roku w Holandii – opowiada Salmon o trenerze częstochowian, Arie Brokkingu. – To twardy facet, przy nim trzeba dobrze pracować. Dla mnie pierwsze dni spędzone tutaj były bardzo ciężkie. Ciągle jeszcze czuję te mecze, bolą mnie kolana i plecy. Na początku wypadliśmy fatalnie, ale z czasem było coraz lepiej. Trener doskonale wiedział, co robi. W krótkim czasie graliśmy dużo sparingów, ale dostaliśmy trzy dni odpoczynku, bo byliśmy już wykończeni.

Jak to się dzieje, że w USA jest wielu świetnych siatkarzy, a nie ma profesjonalnej, zawodowej ligi? – Staramy się o to już od czterech czy pięciu lat, szukamy pieniędzy, sponsorów, ale problem jest taki, że Amerykanie niechętnie oglądają mecze siatkówki – mówi Riley Salmon. – Wolą baseball, piłkę nożną i koszykówkę. Musimy konkurować z tymi dyscyplinami, a siatkówka nie ma na to pieniędzy. Wszyscy chcemy, żeby liga wystartowała, ale to bardzo trudne. Może uda się za jakiś czas. Liczymy, że nasza dyscyplina zyska na popularności dzięki plażówce, która jest w USA na profesjonalnym poziomie. Tego lata świetnie się rozwinęła.

Pochodzę z Amarillo w Teksasie, jak Bush (śmiech). Wyjechałem stamtąd w wieku 17 lat. Potem przez dwa lata uczyłem się i trenowałem w Kolorado, a teraz mieszkam w Kalifornii w pobliżu San Diego. Mieszkam? Może to nie do końca prawda. Latem, w związku z kontuzją, spędziłem tam trzy miesiące. To były moje pierwsze wakacje od sześciu lat. Dziwnie się czułem. Budziłem się w nocy i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Cieszyłem się, że spędzam ten czas z żoną i córeczką, ale brakowało mi gry. To dzięki siatkówce mam dom, pracę, samochód… Profesjonalnie gram od siedmiu lat. Pewnego dnia zacząłem odbijać w szkole i od pierwszego dotknięcia piłki wiedziałem, że to jest to. Zrezygnowałem z tenisa i baseballu, w których też próbowałem sił. Moja żona też uprawia siatkówkę. Przez dwa lata w college’u grała w drużynie jako rozgrywająca i libero, a teraz odbija na plaży. Gdy mam czas, chodzę z córką na plażę i oglądamy mamę.

Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że Amerykanie będą grać w polskiej lidze. Teraz mamy w Częstochowie prawdziwą amerykańską kolonię. – Dobrze nam tutaj płacą, a poza tym macie w Polsce świetną ligę. Myślę, że po rosyjskiej i włoskiej trzecią w Europie. Ja podpisałem bardzo korzystny kontrakt. Gwarantuje bardzo dobre zarobki przez dwa lata i bonusy za zwycięstwa. A warunki mieszkalne też są lepsze niż w Grecji, mieszkanie większe, internet, satelita. Wszystko jest w Polsce świetne, teraz tylko musimy wygrywać. Brook i Phill też są bardzo zadowoleni.

AZS to znany klub, któremu od lat nie udaje się jednak zdobyć mistrzostwa Polski. – Mamy dobrych zawodników, ale aby wygrać mistrzostwa, potrzebujemy wielu treningów. Myślę, że po paru miesiącach docierania się, grania razem mamy szansę zostać bardzo dobrą drużyną. Liczę na wygraną, bo mamy potencjał, chciałbym tego dla Częstochowy, ale nie mogę powiedzieć, że na pewno zdobędziemy złoto – kończy częstochowski Amerykanin.

Wypowiedzi zawodnika zebrał Tadeusz Iwanicki – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved