Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Historia BKS Stal Bielsko-Biała: Tak to się zaczęło

Historia BKS Stal Bielsko-Biała: Tak to się zaczęło

Bialski Klub Sportowy został założony w 1922 roku. Zalicza się do grona najstarszych klubów w Polsce. W swojej ponad 80-letniej historii zapisał niejedną piękną kartę. W przeszłości wspaniale sukcesy odnosili ciężarowcy, trójboiści siłowi, tenisiści stołowi, a także drugoligowi piłkarze. Największe jednak osiągnięcia...

…w grach zespołowych były udziałem drużyny piłki siatkowej kobiet.

Sekcja piłki siatkowej jest od wielu lat wiodącą w Bialskim Klubie Sportowym. Wiele jej wspaniałych sukcesów wzbogaciło klubowe barwy. Powołana została w roku 1951 przy Radzie Okręgowej Zrzeszenia Sportowego Stal, do której należał w tym czasie BKS. Była „dzieckiem” sportu masowego, rozwijającego się wówczas nakazowo, a piłka siatkowa, obok piłki nożnej i tenisa stołowego, stała się jego najpopularniejszą dyscypliną. Być może bodźcem do powołania tej sekcji był turniej finałowy o Puchar Polski przeprowadzony w tym samym roku w Bielsku-Białej, który – wobec braku w tamtym sezonie rozgrywek o mistrzostwo Polski – stał się najważniejszą imprezą siatkarską w kraju. Przypomnę tylko, że puchar zdobyła wówczas drużyna Spójni Warszawa, przed Unią Łódź i warszawskim AZS-em.



144.jpgZakładem opiekuńczym dla nowo powstałej sekcji była Bielska Fabryka Maszyn Włókienniczych „Befama”. Zapewniała ona zespołowi niezbędne warunki do prawidłowego funkcjonowania, wyposażając go w podstawowe środki finansowe i sprzęt, zatrudniając odpowiednich trenerów i dając możliwość prowadzenia systematycznych zajęć szkoleniowych. Z tej fabryki pochodziło szerokie grono działaczy BKS-u tamtych lat. Wielu z nich związało się z żeńską siatkówką w klubie. Najbardziej ofiarnym i oddanym siatkówce działaczem był Bronisław Rojek, który nie szczędził sił i środków, aby ta popularna już wówczas w Bielsku-Białej dyscyplina sportowa rozwijała się dynamicznie i z pożytkiem dla klubu i miasta.

Zawodniczki odwzajemniały się postępami w umiejętnościach siatkarskich i wynikami. Latem trenowały na boiskach naturalnych, a zimą w wynajętych salach, najczęściej przy ul. Słowackiego. Często trenowały i rozgrywały swoje mecze na boiskach przy Domu Żołnierza, na kortach w Cygańskim Lesie albo w Wapiennicy.

Po krótkim czasie od powołania, drużynę zgłoszono do rozgrywek „B” klasy. Jej pierwszym trenerem był Zbigniew Janiszewski, czynny zawodnik BBTS-u „Włókniarz”, który uczył zawodniczki podstaw gry w siatkówkę, a jednocześnie przygotowywał je do uczestnictwa w rozgrywkach grupowych, zaczynając od najniższego szczebla. Niektóre siatkarki abecadła tej dyscypliny sportowej uczyły się wcześniej w szkołach lub innych klubach. Pierwszą drużynę BKS Stal zbudowano na bazie uzdolnionych siatkarek z drużyn zakładowych, w tym głównie z „Lenko” czyli Włókniarza i „Indukty”. Zawodniczki te, po zasileniu drużyny BKS Stal, przez długie lata stanowiły jej podstawowy skład, a wśród nich były: Wanda Janikowska, Bronisława Ziętek, jej siostra Zofia Świerczek, Aleksandra Kasperlik, Maria Zielińska – wszystkie z Włókniarza i Józefa Wandzel z „Indukty”. Miały one duży wpływ na pozostałe koleżanki, które w krótkim czasie czyniły w grze duże postępy. Szczególnie pilnie trenowały pod troskliwym okiem następnego szkoleniowca Zbigniewa Tomaszewskiego, który przejął zespół w 1953 roku. Nie miały kłopotów z wygrywaniem rywalizacji w klasach niższych i szybko awansowały. W lidze okręgowej na Śląsku należały do czołowych drużyn tej klasy rozgrywkowej (…)

Jak już wspomniałem wcześniej, początki piłki siatkowej w BKS-ie wiążą się z osobą wspaniałego działacza, bez reszty oddanego żeńskiej piłce siatkowej, Bronisława Rojka, który w 1953 roku został kierownikiem drużyny po Zbigniewie Stadnickim i aż do lat 70-ątych kierował pracami sekcji. Skompletował zespół, który pod opieką trenera Zbigniewa Tomaszewskiego konsekwentnie dążył do upragnionego awansu do grona najlepszych w kraju. Drużynę w tym czasie tworzyły: Wanda Janikowska, Aleksandra Kasperlik, Krystyna Pinczer, Małgorzata Płonka, Zofia Świerczek, Maria Zielińska, Bronisława Ziętek, Józefa Wandzel i Helena Wolny. Można je uznać za prawdziwe pionierki żeńskiej siatkówki w BKS-ie. To był zespół niezwykle ambitny i pracowity, więc zawodniczki szybko udoskonaliły swój kunszt siatkarski pod względem technicznym i taktycznym. Dodatkowo atutem tej drużyny była wzajemna życzliwość i koleżeńska atmosfera panująca wśród siatkarek.

145.jpg

Rok 1952. Pierwsza drużyna BKS Stal na boisku w Wapiennicy

Pomimo ambitnej postawy zawodniczki miały jednak, z przyczyn obiektywnych, ograniczone możliwości rozwoju. Brak własnej hali, zajęcia treningowe odbywane tylko dwa razy w tygodniu po pracy, często na boiskach pod niebem, niedostatki sprzętowe – to tylko niektóre przeszkody po drodze do wyżyn siatkarskich rozgrywek. Ponadto wszystkie zawodniczki pracowały zawodowo, a pracodawcy często niezbyt przychylnym okiem spoglądali na ich prywatne hobby. Zdarzało się nawet, że potrącali im z poborów kwoty za nieobecność w pracy, gdy na mecz poza Bielskiem musiały wyjeżdżać dzień wcześniej. Często dokładały do tych wyjazdów z własnej kieszeni. Nie wspomnę już, w jak trudnych warunkach podróżowały po Polsce. Nieraz, podczas dalszych podróży, ich łóżkiem były półki na bagaże w wagonach kolejowych, a o kategorii hoteli lepiej nie wspominać. Silna wola i chęć grania w ulubioną piłkę siatkową dodawały siatkarkom otuchy do dalszej pracy nad sobą. W zespole panowała prawdziwie serdeczna i przyjacielska atmosfera. Z wielką życzliwością dziewczyny nawzajem podtrzymywały się na duchu w wielu trudnych chwilach. Żyły ze sobą, jakby pochodziły z jednej rodziny. W Bielsku-Białej cieszyły się dużą popularnością. Na meczach siatkarek zjawiał się komplet publiczności. Jej reakcja na grę zespołu była żywiołowa, jednak w sposób bardzo kulturalny przeżywała wszystko, co działo się na boisku. Na marginesie warto podkreślić, że te przyjaźnie z boiska przetrwały do dzisiaj. Nawet obecnie, po ponad 40 latach od zakończenia kariery sportowej, byłe siatkarki BKS-u spotykają się ze sobą, by na pogawędkach i wspomnieniach spędzać wspólnie miłe chwile. Jest to rzadki przypadek długoletniej przyjaźni, wywodzącej się ze sportowej areny. Dzisiejszy, skomercjalizowany sport mógłby wziąć przykład z naszych wspaniałych siatkarek pierwszego pokolenia.

Powoli zespół się zmieniał, bo sięgał po nowe zawodniczki. Efektem były pierwsze zwycięstwa w meczach towarzyskich z wieloma renomowanymi drużynami w kraju, w tym m.in. z Wisła Kraków. Startem Łódź, czy też z najbardziej utytułowanym zespołem w Polsce – AZS-em AWF-em Warszawa. Świadczyło to o dalszych postępach w grze i coraz wyższych umiejętnościach siatkarskich naszych zawodniczek. Jednocześnie w Polskę poszedł sygnał, że narodziła się drużyna. która jest zdolna wygrywać z najlepszymi zespołami w kraju.

Nadzieje wzrosły jeszcze bardziej, gdy jesienią 1954 roku drużynę BKS zasiliła najlepsza wówczas siatkarka w Polsce Mirosława Zakrzewska–Kotula. która przeniosła się do Stali łódzkiej Unii. W czasie moskiewskich mistrzostw świata w 1952 roku, w których Polki zdobyły srebrny medal, została uznana za najwszechstronniejszą. siatkarkę tych mistrzostw. Wzmocnienie zespołu tak wspaniała siatkarką było przełomowym momentem w krótkiej historii bialskiej siatkówki. Mirosława Zakrzewska-Kotula nie tylko była najlepszą zawodniczką, ale także swoje wysokie umiejętności i doświadczenie przekazywała koleżankom w czasie wspólnych treningów. Oprócz czynnej gry przyjęła na siebie również obowiązki szkoleniowe. Od 1956 roku przez jeden sezon była współtrenerem BKS-u. Podobno nawet uczestniczyła we wspólnych treningach z zawodnikami bielskiego Włókniarza, wcale im nie ustępując siłą i techniką gry. Do Bielska-Białej trafiła przez przypadek. Została zauważona na spacerze w parku Włókniarzy przez nasze zawodniczki Bronisławę Ziętek i Wandę Janikowską, które znały ją z siatkarskich boisk. Była w towarzystwie znanej im mieszkanki Bielska p. Kotulowej, która po kilku dniach indagowały o panią Mirosławę. Wtedy dowiedziały się, że Mirosława Zakrzewska wyszła za mąż za jej syna, mieszkańca Bielska-Białej, w owym czasie studenta Politechniki Łódzkiej i w celach rodzinnych przyjeżdżała do Bielska-Białej. Usilne próby naszych zawodniczek o nakłonienie synowej, aby przeniosła się do Stali nie pozostały bez echa. W ten sposób Mirosława Zakrzewska-Kotula na ponad dwa lata zasiliła bialski zespół.

146.jpgPrzybycie popularnej Mirki miało decydujące znaczenie dla przyszłych sukcesów drużyny w wymiarze ogólnopolskim. Jej zalety objawiały się nie tylko wysokimi umiejętnościami siatkarskimi, ale, co równie ważne, ujmującymi cechami charakteru: skromnością, koleżeńskością, chęcią niesienia pomocy swoim współpartnerkom. Taka postawa zjednywała jej wiele sympatii. Miała ogromny wpływ na pozostałe zawodniczki, które dzięki niej i dla niej z entuzjazmem przychodziły na każdy trening. Dobra atmosfera w zespole, poparta ofiarną. pracą., była podstawą coraz lepszej gry i oczekiwanych sukcesów. We wspomnieniach Bronisławy Ziętek ta wspaniała zawodniczka uchodzi za wzór sportowca i koleżanki. – Była sportowo wszechstronnie uzdolniona, mogła wystąpić w wielu dyscyplinach sportowych i to z dużym powodzeniem. Zakochała się jednak w siatkówce i jej pozostała wierna. Pani Bronisława wspomina, że Mirka trochę inaczej traktowała piłkę od pozostałych zawodniczek, jakby ją pieściła i z wielkim czuciem kierowała na pole przeciwniczek. Była bardzo ambitna i zawsze gotowa do największego wysiłku i poświęcenia. Stąd piłka siatkowa w jej wykonaniu nie tylko była sportową grą, ale i sztuką. Efekty jej zagrań były zadziwiające i zazwyczaj bardzo skuteczne. Na tej osobie zespół BKS-u oparł swoją siłę i przyszłe wyniki. Jak się okazało – z wielkim powodzeniem.

Zobacz również:

Prolog

źródło: Pod urokiem siatkówki, A. Szendzielorz

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Więcej artykułów z dnia :
2006-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved